niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 23


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

- Jeszcze tylko jeden sklep i wracamy, proszę - marudziłam do Harry'ego, wciągając go do kolejnego markowego sklepu.
- Emma, powtarzasz to odkąd weszliśmy do czwartego sklepu godzinę temu.
- Obiecuję, że to już ostatni, a potem pójdziemy na kawę.
- Ostatni tylko dlatego, że weszliśmy do każdego sklepu w tej galerii - zadrwił Harry, za co trąciłam go w ramię.
- Nie marudź. Przynajmniej kupiłeś sobie kilka nowych rzeczy.
- A ty kupiłaś sobie tyle ciuchów, ile ja nie miałem przez całe życie.
- Bo jestem dziewczyną. A teraz koniec tematu. Potrzymaj moje rzeczy, a ja lecę do przymierzalni - cmoknęłam go w policzek i poszłam zmierzyć ciuchy. 
Założyłam na siebie czerwoną koszulę w kratę i bardzo dopasowane jeansy. Wychyliłam głowę z przymierzalni i zawołałam Harry'ego do siebie.
- I co o tym myślisz? - zapytałam, okręcając się dookoła.
- Myślę, że w poprzednim sklepie kupiłaś taką samą koszulę, tylko zieloną, a poza tym, mam w domu identyczną, więc możesz sobie ją pożyczać - odparł, na co spiorunowałam go spojrzeniem.
- Ale jako twój dobry i uroczy chłopak, uważam, że wyglądasz cudownie, chociaż dla mnie byłabyś piękna nawet w worku na śmieci - poprawił się, a ja wybuchnęłam śmiechem. 
- Od razu lepiej - powiedziałam i wróciłam do przymierzalni.
Zmierzyłam resztę ciuchów, w których zaprezentowałam się Harry'emu i oczywiście zdecydowałam się wszystkie kupić. Gdy ubrałam na siebie z powrotem czarne rurki i białą koszulę na grubych ramiączkach, narzuciłam na siebie marynarkę i podeszliśmy z Harry'm do kasy.
- Razem będzie sześćset czterdziedzieści funty - powiedziała kasjerka, lustrując Harry'ego.
- Uważaj, bo dostaniesz ślinotoku - powiedziałam, podając jej kartę.
- Przepraszam? - zapytała zdziwiona.
- Myślisz, że nie widzę, jak ślinisz się na widok mojego chłopaka? Przykro mi, ale nie masz u niego szans, więc nawet nie zawracaj sobie tym głowy i wracaj do swojej pracy.
Popatrzyła na mnie zmieszana i zawstydzona, po czym podała mi siatkę z moimi zakupami, paragon i kartę.
- Dziękujemy za zakupy i zapraszamy ponownie - wymruczała cicho pod nosem, na co ja posłałam jej sztuczny, pełen nienawiści uśmiech.
Gdy tylko wyszliśmy ze sklepu, Harry wybuchnął niekontrolowanym śmiechem. Śmiał się jak opentany i z trudem udało mi się go uspokoić.
- No i z czego się tak cieszysz? 
- Boże, Emma jak mogłaś jej coś takiego powiedzieć? - zapytał, ciągle się śmiejąc.
- No co? Widziałeś jak się na ciebie patrzyła? Gdyby nie ja, to pewnie by się na ciebie rzuciła.
- Zazdrosna? 
- Nie - skłamałam - chciałam cię ochronić przed atakiem tej napalonej kobiety.
- Chodź tu mała zazdrośnico - zaśmiał się i przyciągnął mnie do siebie, czule całując.
- Nie jestem zazdrośnicą - powiedziałam, kiedy tylko się od niego odsunęłam.
- Tak jasne - wystawił mi język - A teraz chodź, obiecałaś, że pójdziemy na kawę.
Chwycił mnie za rękę i poszliśmy do kawiarni. Zajęłam stolik, kiedy Harry poszedł złożyć zamówienie. Uparł się, że musi zapłacić chociaż za kawę, bo odkąd przyjechaliśmy na zakupy, chciał ciągle za mnie płacić, a ja mu nie pozwalałam. Głównie dlatego, że wiem, że nie jest za bogaty. A skoro ja jestem, to mogę sobie pozwolić na większe zakupy. Nie chodzi o to, że się chwalę, czy wywyższam. Nie. Ja po prostu uważam, że jeśli mam pieniądze to powinnam z nich korzystać.
- Proszę kochanie - Harry podał mi moje latte i usiadł przy stoliku. - Nie wiem, czy lubisz, ale kupiłem ci brownie.
- Żartujesz? Kocham brownie.
- Tak jak ja, dobrze że wziąłem dwa kawałki.
Siedzieliśmy, pijąc kawę, jedząc ciastka i rozmawiając. Uwielbiam rozmawiać z Harry'm. Nigdy wcześniej nie miałam chłopaka, z którym zawsze mogłabym pogadać. W zasadzie to większość moich poprzednich związków kończyły się po dwóch dniach, więc jeśli dobrze pójdzie to pobije z Harry'm rekord.
- Harry? - Usłyszałam za sobą kobiecy głos. - Nie wierzę własnym oczom. Harry to ty?
Odwróciłam się i zobaczyłam wysoką blondynkę, która machała w naszą stronę.
- Dakota - westchnął i wstał by się z nią przywitać.
Dziewczyna przytuliła go i pocałowała w policzek, na co ja udałam znaczący kaszel.
- Ah, no tak. Dakota, to moja dziewczyna Emma. Emma, to moja ... znajoma.
- Chyba nie tylko znajoma, nie pamiętasz? - zapytała Harry'ego na co on wyraźnie się zdenerwował.
- A tak w ogóle miło cie poznać Emma - powiedziała i uścisnęła moją dłoń.
Ciebie kurwa nie miło. Już nie lubię tej dziwki.
- Ciebie również - uśmiechnęłam się fałszywie.
- Harry, minęły wieki odkąd widziałam cię ostatnio - powiedziała, a on lekko przytaknął - powinniśmy się umówić i powspominać stare czasy.
- Nie sądzę, że jest to dobry pomysł - powiedział, chwytając moją dłoń.
- Dlaczego? - zapytałam z ciekawości, widząc wyraźne zdenerwowanie chłopaka.
- B-bo... zostajemy w mieście tylko do jutra, a na dzisiaj mamy już inne plany.
- No to wielka szkoda - powiedziała Dakota - Chciałabym spędzić z tobą trochę czasu.
No kurwa wielka szkoda.
- My już będziemy się zbierać.
- No cóż, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy. Niezmiernie miło było mi cie poznać Emma.
- I wzajemnie - odpowiedziałam.
Dziewczyna już chciała przytulić Harry'ego na pożegnanie, ale ja pociągnęłam go za rękę i wyszliśmy z kawiarni. Od razu poszliśmy na parking i wsiedliśmy do auta. Harry odpalił auto i wyjechaliśmy z galerii. Chłopak się nie odzywał, wyglądał na lekko zdenerwowanego. 
- Dobra muszę o to zapytać - wypaliłam w końcu. - Kim była dla ciebie Dakota?
- Znajomą.
- Kłamiesz. Widzę, że kłamiesz. Ona miała inne zdanie.
- Nie chce o tym gadać. 
- Dlaczego? Nie chcesz być ze mną szczery?
- Nie chcę zepsuć tego co mamy - odpowiedział nerwowo.
- A co takiego mamy? Jesteśmy razem od trzech dni!
- Rozumiem, że dla ciebie nasz związek nic nie znaczy - krzyknął.
- Nic takiego nie powiedziałam!
- Ja odebrałem to inaczej!
- O co ci znowu chodzi? Zapytałam tylko, kim była dla ciebie, a ty wywołałeś awanturę!
- Ja? To ty zaczęłaś! Ja się nie wgłębiam w twoją dziwkarską przeszłość! - krzyknął, a zaraz po tym szybko zakrył ręką usta. - Emma...ja.. - zaczął się tłumaczyć.
- Wiesz co? Po prostu nic nie mów. 
- Przepraszam.
- Myślę, że oboje powiedzieliśmy za dużo - powiedziałam, kiedy zaparkował pod domem swojej mamy.
Wyszłam z samochodu, z trudem powstrzymując łzy i weszłam do domu. Jedyne czego teraz chciałam, to położyć się na łóżku i płakać. Zdjęłam kozaki i płaszcz, a następnie  udałam się w stronę mojego tymczasowego pokoju. 
- Emma, coś się stało? - zapytała Anne, która stanęła na mojej drodze.
- Nie. Myślę po prostu, że potrzebuję chwili odpoczynku. Te zakupy mnie wykończyły - posłałam jej słaby uśmiech, największy na jakiego było mnie stać i poszłam na górę. 
Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Ściągnęłam moje ubranie i przebrałam się w wygodne dresy i koszulkę, które kupiłam dzisiaj. Bez zastanowienia weszłam do łóżka i szczelnie owinęłam się kołdrą. Rozpłakałam się. 
Mój własny chłopak nazwał mnie dziwką. Może nie wprost, ale powiedział, że kiedyś nią byłam. To zabolało. Wiele razy ludzie tak o mnie mówili, ale nigdy nie przypuszczałam, że usłyszę to z ust Harry'ego.
Przykryłam głowę poduszką i cicho płakałam. Od ciągłego płaczu rozbolała mnie głowa i nawet nie wiem kiedy, zasnęłam.

*Perspektywa Harry'ego*
Jesteś pieprzonym idiotą Styles! - krzyczała na mnie moja podświadomość. 
Cholera. Jak mogłem powiedzieć jej coś takiego? Sam nie wiem. Zdenerwowałem się i przestałem panować na tym, co mówię. Teraz pewnie się do mnie nie odezwie. 
Ciągle siedziałem w aucie i rozmyślałem o tym, co powinienem jej powiedzieć, jak ją przeprosić. Nie wiedziałem nawet gdzie ona jest. Pewnie poszła do domu. Wciąż nie wiedziałem co zrobić, ale stwierdziłem, że nie ma na co czekać i wszedłem do domu. Zdjąłem kurtkę i buty, po czym pobiegłem do pokoju, mijając po drodze moją mamę i Gemmę. Wszedłem do pokoju i zobaczyłem ją leżącą na łóżku. Spała. Podszedłem bliżej i usiadłem obok niej.
Jest taka piękna. Spojrzałem na twarz Emmy i założyłem za ucho kosmyk jej włosów, który wcześniej zakrywał jej oko. Wtedy zobaczyłem, że miała zaczerwienione, spuchnięte oczy. Płakała. Nienawidzę, kiedy płacze. Zawsze, kiedy jest jej smutno, czuję małe ukłucie w sercu. A teraz sama świadomość tego, że byłem powodem jej łez, przyprawiła mnie o ból psychiczny.
Położyłem się koło niej i delikatnie głaskałem ją po włosach. Jednak po chwili sam zasnąłem.

*Perspektywa Emmy*
Obudziło mnie silne uczucie ciepła. Od razu po otworzeni oczy zobaczyłam Harry'ego który mocno oplatał mnie swoim ramieniem. Próbowałam wydostać się z jego uścisku, co obudziło chłopaka. Popatrzył na mnie i lekko się uśmiechnął, ale zaraz się zasmucił, widząc złość na mojej twarzy.
- Emma - powiedział cicho - porozmawiajmy, błagam.
- Chcesz rozmawiać z dziwką?
- Nie jesteś dziwką.
- Jeszcze kilka godzin temu tak uważałeś.
- Przepraszam. Na prawdę, nie chciałem tego powiedzieć. Zdenerwowałem się i próbowałem ci powiedzieć coś złego, żeby cię zabolało.
- No to ci się udało - powiedziałam sarkastycznie i zaklaskałam w ręce.
- Tak strasznie mi przykro - powiedział, chwytając moje dłonie. - Proszę, wybacz mi. Nie chciałem cię zranić.
- Daj spokój - odparłam - wiesz co było najgorsze? To, że mnie okłamałeś. Nie chciałeś mi powiedzieć, kim była dla ciebie Dakota.
- Bo nie chciałem cię zranić. Po prostu się bałem, że odejdziesz, kiedy dowiesz się czegoś o mojej przeszłości.
- A myślisz, że ja się nie boję. Cholernie się boję, że kiedyś wyjdą na jaw rzeczy, z których nie koniecznie jestem dumna. Ale gdybyś zapytał, to bym ci powiedziała. Bo może nie jestem najlepsza, jeśli chodzi o związki, ale wiem, że buduje się je na wzajemnym zaufaniu i szczerości.
- Dobra powiem ci. Dakota była moją przyjaciółką na początku liceum. Totalnie różniliśmy się od siebie. Ja byłem raczej cichy, spokojny, dobrze się uczyłem, a ona była typem imprezowiczki, wszyscy ją znali, każdy chłopak o niej marzył. To ona wprowadziła mnie w jej świat. Z nią pierwszy raz piłem, ćpałem, imprezowałem. Ona mnie nawet rozdziewiczyła. Na początku w "jej świecie" czułem się trochę nieswojo, ale potem bawiłem się coraz lepiej. Spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę. Zachowywaliśmy się jak para, ale tak na prawdę byliśmy przyjaciółmi od seksu. Nasz kontakt urwał się, kiedy ja postanowiłem skończyć z tym toksycznym zachowaniem.
- Wow - westchnęłam - więc poznałam dzisiaj twoją byłą przyjaciółkę od seksu.
- Jeśli chcesz wiedzieć to strasznie tego żałuję. Mam nadzieję, że nie zostawisz mnie teraz.
- Dziękuję - powiedziałam w końcu, a on popatrzył na mnie zdziwiony.
- Za co? 
- Za prawdę. 
- I tak po prostu mi wybaczasz?
- Tak. Nie potrafię się długo na ciebie gniewać, a poza tym jestem z tobą teraz i nie mogę czepiać się twojej przeszłości.
- Jesteś cudowna - powiedział i mnie pocałował.
- Wiesz, myślę, że skoro ty mi coś powiedziałeś, to ja też powinnam się do czegoś przyznać.
- O co chodzi?
- Byłam kiedyś striptizerką - wyznałam, a on popatrzył na mnie zszokowany.
- A co dokładnie robiłaś? - zapytał lekko podenerwowany
- Głównie taniec na rurze i striptiz - odpowiedziałam - ale tylko do bielizny - dodałam szybko.
- Więc umiesz tańczyć na rurze?
- Tak, nie chcę się chwalić, ale byłam jedną z najlepszych tancerek.
- W takim razie muszę kupić rurę do swojego domu, jakbyś czasem miała ochotę mi zatańczyć - poruszył znacząco brwiami.
- Jesteś idiotą, wiesz?
- Ale twoim - odpowiedział dumnie i namiętnie mnie pocałował.

________________________________________________________________

I bum mamy rozdział 23. Napisałam go już wcześniej, ale na telefonie, bo nie miałam internetu podczas wyjazdu na majówkę.
Jak wam się podoba? Szczerze mówiąc jestem całkiem zadowolona z tego rozdziału, przynajmniej z jego pierwszej połowy.
A wy co sądzicie? Piszcie opinie w komentarzach, bo to dla mnie bardzo ważne.
NO I MAM PYTANIE: CZY WOLICIE CZYTAĆ OPOWIADANIE Z PERSPEKTYWY EMMY, CZY PODOBAJĄ WAM SIĘ TE FRAGMENTY Z PERSPEKTYWY HARRY'EGO?
Bo nie wiem, czy pisać wam czasami jego punkt widzenia, czy wolicie widzieć wszystko oczami Emmy.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
LICZĘ NA WASZE OPINIE

do następnego xx