niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 8

Rano obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Cholera. Co ja wczoraj robiłam? Nic nie pamiętam. Czułam, że zaraz mnie rozsadzi. Próbowałam przywołać jakieś wspomnienia z ostatniej nocy. 
- Ok. Od początku - powiedziałam sama do siebie i zaczęłam wszystko analizować.
Klub. Barman. Drinki. Blondyn. I znowu drinki, które kupił mi...Tomas? Chyba tak się nazywał.
I znowu wracam do punktu wyjścia. W tym momencie film się urywa, a ja nic więcej nie pamiętam. Ciekawe jak trafiłam do domu. 
Wstałam z łóżka i pokierowałam się do łazienki, żeby zmyć z siebie makijaż i wziąć prysznic, bo do tej pory mam na sobie ciuchy z dyskoteki. Po ogarnięciu się od razu poczułam się lepiej, jednak moja głowa wciąż niemiłosiernie bolała. Założyłam szare dresy i za dużą koszulkę, a włosy związałam w wysokiego kucyka. Generalnie, wyglądałam tak, jak się czułam, ale mi to odpowiadało. Nie chciałam dzisiaj nigdzie wychodzić, więc nie będę się stroić. Gotowa zeszłam na dół. 
- Proszę, proszę. - Powiedział ostro Harry. - Myślałem, że już dzisiaj nie zaszczycisz mnie swoją obecnością.
- Ciebie też miło widzieć Harry - odparłam. - A teraz się zamknij, bo głowa mi pęka.
- A to ciekawe. Przecież mówiłaś, że nie będziesz dużo piła. - sykną.ł - Więc skąd ten kac?
- O co ci chodzi? Dlaczego jesteś taki złośliwy?
- Ooo, więc nic nie pamiętasz? 
- Nie. Właśnie miałam cię zapytać o to, co się wczoraj zdarzyło.
- Oh, niesamowite - westchnął Harry. - Więc nie pamiętasz, że przyszłaś tu z jakimś fagasem, z którym chciałaś się poruchać. Zapewne nie pamiętasz też, że gdy wywaliłem go z domu, to najpierw wydarłaś sie na mnie za wyrzucenie twojego kolegi, a potem zaproponowałaś mi seks. A no i powiem ci, że bardzo schlebiało mi to, jak nadawałaś mi pieszczotliwe przydomki typu "kochanie", czy "skarbie".  
Harry skończył swoją przemowę, a ja stałam przed nim jak wryta analizując wszystko to, co przed chwilą powiedział. Kurwa. Było gorzej, niż myślałam. 
- Widzę, ze cię zatkało. 
- Harry, ja... - próbowałam coś z siebie wydusić. - Przepraszam.
- Przepraszam? Tylko na tyle cię stać? Zachowałaś sie strasznie nie odpowiedzialnie! Zaufałem ci! A ty po prostu wszystko spieprzyłaś! Kurwa Emma! Nawet nie potrafisz sobie wyobrazić, jak bardzo jestem na ciebie wściekły. Zawiodłem się na tobie. 
A ja dalej stałam i się na niego gapiłam. Czułam sie tak źle. Łzy napłynęły mi do oczu, a ja za wszelką cenę starałam się je zatrzymać. Nie udało mi się. Płakałam. Przecież ja nigdy nie płaczę, a on tak zwyczajnie mnie złamał. Płacz jest żałosny, a ja nie chcę być żałosna. Jestem silna, chcę być. Ale teraz, teraz czuję się słaba.
- Ej, Emma, nie płacz - powiedział Harry. - Przepraszam. Nie powinienem był tak krzyczeć. Wczoraj byłaś zalana, wszystko było nieświadome. 
- Nie Harry, przestań. Obydwoje wiemy, że masz rację. Nie można mi ufać. Jestem nieodpowiedzialna. Ja nie potrafię się zmienić. Jestem cholernie żałosna, jestem słaba. 
- Hej mała, nie mów tak. Jesteś najbardziej silną dziewczyną, jaką znałem. I wiesz co? Nie jesteś żałosna. Jesteś wspaniała i cieszę się, że mogę ci pomagać - powiedział Harry. - No chodź to do mnie - powiedział i otulił mnie swoimi silnymi ramionami. 
Łzy dalej spływały po moich policzkach. 
- To przez ciebie, wiesz? - powiedziałam, gdy wciąż trwaliśmy w uścisku.
- Co?
- To przez ciebie płaczę. Złamałeś mnie. Nie płakałam od dwóch lat, a ty tak po prostu się zjawiasz, chcesz mi pomóc i przez ciebie pękam.
- To dobrze, że płaczesz. No niekoniecznie dobrze, że to przeze mnie. Płacz nie jest niczym złym. Nie myśl, że pękasz, że cię złamałem. Ja po prostu cię otwieram. 
- Harry - zaczęłam - dziękuje.
- Nie ma za co - powiedział i otarł ostatnią łzę spływającą po moim policzku.
- Dobra, a teraz dość tych czułości - powiedziałam i odsunęłam się od niego - nie jestem do tego przyzwyczajona.
- Nad tym też popracujemy. 
- Nie rozpędzaj się tak, co?
- Wszystko w swoim czasie - powiedział i puścił mi oczko. - A teraz pasowałoby zrobić coś do jedzenia. 
- No tak, ale obawiam się, że lodówka jest pusta.
- To co zakupy?
- Musimy? Tak bardzo mi się nie chce. Jedyne o czym marzę, to aspiryna i wygodna kanapa przed telewizorem.
- Więc co proponujesz? - zapytał - Pizza, czy chińczyk?
- Chińszczyzna.
- To ja zadzwonię, a ty odpocznij.
- Ooo, będziesz się dzisiaj mną opiekował?
- A mam inne wyjście? - zapytał i wystawił mi język.
- Już miałam powiedzieć, ze jesteś uroczy, a tu wszystko zepsułeś.
- Oj idź się już połóż, a ja przyniosę ci koc i tabletki.
- Dobrze.
Harry zniknął w kuchni, a po chwili wrócił z herbatą i aspiryną. Przykrył mnie kocem i usiadł obok mnie. 
- Zamówiłem już jedzenie. Będzie za pół godziny.
- To dobrze, umieram z głodu. 
- Oglądamy jakiś film? - zapytał Harry.
- Tak. Co proponujesz?
- Horror, czy komedia?
- Komedia, nie chcę, żebyś mi sie tu popłakał - powiedziałam, a on się zaśmiał.
Włączyliśmy sobie "To właśnie miłość". Oglądanie przerwał nam dzwonek do drzwi. Przyjechało jedzenie, więc Harry zapłacił i odebrał nasz posiłek. Siedzieliśmy przed telewizorem i jedliśmy. Film skończył się o dwudziestej, a my nie byliśmy zmęczeni.
- Co robimy?
- Wiesz, tak sobie myślałem, że moglibyśmy się lepiej poznać. W końcu nie wiemy o sobie zbyt dużo.
- W sumie czego nie? Więc co proponujesz? - zapytałam
- No możemy zagrać w pytania. Ja zadaję tobie, a ty mi. I tak na zmianę.
No i graliśmy. Padały najróżniejsze pytania. O ulubiony kolor, ulubione danie, o rodzeństwo. Potem weszliśmy na trochę "wyższy poziom" pytań, czyli ilość partnerów, stracenie dziewictwa i inne bardziej intymne sprawy. W sumie podczas tej "gry" zbliżyliśmy sie do siebie. Muszę przyznać, że zyskał w moich oczach.
- Dobra to teraz moja kolej - powiedział Harry - Dlaczego się taka stałaś? No wiesz, taka zimna i oschła. No bo, chyba nie byłaś taka zawsze.
I w tym momencie zamarłam. jeszcze nikomu tego nie opowiadałam. Powinnam mu o tym powiedzieć?


___________________________________________________________________________

I bum :) Mamy rozdział 8! Dodaję go dość szybko, żeby wynagrodzić wam to, że ostatni na rozdziały trzeba było dość długo czekać :) Mam nadzieję, że się wam podoba.
Buahaha przerwałam w takim momencie :) Co myślicie? Czy Emma mu powie?

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
TO MOTYWUJE

do następnego xx



piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 7

Obudziły mnie promienie słońca wpadające do sypialni. Leniwie podniosłam powieki. O dziwo głowa wcale mnie nie bolała, więc pewnie wczoraj się aż tak strasznie nie upiłam. Przypomniało mi się, że jesteśmy w domu Zayna. Obróciłam się na drugi bok i ujrzałam Harry'ego. Wygląda tak słodko jak śpi, no i przynajmniej się nie odzywa. Tak, zdecydowanie jest słodki, gdy się nie odzywa. Moje rozmyślania przerwał zachrypnięty głos Harry'ego.
- Dzień dobry Emma - powiedział i uśmiechnął się.
- Cześć Harry - odpowiedziałam - Wyspałeś się?
- Można tak powiedzieć, ale wyspałbym się bardziej, gdybyś przez całą noc nie zabierała mi kołdry.
- Nie moja wina, że mi było zimno.
- Jakbym wiedział, że tak będzie to bym poprosił Zayna o koc, chociaż nie wiem, czy jego też byś nie zabrała.
- Ej, odwal się - powiedziałam. - Z tobą też wcale nie śpi się cudownie.
- Dobra, nie marudź tylko idź się ubierz i zbieramy się do domu.
- Dobrze tato.. - powiedziałam, na co Harry parsknął śmiechem.
Po piętnastu minutach byliśmy gotowi do wyjścia. Weszliśmy do salonu, gdzie nikogo jeszcze nie było. Harry postanowił zostawić Zaynowi kartkę z informacją o tym, że nie chcieliśmy ich budzić i wyszliśmy. Drogę powrotną do domu przebyliśmy w milczenie, wsłuchując się w dźwięki wydobywające się z radia. Na miejcie dojechaliśmy po około czterdziestu minutach. Od razu skierowałam się w stronę kanapy i ułożyłam się na niej wygodnie. Zresztą Harry zaraz zrobił to samo.
- Wciąż zmęczona, co?
- Tak. To jest zdecydowanie za wcześna pora jak na mnie. 
- To co? Prześpimy się jeszcze chwilkę? -zapytał Harry.
- Jestem za - odpowiedziałam.
Harry zasunął zasłony, tak aby światło słoneczne nam nie przeszkadzało i oboje zasnęliśmy. 
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Jest już czternasta, więc spałam dość długo. Spojrzałam na Harry'ego, który dalej smacznie spał na kanapie obok. Postanowiłam zrobić nam coś do jedzenia, bo mój pusty brzuch dał o sobie znać. Zresztą odkąd mieszkam z Harry'm jedynym "normalnym i zdrowym" posiłkiem jaki zjedliśmy były kanapki, które chłopak przyrządził dla mnie wczorajszego ranka. Właściwie od trzech dni żywiliśmy się pizzą, chińszczyzną i różnymi słodyczami. Skierowałam się w stronę kuchni. Nie miałam zbyt dużego wyboru, bo lodówka Harry'ego świeciła pustkami. Zdecydowałam się zrobić spaghetti. Zagotowałam wodę na makaron, wyciągnęłam z lodówki mięsko i gotowy sos, po czym wszystko razem zmieszałam na patelni. Po dwudziestu pięciu minutach makaron był już ugotowany, a sos gotowy, więc postanowiłam obudzić Harry'ego. 
- Ej wstawaj. Obiad na stole.
- Mhm - zamruczał Harry - już wstaję mamo.
- Czy ja ci przypominam twoją matkę? - zapytałam ze śmiechem.
- Co? Nie! 
- No mam nadzieję. A teraz podnieś resztki swojej godności z kanapy i ruszaj dupsko do kuchni, bo obiad czeka - powiedziałam.
- Co? Chyba miłe dziewczynki tak nie mówią - poprawił mnie Harry.
- Ah, no tak zapomniałam - powiedziałam zirytowana. - Harry, czy byłbyś tak miły i zaszczyciłbyś mnie swoją obecnością podczas obiadu. Byłoby mi niezmiernie miło.
- No, od razu lepiej. Jasne, z przyjemnością zjem z tobą obiad.
- Świetnie.
Spaghetti nie było takie złe, jak przypuszczałam, no ale jak mogło mi się nie udać danie ze słoika? Harry zaoferował, że umyję naczynia, a ja się zgodziłam, bo nie przepadam z tym zajęciem. 
- Harry? Co ty na to, żebyśmy się dzisiaj wybrali do klubu? Dawno już w żadnym nie byłam.
- No nie wiem. Nie czuję się dziś najlepiej. Głowa mnie boli.
- To nic. Pójdę sama.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł - odpowiedział Harry. - Wiesz pomagam ci od trzech dni. Boję sie puścić do klubu samej. Nie chcę, żebyś zrobiła coś głupiego.
- Daj spokój. Przecież jestem dorosła i sobie doskonale poradzę. 
- Chyba mogę ci zaufać. Potraktuję to jako test. Sprawdzimy, czy robisz jakieś postępy. 
- To świetnie! W takim razie ustalone. Wychodzę o dziewiętnastej! - krzyknęłam i pobiegłam się szykować. 
Dochodziła już szesnasta. Zdecydowałam się na długą, ciepłą kąpiel w wannie. Zdecydowanie tego potrzebowałam. Zregenerowałam swoje siły i czułam się zupełnie odprężona. Następnie wysuszyłam swoje włosy, wyprostowałam je i pokryłam warstwą lakieru.  Postanowiłam ubrać się w moją nową czarną sukienkę, którą kupił mi Harry. Zdecydowałam się na dość ostry makijaż. Na stopy założyłam czarne szpilki i tym sposobem o godzinie osiemnastej trzydzieści byłam gotowa. Zabrałam ze sobą małą kopertówkę, do której włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. Harry oglądał telewizję i jadł chrupki. 
- Wow - powiedział. - Wyglądasz...Wow.
- Ee..dzięki? 
- Wychodzisz już?
- Tak, będę się zbierać.
- To miłej zabawy. Pamiętaj, ufam ci.
- Tak, tak. Będę grzeczna.
- Na pewno?
- Na pewno.
- Jedziesz autem? Może po ciebie przyjechać? Nie pij za dużo. No i nie wsiadaj za kierownicę po pijaku. 
- Harry! Spokojnie, wrócę tu cała i zdrowa.
- Dobra. Jestem trochę przewrażliwiony. Leć już i baw się dobrze.
- Pa - powiedziałam i wyszłam z domu. Wsiadłam do mojego samochodu i ruszyłam.
Do klubu dojechałam dość szybko. Około dziewiętnastej trzydzieści byłam na miejscu. Zaparkowałam auto i weszłam do środka. Ludzi było dość sporo. Zaciągnęłam się klubowym powietrzem: alkohol i faceci, to co lubię. Podeszłam do baru i zamówiłam drinka flirtując z barmanem. Po wypiciu od razu się rozluźniłam. Rozejrzałam się dookoła sali i zobaczyłam seksownego blondyna, siedzącego po drugiej stronie baru. Uśmiechnęłam się do niego i puściłam mu oczko, na co on odpowiedział mi tym samym. Wiedziałam, że to wystarczy, żeby go tu zwabić. Odwróciłam się w kierunku barmana i zamówiłam kolejnego drinka. Powoli zaczęłam go sączyć, gdy poczułam czyjeś ręce na mojej talii. Obejrzałam się i zobaczyłam właśnie tego przystojnego blondyna. Misja się powiodła, zwabiłam go. Przybiłam sobie piątkę w myślach.
- Cześć ślicznotko - powiedział. - Jesteś tu sama?
- Tak - powiedziałam i przygryzłam wargę.
- Może mógłbym dotrzymać ci towarzystwa? - zapytał.
- Jasne, z chęcią.
- Jak masz na imię skarbie?
- Emma, a ty?
- Tomas. - powiedział, po czym zamówił dla nas po kolejnym drinku. I kolejnym. Takim oto sposobem, po wypiciu sześciu lub siedmiu drinków byłam całkowicie zalana.
- Jesteś strasznie seksowna.
Oho, widzę, że ktoś tu nie lubi owijać w bawełnę.
- Tak? Nie wiedziałam - powiedziałam.
- Naprawdę - powiedział przybliżając się do mnie coraz bliżej. - Jesteś taka... Piękna  - wydyszał do mojego ucha, a ja poczułam jego ciepły oddech na mojej szyi.
- Zatańczymy? - zapytałam.
- Jasne. 
Weszliśmy na parkiet i zaczęliśmy poruszać się w rytm piosenki. Odwróciłam się do niego tyłem i wykonywałam seksowne ruchy coraz bardziej się o niego ocierając. Na tą noc miałam jeden cel. Ja i on. Nie chciałam się z nim wiązać. Chodziło tylko o seks. Przez chwilę w mojej głowie pojawiła się twarz zmartwionego Harry'ego, ale zaraz zastąpił ją Tomas. 
Z głośników zaczęła wypływać wolna melodia, więc znowu odwróciłam się w stronę blondyna. Zarzuciłam mu ręce na szyję, a on swoimi obtoczył moje biodra. Bujaliśmy się w rytm muzyki. Jego ręce zdążyły już opaść na moją pupę, z czego byłam bardzo zadowolona. Przyciągnęłam jego twarz do swojej i go pocałowałam. On pogłębił nasz pocałunek. 
- Idziemu do mnie? - zapytałam.
- Masz wolną chatę?
- Prawie - odpowiedziałam, a w mojej głowie znów pojawił się Harry, który na pewno już śpi, bo dochodzi już druga w nocy.
Wyszliśmy z klubu i weszliśmy do taksówki zamówionej przez Toma. Po chwili dojechaliśmy pod dom Harry'ego. W duchu modliłam się, żeby spał. Złapałam blondyna za rękę i zaprowadziłam pod drzwi. Otworzyłam je otworzyłam kluczami, które wcześniej dorobił mi Harry. Słychać było cichą pracę telewizora, przed którym jak przypuszczam, Harry zasnął. Jeszcze raz przycisnęłam swoje usta do ust Toma, po czym chciałam jak najszybciej zaprowadzić go na górę. Niestety moje plany pokrzyżował głos Harry'ego, który niestety nie spał.
- Emma? To ty?

*Perspektywa Harry'ego*
- Emma? To ty? - zapytałem.
Cisza. Nic nie odpowiedziała.
- Emma! - krzyknąłem.
I wtedy właśnie weszła do salonu z jakimś facetem. 
- My idziemy na górę - powiedziała jak gdyby nigdy nic i uśmiechnęła się do mnie.
Wtedy sie we mnie zagotowało. Co ona sobie wyobraża! Że możne sobie tutaj sprowadzać facetów? Wściekłem się, a ona uśmiechnięta prowadziła tego dziwkarza w stronę schodów. Zachwiała się i oparła ręką o ścianę. Kurwa, przecież ona jest zalana.
- Wypierdalaj! - krzyknąłem do tego fagasa.
- Zaprosiła mnie tu Emma, więc ona zadecyduje o tym, czy mam tu zostać, czy nie.
- To jest mój dom i karzę ci spierdalać! - wybuchnąłem.
- Stary wyluzuj. Porucham sobie i  wyjdę - powiedział.
Wtedy nie wytrzymałem, podszedłem do niego i uderzyłem go pięścią w twarz. 
- Wypierdalaj - krzyknąłem po raz ostatni i pociągnąłem go za koszulkę w stronę wyjścia. Wypchnąłem go z domu i zamknąłem drzwi. Teraz kolej Emmy.
Wróciłem do salonu, a ona dalej opierała się o ścianę i się uśmiechała. 
- Masz mi coś do powiedzenia? - zapytałem.
- Tak. Dlaczego go wywaliłeś? Miałam na niego ochotę.
- Emma - zacząłem. - Nie chcę, żebyś dawała dupy facetom na prawo i lewo.
- Oj Harry, Harry - zaśmiała się - Jesteś zazdrosny, co?
Matko, ona naprawdę jest pijana.
- Nie, nie o to chodzi! Widzę, że nie jesteś w stanie ze mną normalnie porozmawiać!
- Jesteś taki seksowny, kiedy się złościsz - zachichotała.
- A ty jesteś seksowna, kiedy nie jesteś pijana.
- Oj nie marudź. Wiesz, jak chcesz - powiedziała i zbliżyła się coraz bliżej do mnie - To mogę z tobą zrobić to, co miałam zrobić z Tomasem.
- Emma jesteś pijana. Lepiej się połóż.
- Odmawiasz mi? Harry, kochanie, wiem że tego chcesz - zamruczała mi do ucha.
- Propozycja kusząca, ale może kiedy indziej, na trzeźwo.
- Jak chcesz - fuknęła. - Żebyś potem nie żałował.
- Chodź idziemy spać - powiedziałem.
Patrząc na nią, wywnioskowałem, że sama nie będzie w stanie dojść na górę, więc wziąłem ją na ręcę i zaniosłem do jej sypialni.
- Idź spać - powiedziałem. - Jutro sobie poważnie porozmawiamy.
- Mhm - mruknęła - dobranoc kotku - powiedziała i puściła mi całusa.
- O matko, Emma..- powiedziałem załamany - dobranoc.
Wyszedłem z jej pokoju i skierowałem się do swojego. Wziąłem prysznic i wskoczyłem do łóżka. Muszę się wyspać, żeby jutro być gotowym na rozmowę z Emmą. 
____________________________________________________________

I oto mamy rozdział 7 :) Jest dość długi.  Mam nadzieję, że się wam spodoba. Ja osobiście jestem z niego zadowolona :) Liczę na wasze opinie w komentarzach. Jeśli macie jakieś pomysłów, odnośnie opowiadanie to piszcie do mnie :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Proszę, komentarze bardzo motywują, zresztą widzą to osoby, które także piszą blogi. Jeśli wam się podoba, lub nie, zostawcie komentarz. Chcę wiedzieć, czy warto pisać dalej. 



niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 6

Wszyscy zabraliśmy się za jedzenie pizzy. Udało nam się zjeść wszystko, co trochę mnie zdziwiło, ale chłopcy powiedzieli, że to normalne. Po zjedzeniu wszyscy zalegliśmy na kanapach w salonie.
- Ale jestem najedzona - marudziłam.
- Weź nawet nie mów. Obżarłam się jak świnia - powiedziała Megan.
Wreszcie udało mi się trochę lepiej poznać Megan. Jest świetną babką. Na początku myślałam, że jest taką nieśmiałą dziewczyną, ale teraz stwierdziłam, że lubi się zabawić.
- Ale z was mięczaki - powiedział Niall. - Ja bym jeszcze zjadł.
- Wy tu marudzicie, a ja mam ochotę na jakiegoś dobrego drinka. W końcu nie będziemy tu siedzieć tak o suchym pysku, no nie? - zapytał Zayn.
- Zdecydowanie jestem na tak! - powiedziałam. - Chodź, przyrządzimy dla nich coś dobrego - wstałam i pociągnęłam za sobą Mulata w stronę kuchni.
Zayn powyciągał z barku potrzebne alkohole i soki. Ja znalazłam szklanki i lód, więc pozostało nam tylko zmieszać ze sobą odpowiednie napoje. Jako stała klientka barów i klubów znam się dobrze na robieniu drinków. Zaczęłam dolewać do szklanek poszczególne alkohole. Zayn pomógł mi, więc po dwudziestu minutach drinki były już gotowe. Zanieśliśmy je do salonu i zaczęliśmy je sączyć. Były naprawdę dobre. Po trzeciej kolejce atmosfera zaczęła się rozluźniać i wszyscy staliśmy się bardzo chętni do zabawy.
- Już wiem co będziemy robić! - krzyknął nagle Louis. - Czas na taneczne wyzwanie!
- Czas na co?
- Taneczne wyzwanie - oznajmił chłopak. - No wiesz taka gra na XBOX'a. Gramy w parach i wygrywa osoba, która odniosła najwięcej zwycięstw.
- Wchodzę w to - powiedziałam.
- Świetnie w takim razie niech każdy znajdzie sobie osobę, z którą chce zagrać najpierw.
Ja postanowiłam rywalizować z Malikiem, bo mówił wcześniej, że nie umie tańczyć, więc mam większe szanse na wygraną. Pozostali również dobrali się w pary, no oprócz Liama, który narzekał na ból nogi, więc odpuścił sobie tańce. No i rozpoczęliśmy grę. Tak jak podejrzewałam, wygrałam z Zaynem. Potem powaliłam na kolanach Niallera, Harry'ego i Megan. Nadszedł czas na ostateczną "bitwę". Ja kontra Louis. Zajęliśmy swoje pozycje i ustawiliśmy najwyższy poziom. Muzyka poleciała, a my tańczyliśmy tak, jak nakazywała gra. Oczywiście pozostali cały czas się z nas śmiali. Piosenka się skończyła i nadszedł czas na podliczenie punktów. Zwycięzcą został Louis. Miał tylko dwadzieścia punktów przewagi nade mną, ale cóż, trudno.
- Wiedziałem, że wygram! - krzyknął Louis z podekscytowaniem. - Ale Emma, muszę przyznać, że jest z ciebie godna przeciwniczka.
- Nie ciesz się tak. Następnym razem wygram - powiedziałam i wystawiłam mu język.
- To co dostanę, jako nagrodę?
- W nagrodę zrobisz nam wszystkim po jeszcze jednym drinku. Zaschło mi w gardle od tego tańca - powiedziam.
- Ej! To nie jest nagroda! - Oburzył się Lou. - Ale zrobię te drinki, bo też chętnie bym się napił.
Po chwili Louis powrócił do salonu z kolejnymi napojami dla nas. Wszyscy szybko wypili, a ja czułam, że alkohol coraz bardziej na mnie działa.
- Idę zapalić - powiedział Zayn.
- Idę z tobą! - krzyknęłam i podbiegłam w stronę Mulata, który już stał na tarasie.
- Nie wiedziałem, że palisz - powiedział.
- Tylko okazjonalnie.
- Zgaduję, że nie masz swoich papierosów. Masz - powiedział i podał mi jednego.
- Dzięki - odpowiedziałam, a on zapalił mojego papierosa.
Staliśmy tak w ciszy paląc, gry nagle on przerwał.
- Jesteś bardzo fajna, wiesz?
- Ty też jesteś spoko, a dodatkowo jesteś bardzo przystojny.
Czy ja to powiedziałam na głos? Zdecydowanie nie powinnam dzisiaj już pić drinków.
- Dzięki. Ty też jesteś bardzo ładna.
- Dzięki - odparłam.
- Więc ty i Harry, jesteście razem?
- Co? Nie no co ty!
- Wiesz ja myślałem, że wy ten teges.
- Nawet nie ma takiej opcji. My się nawet nie lubimy.
- To dobrze - powiedział. - To znaczy.. Chodźmy już do środka. Nie chcę żebyś się przeziębiła.
Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się w stronę salonu. Usadowiłam się na kanapie pomiędzy Niallem, a Harry'm.
- Harry, jak wrócimy do domu?
- Nie wracamy - oznajmił - Zostajemy to na noc.
- Ale przecież my się tu nie pomieścimy.
- Spokojnie. Damy radę.
Chciałam go przekonać, że lepiej będzie jak wrócimy do domu, ale byłam taka zmęczona, że nie miałam siły na kolejną głupkowatą sprzeczkę z Harry'm. Nawet nie zauważyłam, że było już sporo po północy. Jak ten czas szybko zleciał. Chłopcy włączyli jakiś durnowaty film, który nie był za ciekawy, więc oparłam głowę o ramię Harry'ego i zasnęłam.
Po jakimś czasie obudziła mnie dyskusja chłopaków. Przysłuchiwałam się ich rozmowie, bez otwierania oczu.
- Zamknijcie się, bo ją obudzicie! - powiedział Harry.
- No własnie. Louis czy ty nie wytrzymasz chociaż chwili bez swojego bezsensownego gadania - Powiedziała Megan.
- Gdzie ją położymy? - Zapytał Liam.
- Może w pokoju gościnnym? - odparł Zayn.
- Ok może być - wtrącił Harry. - Ja też się tam położę.
Rozmowa ucichła, a ja poczułam, że ktoś mnie podnosi, tak, jak się nosi małe dziecko. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam Harry'ego.
- Harry? Gdzie idziemy? - zapytałam cicho.
- Cii... Śpij. Zaniosę cię do łóżka.
Dotarliśmy do sypialni. Harry otworzył drzwi i położył mnie na łóżku.
- Chcesz się przebrać? - zapytał. - Mam dla ciebie koszulkę Zayna.
- Tak, daj - wzięłam ubranie od chłopaka i zdjęłam z siebie spodnie i swetr, po czym nałożyłam na siebie t-shirt. Ubrana weszłam pod kołdrę. Ku mojemu zdziwieniu Harry zrobił to samo.
- Będziesz ze mną spał? - zapytałam.
- Tak. To problem? Zawsze mogę położyć się na podłodze.
- Nie, możesz ze mną spać. 
Harry przykrył się kołdrą i odwrócił  w moją stronę.
- Dobranoc Emma.
- Dobranoc Harry.

______________________________________________________________

I oto rozdział 6 :) Mam nadzieję, że się wam spodoba. Jak dla mnie jest beznadziejny. Mam nadzieję, że zostawicie opinie w komentarzach. Bardzo mi na tym zależy.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ O SZCZERE OPINIE. 

















Liebster Award

Ten blog został nominowany do Liebster Award przez: Kaśka Styles 

Co to jest Liebster Award?
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych odo osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o ty) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Moje odpowiedzi:
1. Do jakich fandomów należysz?
- Directioner :)
2. Twoja ulubiona piosenka?
- Och dużo ich jest, ale są to m.in: Strong, Happily, Little White Lies, They don't know about us, Made in the USA, Two pieces 
3. Twój ulubiony przedmiot w szkole?
- Angielski

4. Twoje największe marzenie?
- Spotkać One Direction i podziękować im za wszystko co dla mnie zrobili.
5. Twój ulubiony kolor?
- Chyba niebieski
6. Twój największy przypał?
- Hmmm..... Jak byłam mała to w sklepie stanęłam przed manekinem i zaczęłam robić taką pozę jak on i robiłam głupie miny. Potem manekin się "ożywił", a ja się zawstydziłam i pobiegłam do mamy. (Tak wiem, że to nie przypał, ale nie wiem co innego mogłabym napisać xD)
7. Co sądzisz o hejterach?
- Myślę, że są to osoby bez życia, których nikt nie lubi, więc hejtują innych, żeby zwrócić na siebie uwagę.
8. Masz najlepszą przyjaciółkę/ przyjaciela?
- Nie, nie mam.
9. Twój życiowy cel?
- Chciałabym robić coś związanego z muzyką, śpiewem. No i ogólnie chcę się spełniać zawodowo.
10. Co być zrobiła gdyby okazało się, że twój idol zagra koncert w twoim mieście?
- Oczywiście bym na niego poszła, przy czym zadłużyła bym się u wszystkich znajomych, zbierając na bilet xD
11. jaki jest twój ulubiony film?
- Ostatnia Piosenka, Tytanic, TIU

Moje pytania :)
1. Jak masz na imię?
2. W jakich jesteś fandomach?
3. Kim chcesz być w przyszłości?
4. Twoja ulubiona piosenka?
5. Byłaś/byłeś kiedykolwiek na jakimś koncercie? Jak tak to na jakim?
6. Twój ulubiony film?
7. Masz przyjaciela/przyjaciółkę?
8. Gdybyś mogła zamieszkać w innym mieście, gdziekolwiek na świecie, to gdzie by to było?
9. Twój ulubiony przedmiot w szkole?

10. Są takie filmy podczas których płaczesz? Jakie?
11. Co myślisz o kłótniach między fandomami?


_____________________________________________________________________________

Wow! Ta nominacja to dla mnie ogromne wyróżnienie :) Na początku byłam zaskoczona, bo przecież nikt nie czyta tego bloga.  NAPRAWDĘ BARDZO DZIĘKUJĘ ZA TĄ NOMINACJĘ :)
LOVE YA <3



środa, 18 grudnia 2013

Rozdział 5

Ogarnęliśmy się dość szybko i o dwunastej trzydzieści byliśmy gotowi do wyjścia na zakupy. Pojechaliśmy autem Harry'ego, bo jak stwierdził 'moje auto ma większy bagażnik, a taki nam się przyda, bo musimy kupić dużo rzeczy'. Nie chciałam się z nim wykłócać, więc zgodziłam się na jazdę jego samochodem. Pojechaliśmy do największego centrum handlowego w okolicy.
- Jesteśmy na miejscu - oznajmił Harry z uśmiechem.
- Tsa....już nie mogę się doczekać - powiedziałam z sarkazmem.
- Nie marudź, tylko chodź.
Harry wciągał mnie do coraz to innych sklepów próbując znaleźć dla mnie coś 'grzecznego i dziewczyńskiego'. Ostatecznie udało mu się namówić mnie na zakup "kwiecistych" rurek i dwóch sweterków.
- Harry, usiądźmy. Nogi mnie już bolą - marudziłam.
- No weź Emma, to ostatni sklep. Potem zabieram cię na zasłużoną kawę.
- No dobra. Tylko szybko - westchnęłam i ruszyłam za chłopakiem.
Weszliśmy do kolejnego sklepu. Harry kazał mi udać się do przymierzalni, gdy on wyruszył na łowy ciuchów dla mnie. Na tych zakupach zdecydowanie on "rządził". Usiadłam na kanapie w przymierzalni i czekałam na bruneta.
- Jestem - zawołał Harry. - Masz i mierz - powiedział podając mi wieszaki z sukienkami.
- Przecież to są sukienki! Ja nie noszę sukienek! Tylko czasami.
- O nie. Każda dziewczyna musi mieć sukienkę, a tobie tym bardziej się przyda.
- Muszę?
- Tak musisz.
Jako pierwszą zamierzyłam granatową sukienkę. Była śliczna, no a ja wyglądałam w niej naprawdę dobrze.
- Ta dam - powiedziałam pokazując się Harry'emu wykonując przy tym piruet.
- No no no... - powiedział. - Wiedziałem, że sukienka to dobry wybór, ale nie wiedziałem, że aż tak dobry.
- Czyli co? Podoba się?
- Oczywiście! Musimy ją kupić. - oznajmił. - A teraz leć mierzyć następne.
Następnie zmierzyłam krótką czarną sukienkę oraz taką w czarno-białe wzorki. Harry stwierdził, że kupimy wszystkie, bo wyglądam w nich naprawdę dobrze. Oczywiście ja narzekałam, że i tak nie będę w nich chodzić, ale on mnie nie posłuchał i zapłacił.
- Więc jak obiecałem zabieram cię na kawę.
- Wreszcie - powiedziałam. - Nogi mi już odpadają od tego chodzenia po sklepach.
- Dobra dobra. Nie sądziłem, że wytrzymasz tak długo.
- No widzisz. Jeszcze nie raz cię zaskoczę.
- Mam taką nadzieję - powiedział i puścił mi oczko.
Razem z Harry'm poszliśmy do Starbucksa po moją obiecaną kawę. Obydwoje zamówiliśmy naszą ulubioną kawę - karmelowe latte. Kupiliśmy sobie też po ciastku, bo ja powiedziałam 'po takim maratonie po sklepach, zdecydowanie należy nam się ciastko'. Szybko wypiliśmy nasze napoje i pożarliśmy ciastka. Postanowiliśmy już wracać do "naszego" domu.
Dojechaliśmy pod mieszkanie po niecałych dwudziestupięciu minutach. Zanieśliśmy rzeczy do środka i padnięci opadliśmy na kanapę w salonie. Siedzieliśmy tak chwilę w niezręcznej ciszy, gdy postanowiłam przerwać.
- Co robimy wieczorem? - zapytałam.
- Myślałem, że moglibyśmy wpaść do chłopaków.
- W sumie, czemu nie?
- I wreszcie będziemy mogli ich przeprosić.
- Co? Niby za co?
- No za to, że wczoraj odstawiliśmy przy nich niezła awanturę i zepsuliśmy im imprezę.
- To nie była moja wina! Nie mam zamiaru ich przepraszać!
- Emma, nie zaczynaj. To była nasza wina. Moja i twoja. Nie zrzucam całej winy na ciebie.
- Ta może jeszcze kupimy im prezenty, co? Nie wiem, czy nasze przeprosiny im wystarczą - rzuciłam sarkastycznie.
- Wiesz co? To wcale nie jest taki głupi pomysł - powiedział Harry.
Boże, czy ten idiota wie, co to sarkazm?
- Może nie kupimy im prezentów, ale możemy kupić pizze i jechać do nich. Na pewno się ucieszą.
- Serio? Żartujesz sobie, tak? - zapytałam.
- Nie, mówię całkiem serio.
- Ale Harry...
- Żadnego ale. I tak nie mamy nic na obiad, więc pizza będzie w sam raz.
- Dobra - powiedziałam smętnie.
- Grzeczna dziewczynka - stwierdził. - A teraz idź przebierz się w któryś z nowych ciuchów i wychodzimy. Zadzwonię do Zayna i powiem, że będziemy za godzinę.
- Dobra.
Pobiegłam do swojego pokoju i szybko przebrałam się w nowe spodnie i kremowy sweter. W sumie muszę przyznać, że Harry zna się na modzie. Podobają mi się rzeczy, które dla mnie wybrał. Ruszyłam do łazienki w celu zrobienia makijażu i wyprostowaniu włosów. Po dwudziestu minutach byłam gotowa. Założyłam na nogi swoje czarne szpilki i zeszłam na dół, do Harry'ego, który zagwizdał na mój widok.
- Ulala - powiedział. - Wyglądasz ślicznie.
- Dzięki - powiedziałam i lekko uniosłam kąciki ust w górę. I nawet tego nie wymuszałam!
- Jesteś już gotowa? Możemy wychodzić?
- Tak, jasne.
Zamknęliśmy mieszkanie i poszliśmy do auta. Tym razem nie dałam za wygraną, więc pojechaliśmy moim autem. Według planu najpierw mieliśmy jechać do pizzerii, a potem szybko do domu Zayna, żeby pizza nie wystygła. Postanowiliśmy zamówić pizzę przez telefon wcześniej tak, abyśmy nie musieli długo czekać na jej odbiór. Zdziwiłam się, kiedy usłyszałam, że brunet zamówił aż pięć dużych pizzy, ale szybko wytłumaczył mi, że to nie jest dużo dla pięciu wygłodniałych facetów i dwóch dziewczyn. Drugą dziewczyną miała być Megan, którą poznałam wczoraj, na imprezie u Louisa.
Do pizzerii dojechaliśmy po trzydziestu minutach. Ja zdecydowałam się zostać w aucie, a Harry poszedł zapłacić za zamówione przez nas wcześniej pizze. Nie musiałam na niego długo czekać, bo po pięciu minutach był już z powrotem. Całe auto wypełniło się zapachem pysznego jedzenia, na co mój brzuch dał o sobie znać w postaci burczenia.
Dom Zayna znajdował się na obrzeżach Londynu, niecałe dwadzieścia kilometrów za pizzerią. Po około dwudziestupięciu minutach znaleźliśmy się pod jednopiętrowym domem Zayna. Harry zaprowadził mnie w stronę drzwi. Zadzwoniliśmy dzwonkiem, a po chwili drzwi otworzył nam Mulat.
- Hej - powiedział. - Fajnie, że jesteście. Wszyscy już są.
- Cześć - odpowiedzieliśmy.
- Ja lecę do reszty - oświadczył Pakistańczyk. - Odwieście kurtki i zapraszam do salonu.
- Spoko - powiedział Harry i posłał mu przyjazny uśmiech.
Zayn wyszedł, a ja z Harry'm zdjęliśmy buty i kurtki. 
- Pamiętasz co masz zrobić? - zapytał.
- Nie, co mam zrobić?
- Masz przeprosić - powiedział.
Wcale nie chciałam ich przepraszać. Uważam, że nie zrobiliśmy nic złego, a zwłaszcza ja. To Harry zaczął. Niby dlaczego ja mam to robić? 
Już chciałam powiedzieć Harry'emu co myślę o tym idiotycznym pomyśle z przeprosinami, ale nie miałam ochoty na kolejną kłótnię, więc schowałam swoją dumę do kieszeni i starałam się nie zachowywać jak suka.
- Dobra, przeproszę ich, ale w naszym imieniu - fuknęłam.
- Grzeczna dziewczynka - powiedział. - A teraz uśmiechnij się i chodź do salonu.
Razem z naszą przeprosinową pizzą weszliśmy do salonu. Wszyscy odwrócili się w naszą stronę i przywitali się z nami. Ja uśmiechnęłam się i pomachałam do nich ręką. 
- Słuchajcie - powiedział Harry. - Emma chciałaby coś powiedzieć.
- Yyy...bo...eee...- zaczęłam się jąkać - Harry chciałby was...
- Eghem! - przerwał mi Harry i posłał mi spojrzenie, które oznaczało "przestań pierdzielić głupoty i ich przeproś".
- To znaczy ja i Harry chcielibyśmy was przeprosić za rozwalenie ostatniej imprezy i za tą kłótnie. W ramach przeprosin mamy dla was pizzę - powiedziałam.
- Pizzę? - zapytał Niall - Ja wam wybaczam.
- Wszyscy wam wybaczamy - powiedział Liam. - Chociaż w sumie nawet nie ma za co przepraszać. My też się kłócimy.
Na te słowa posłałam Harry'emu mordercze spojrzenie, a on wyszczerzył idiotycznie te swoje białe ząbki.
- No to weźmy się za jedzenie, płóki jest jeszcze ciepłe - powiedział Harry i położył pizzę na stole. Po czym podszedł do mnie bliżej i szepnął mi do ucha:
- Jestem z ciebie dumny - szepnął.
- Ja z siebie też. Ja nikogo nie przepraszam.
- Więc jestem dumny jeszcze bardziej - powiedział i znowu się do mnie uśmiechnął, na co nawet ja posłałam mu zupełnie nie wymuszony uśmiech.

_______________________________________________________________________

I oto rozdział 5 :) PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM za to, że musieliście tak długo czekać, ale nie mogłam go dodać w niedzielę, tak jak obiecałam. Mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba :) Chociaż wiem, że  nikt nie czyta tego bloga, oprócz mojej Wiktorii (pozderki :*) i mojej kochanej bety @Nandos_Bejbe która męczy się poprawiając moje wypociny :* Kocham Cię <3

Zapraszam do komentowania i wyrażania swojej opinii. Jeśli wam się podoba lub nie - zostawcie swoją opinię w komentarzu. Jeśli coś robię źle to powiedzcie, a postaram sie poprawić.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
LICZĘ NA WAS <3

Do następnego xx






piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział 4

- No jak to po co? Przecież przeprowadzasz się do mnie! Muszę mieć nad tobą kontrolę przez ten miesiąc.
Szczęka opadła mi ze zdziwienia. Co? Czy on żartuje? Ja mam z nim mieszkać? 
- Jak ty to sobie wyobrażasz Harry?
- No tak, że mój dom jest dość spory, a mieszkam w nim sam. Ja mam swój pokój, ty swój i tam będziesz mieszkać.
- Harry, w twoich oczach to wydaje się to być idiotycznie proste.
- Bo to jest proste. Jeśli mam ci pomóc to musisz mi zaufać... 
- Jak? Przecież znam cię od trzy dni. Nic o tobie nie wiem.
- Będziemy mieli dość czasu, żeby się lepiej poznać - powiedział Harry i uśmiechnął się do mnie tak pięknie, że wszystkie wątpliwości zniknęły.
- Harry, ten pomysł wydaje się być tak cholernie głupi i szalony, że nikt normalny by się na to nie zgodził - powiedziałam. - Ale ja jestem równie głupia i szalona więc zgadzam się na wszystko.
- Tak się cieszę Emma!
- Nie rób sobie nadziei pedałku - powiedziałam.
- Zasada numer jeden -  NIE MÓW DO MNIE 'PEDAŁKU'!
- Tak jest, szefie.
- Emma, nie chciałbym zaburzać naszej pogawędki, ale zbliża się północ, a my musimy jeszcze spakować twoje rzeczy.
- Oh, no tak faktycznie, zapomniałam.
Razem z Harry'm powoli dowlekliśmy się do mojego domu. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka. Zostawiliśmy nasze rzeczy w przedpokoju i poszliśmy na górę do mojego pokoju. Za moim poleceniem Harry ściągnął z szafy wielką walizkę i zaczęłam się pakować. Podeszłam do mojej garderoby i wyciągnęłam z niej dużą ilość bluzek, spodni, bluz, kurtki i swetry. 
- Matko Emma, jedziesz do mnie, nie na Syberię.
- Wiem, ale jestem dziewczyną i potrzebuję dużo ciuchów.
- Jak tam uważasz. Pamiętaj, że zawsze możemy podjechać do twojego domu i zabrać coś, czego zapomnisz. 
- Tak, zdaje sobie z tego sprawę. A teraz mi nie przeszkadzaj, tylko pomóż mi się pakować - powiedziałam i rzuciłam w niego zwiniętym swetrem.
Teraz czas na buty. Biorąc pod uwagę to, że jest już listopad i za miesiąc będzie już zima muszę spakować cieplejsze obuwie. Wrzuciłam do walizki dwie pary trampek, moje ulubione czarne botki, adidasy, baleriny i dwie pary szpilek. Jak dobrze, że moja walizka jest dość sporych rozmiarów. Ostatnią rzeczą do spakowania była bielizna. Podeszłam do swojej szuflady i zaczęłam  wyciągać z niej swoje koronkowe majtki.
- Ulala - powiedział Harry. - Nie spodziewałem się tego po tobie - dodał i zagwizdał.
- Jeszcze wiele razy cię zaskoczę - mruknęłam mu koło ucha.
- Coraz bardziej podoba mi się to, że razem zamieszkamy - powiedział Harry i oblizał usta.
- Nie licz na wiele Hazz.
Dokończyłam pakowanie, dokładając niezbędne rzeczy do mojej odzieży i zadowolona zamknęłam walizkę. 
- Jestem gotowa - powiedziałam z dumą w głosie.
- To świetnie, ale jest jeszcze jeden problem. - powiedział Harry
- Co jest?
- No bo przyszliśmy tu na nogach, a nasze auta są pod domem Louisa. Dodatkowo na imprezie wypiliśmy kilka drinków, więc i tak nie moglibyśmy prowadzić. A jakby jeszcze było mało to mamy twoją walizkę, która sądząc po tym, ile rzeczy tam wpakowałaś, waży chyba z tonę.
- No to jesteśmy w dupie.
- Chociaż w zasadzie możemy zadzwonić po taksówkę.
- To dzwoń - powiedziałam
- Tylko taka głupi sytuacja, że... nie mam ze sobą kasy, bo zostawiłem portfel u Louisa. 
- Przecież ja mogę zapłacić.
- Tylko, że to facet powinien płacić za dziewczynę.
- Oj Harry, chcesz mi pomóc, więc ja mogę chociaż zapłacić za taksówkę.
- No dobra, ale tylko ten jedyny raz.
- Oczywiście - powiedziałam. - A teraz bierze telefon i dzwoń!
Harry chwycił swojego iPhone i wybrał numer na taksówkę. Znieśliśmy moje bagaże na dół i wyszliśmy przed dom, czekając na auto. Na szczęście pojazd przyjechał punktualnie, więc nie zdążyliśmy zmarznąć. Szybko wsiedliśmy do taksówki. Harry podał kierowcy adres. Droga nie była długa, więc po dziesięciu minutach dotarliśmy  na miejsce. 
Dom Harry'ego był średnich rozmiarów. Wyglądał na dość nowoczesny, ale sprawiał wrażenie przytulnego, ciepłego domu. 
- Fajny dom - powiedziałam. - Mieszkasz tu sam?
- Dzięki. Tak sam, dlatego przyda mi się towarzystwo - odpowiedział i zabawnie poruszył brwiami.
- Tak, jeszcze będziesz błagał, żebym się wyprowadziła.
- Na pewno nie będzie aż tak źle.
- Tak sobie myśl. Ponoć nadzieja umiera ostatnia - powiedziałam z nutką tajemniczością w głosie, na co Harry się zaśmiał.  
Weszliśmy do środka. Tak jak się spodziewałam dom Harry'ego jest urządzony bardzo stylowo i nowocześnie, ale panuje w nim bałagan. Coś mi się wydaję, że jeśli ja tu zamieszkam to ten syf będzie jeszcze gorszy.
- Chodź pokażę ci twój pokój.
Harry pociągnął mnie za rękę w stronę schodów prowadzących na górę. Podszedł do pokoju na końcu korytarza i otworzył przede mną drzwi. Pokój był na prawdę ładny. Dominowały w nim czernie i szarości. Od razu mi się tu spodobało.
- Mam nadzieję, że ci się podoba. 
- Jest spoko.
- To rozpakuj się. W razie potrzeby mój pokój jest obok. 
- Jasne.
Harry wyszedł z "mojego" pokoju. Kurde to tak dziwnie brzmi "mój pokój w domu Harry'ego". Może się prze zwyczaje. Otworzyłam swoją walizkę i wypakowałam swoje ciuchy, które włożyłam do wielkiej szafy. Rozpakowywanie nie zajęło mi dożo czasu, więc po dwudziestu minutach byłam już gotowa. Postanowiłam poszukać łazienki. Opuściłam swój pokój i wyruszyłam na poszukiwania. Na górze były tylko cztery pokoje. Ominęłam więc pokój bruneta i skierowałam się w stronę kolejnego pokoju. Tak jak podejrzewałam, była to łazienka. Postanowiłam wziąć szybki prysznic i położyć się spać. Po myciu ubrałam się w piżamę i skierowałam się do swojego pokoju. Po drodze postanowiłam wstąpić do pokoju Harry'ego. Bez pukania weszłam do środka.
- Nie przeszkadzam? - zapytałam.
- Nie, no co ty. Wchodź.
- Ja tylko chciałam powiedzieć dobranoc - sprostowałam jedyn zdaniem. - Jest już późno.
- W takim razie śpij dobrze Emma - odpowiedział i uśmiechnął się do mnie - Lepiej się wyśpij, bo jutro zaczynamy nasz miesięczny kurs.
- Tak jest.
- Dobranoc Harry.
- Dobranoc Emma.
Wyszłam i skierowaniem się do mojego pokoju. Zgasiłam światło i wskoczyłam do łóżka.
- To będzie zdecydowanie ciężki miesiąc - powiedziałam sama za siebie, po czym zamknęłam oczy i momentalnie zasnęłam.

Ze snu wybudziło mnie szturchanie Harry'ego i jego ciche szepty.
- Emma wstawaj - powiedział łagodnie.
- Nie, nigdzie się stąd nie ruszam -  zamarudziłam pod nosem.
- Wstawaj. Mamy dzisiaj sporo do zrobienia.
- Daj mi spokój! Wstanę jak będę chciała.
- Przypominam, że masz mnie słuchać i robić co cie karzę.
- Tak tak... - powiedziałam i lekko uniosłam swoje powieki w górę. - Ale nie umawialiśmy się na wczesne zdzieranie z łóżka.
- Wczesne? Jest po jedenastej.
- No dobra już wstaję - powiedziałam i powoli podniosłam się z łóżka.
- Grzeczna dziewczynka - rzucił Harry z uśmiechem na twarzy. - Ogarnij się, a ja czekam na ciebie na dole ze śniadaniem.
Harry wyszedł z pokoju, a ja ruszyłam w stronę łazienki. Wykonałam wszystkie poranne czynności, po czym ubrałam się w moje jeansy i bluzę bez zamka i zeszłam na dół. 
- No nareszcie - powiedział brunet. - Ile można czekać?
- Nie narzekaj, bo i tak zeszło mi wyjątkowo krótko.

- Oj dobra. Siadaj i jedz kanapki - powiedział i wskazał na talerz naszykowanych przez niego kanapek. - Jak skończysz to wychodzimy.
- Gdzie idziemy? - zapytałam.
- Na zakupy - oznajmił Harry.
- Po co? Musimy kupić coś konkretnego?
- Tak. Musimy kupić ci parę ciuchów.

- Sugerujesz, że źle się ubieram?
- Nie - odparł. - Chcę tylko, żebyś kupiła coś bardziej dziewczęcego.
- Czyli teraz uważasz, że ubieram się jak facet?
- No co ty, Emma. Po prostu nowe ciuchy zmienią trochę twoje nastawienie. A tak w ogóle to myślę, ze ubierasz się bardzo seksownie. 

- Eee, dzięki.
- Dobra jedz szybko i wychodzimy.
- Tak jest panie Styles.

__________________________________________________________________

I oto mamy rozdział 4. Szczerze mówiąc myślę, ze jest do dupy, ale nie chciałam już zwlekać z dodaniem go. Rozdział piąty postaram dodać się do niedzieli :)
PISZCIE CO O TYM MYŚLICIE W KOMENTARZACH
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

do następnego xx




niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 3

 Harry uśmiechnął się na mój widok, na co ja próbowałam odwdzięczyć się tym samym, jednak wcale mi to nie wyszło, więc wysiliłam się na sztuczny uśmiech, który pojawił się na chwilkę na mojej twarzy. 
- Hej, Emma. Wchodź, śmiało - powiedział.
- Cześć
- Chłopcy nie mogą się doczekać, żeby cię poznać.
- Oh..W takim razie w końcu nas sobie przedstaw - powiedziałam.
Brunet zamaszystym ruchem ręki dał mi znać, żebym poszła za nim, więc po zostawieniu swoich butów i kurtki w przedpokoju ruszyłam za nim. Szliśmy długim, dość szerokim korytarzem, w którym znajdowało się wiele drzwi. Stanęliśmy w drzwiach salonu. Najpierw dokładnie przeskanowałam oczami to pomieszczenie i osoby, które się nim znajdowały. Na kanapie przed telewizorem siedział blondyn i brunet z lekkim zarostem, który grali na konsoli, co chwilę obrzucając się wyzwiskami i tekstami typu 'pokażę ci jak się gra gówniarzu'. Obok nich na fotelu siedział mulat, którego najwidoczniej nie obchodziło co robią inni, bo całą swoją uwagę poświęcił ekranowi swojej komórki. Po drugiej stronie salonu siedział dość umięśniony brunet, który był wciągnięty w rozmowę z drobną blondynką.
- Chłopcy! - Krzyknął Harry. - Chciałbym wam kogoś przedstawić.
Wszystkie oczy momentalnie zwróciły się ku mnie i Harry'emu. Posłałam im kolejny sztuczny uśmiech. Coś mi się wydaję, że będę musiała użyć go jeszcze kilka razy.
- To jestem Emma - powiedział. - A to jest Ni...
- Przecież sami umiemy się przedstawić - powiedział ten umięśniony brunet. - Hej, jestem Liam - powiedział i uścisnął moją dłoń w ramach przywitania.
- Louis, miło mi - powiedział ten brunet z lekkim zarostem, który jak na moje oko był nieco starszy od pozostałych.
- Ja jestem Niall - powiedział blondyn i uśmiechnął się do mnie.
- A ja jestem Zayn - powiedział mulat.
- Um, a ja jestem Megan - powiedziała blondynka
- Miło mi was wszystkich poznać - powiedziałam z przyklejonym do twarzy uśmiechem.
- Więc wszyscy są już w komplecie - powiedziała Niall i klasnął w dłonie.
- To już wszyscy? Mówiłeś, że robicie imprezę - zwróciłam się do Harrego.
- Przecież można się też dobrze bawić w małym gronie - powiedział Harry i wzruszył ramionami.
Mimo moich przypuszczeń wcale nie było aż tak źle. Wpasowałam się w towarzystwo dość szybko, co mnie zadziwiło, bo myślałam, ze nie są w moim typie. Chyba najlepiej dogadywałam się z Zaynem. Miał w sobie coś takiego tajemniczego, co w pewnym sensie mnie pociągało. Oczywiście był też zabawny i uroczy, jak wszyscy. Ale każdy z nich na swój sposób był inny. Niall był wiecznie uśmiechniętym człowiekiem, który sprawiał wrażenie, jakby zapomniał o całym świecie. Louis przez cały czas opowiadał swoje głupkowate żarty i liczył na to, że padniemy ze śmiechu. Liam był chyba najbardziej ogarnięty z nich wszystkich, co nie znaczy, że nie umiał się bawić. No i był taki przystojny. Widać, ze ćwiczy regularnie, bo ciasna koszulka doskonale opinała jego wyrzeźbione ciało. Jak już wspominałam Zayn był trochę tajemniczy, ale widać po nim, że lubi się zabawić. No i na koniec Harry. On mimo tego, że ciągle mnie wkurzał, był na swój sposób uroczy. Miał ten swój magiczny uśmiech, który sprawiał, że gdy tylko go widziałam, cała złość mnie opuszczała. 
Z moich rozmyślań wyrwało mnie pytanie Zayna.
- Więc Harry, jak poznałeś Emmę?
- Uratowałem ją - odpowiedział Harry z dumą w głosie. 
- O matko znowu zaczynasz kozaczyć? - zapytałam, a w moje słowa wkradła się odrobina wściekłości.
- Nie kozaczę, tylko mówię jak było. - odpowiedział i zwrócił się w stronę Zayna. - Tak, więc uratowałem ją przed gwałcicielem. To było gdzieś ok. drugiej w nocy. Zboczeniec uciekł, a ona zachowała się jak zimna suka i wydarła się na mnie.
- Znowu zaczynasz? Po chuja mnie tu zapraszasz, skoro uważasz mnie za sukę? - Krzyknęłam do bruneta.
- Kurwa Emma! Może ja w przeciwieństwie do ciebie jestem miły dla ludzi? - odkrzyknął do mnie Harry.
- Jeśli ci to tak przeszkadza to mnie olej. Dobra spadam stąd, bo widzę, że przeszkadza ci moje towarzystwo.
- Emma, zaczekaj!
Jednak było już za późno. Wyszłam z mieszkania Harrego i skierowałam się w stronę mojego domu. Szłam powoli cała trzęsąc się z zimna.
- Stój! - usłyszałam za sobą znajomy głos. Obróciłam się i ujrzałam za sobą zdyszanego Harry'ego, który najprawdopodobniej biegł za mną całą drogę.
- Znowu ty pedale? - Zapytałam oschle.
- Emma możemy porozmawiać jak normalni ludzie?
- O teraz chcesz rozmawiać, tak? To dziwne, bo myślałam, że uważasz mnie za zimną sukę.
- Emma proszę. Pogadajmy bez kłótni i wyzwisk.
- Dlaczego mam z tobą gadać? Przecież wiesz, że nie jestem miła dla ludzi - syknęłam.
- Możesz na chwilę zapomnieć o tym, co ci powiedziałem i mnie wysłuchać? - Zapytał z determinacją w głosie.
- Dobra, ale szybko bo mi zimno - powiedziałam - Co chcesz?
- Może odprowadzę cię do domu? Po drodze wszystko ci wyjaśnię - powiedział. - No i masz tu moją kurtkę, żebyś nie zmarzła.
- Dzięki.
Założyłam na siebie ciepłą kurtkę Harry'ego i ruszyliśmy w stronę mojego domu.
- Więc o czym chciałeś rozmawiać? - zapytałam już nieco spokojniejszym tonem.
- Chciałem przeprosić - oznajmił. - Za to, że nazwałem cię zimną suką i za to, że powiedziałem, że ni jesteś miła dla ludzi. Przepraszam Emma.
- Wiesz może ja też trochę przesadnie zareagowałam - powiedziałam. - Przecież wiem, że masz rację. Te słowa trafnie mnie określają.
- To nie prawda. 
- A co ty możesz wiedzieć? Znasz mnie od trzech dni.
- Wiem więcej niż ci się wydaję.
- To znaczy..? - zapytałam.
- Emma posłuchaj. Pamiętam jak zobaczyłem cię wtedy w parku, jak ten zboczeniec próbował ci coś zrobić. Uratowałem cię i byłem z siebie niesamowicie zadowolony. Ale ty, ty mi nawet nie podziękowałaś. Wydarłaś się na mnie, wyzwałaś i uciekłaś. gdybym był 'normalny' to bym odpuścił. Ale wtedy wszystko mi się przypomniało. I wiesz co? Kiedyś też taki byłem.  Nienawidziłem wszystkich. Co noc chodziłem na imprezy. Narkotyki, dziwki, alkohol i te sprawy, ale ty chyba wiesz o czym mówię. Pamiętam też, że kiedyś spotkałem niesamowitego człowieka i tylko dzięki niemu się zmieniłem, rozumiesz? On mi pomógł. Znowu umiałem normalnie żyć, otworzyłem się na innych. Dlatego, kiedy tylko cię poznałem, zrozumiałem, że teraz to ja chcę pomóc tobie. 
- Ale może ja nie chcę twojej pomocy? - zapytałam wciąż przetwarzając w głowie to, co powiedział. 
- Każdy potrzebuje pomocy, nawet jeśli jej nie chce. Pozwól mi sobie pomóc.
- Słuchaj nawet nie wiesz, o co prosisz. Jestem ciężkim przypadkiem.
- Obiecałem sobie, że ci pomogę i zrobię to. Ale będzie to o wiele prostsze, jeśli będziesz ze mną współpracować. 
- Dobrze załóżmy, że się zgadzam. Jak masz zamiar mnie zmienić?
- Mam dla ciebie taką propozycję. To będzie coś w stylu umowy. 
- Mam się bać? Nie podpisuję nic bez konsultacji z moim prawnikiem. - powiedziałam poważnie, na co Harry się zaśmiał.
- Spokojnie - powiedział - Nic nie będziesz musiała podpisywać.
- Więc o co chodzi?
- mam taki plan. Przez miesiąc będę cię 'uczył', no nie wiem jak to ująć. Będę pokazywał ci jak być miłym dla ludzi. Postaram się, żebyś odmieniła swoje życie tak, jak ja zmieniłem swoje. Pokarzę ci jak to jest żyć w przyjaźni. Chcę ci udowodnić, że do szczęścia nie trzeba wiele.
- Harry ja.. - zaczęłam mówić, wciąż myśląc nad moją decyzją. - Ja.. ZGADZAM SIĘ.
- To świetnie! - powiedział Harry i posłał mi ten swój szczery uśmiech - W takim razie chodźmy do ciebie i spakujmy twoje rzeczy.
- Ale poco mam się pakować?
- No jak to po co? Przecież przeprowadzasz się do mnie! Muszę mieć nad tobą kontrolę przez ten miesiąc. 


__________________________

Ta dam! Oto rozdział 3 :) Mam nadzieję, że się wam podoba. Przepraszam, że musieliście długo czekać, ale jak już wspominałam byłam w Warszawie. 
Co myslicie o tym rozdziale?
Jak sądzice, Emma da radę?

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne :)

Przypominam, że jeśli chcecie być informowani o rozdziałach to wejdźcie w zakładkę 'informowani' i tam podajcie wasz username :)


Do następnego xx