niedziela, 21 września 2014

Rozdział 31

- Możesz na mnie nie krzyczeć? To nie moja wina, że nauka przychodzi mi trudniej, niż tobie - powiedziałam zdenerwowana.
- To nie moja wina, że nie potrafisz utrzymać pieprzonej równowagi! - krzyknął, zwracając uwagę ludzi na stoku na nas.
- Jesteś najgorszym nauczycielem świata - wstałam z ziemi i otrzepałam tyłek ze śniegu, po czym zapięłam deskę i usiłowałam zjechać, co nawet zaczęło mi się udawać, dopóki nie upadłam na stok, uderzając się w tyłek.
Harry, gdy tylko zobaczył mnie leżąco na śniegu, podjechał do mnie i pomógł mi się podnieść.
- Nic ci nie jest, kochanie?
- Więc teraz 'kochanie'? Wydaję mi się, czy dwie minuty temu byłeś na mnie wkurzony.
- Po prostu się denerwuję - wyjaśnił. - Nie chcę, żeby stała ci się krzywda, ale powoli tracę już cierpliwość.
- Cóż, a ja powoli tracę czucie w tyłku - powiedziałam ze smutną miną.
- Jeśli o to chodzi, to wieczorem chętnie ci go rozmasuję - zaczął zabawnie poruszać brwiami, na co się zaśmiałam.
- Ale wracając do twojej nauki. Mam pomysł.
- Słucham panie "jestem mistrzem w jeździe na snowboardzie i nigdy mi nie dorównasz".
- To najdłuższa ksywka jaką w życiu słyszałem - dodał rozbawiony. - A teraz słuchaj. Mam nawą metodę. Za każdym razem, kiedy upadniesz, robię ci zdjęcie, lub nagrywam filmik, z których potem zmontuje długi film i pokażę chłopakom, a jeśli zjedziesz bez upadków dostaniesz całusa.
- To ma być nagroda dla mnie czy dla ciebie? Wiesz, zawsze mogę znaleźć sobie przystojnego instruktora, który nie będzie nagrywał upokarzających filmików.
- Nawet o tym nie myśl. Jedyny instruktor na jakiego się zgadzam to starsza kobieta, bo mężczyźni odpadają, a w sumie nie wiem, czy nie masz pociągów homoseksualnych, więc na młode dziewczyny też się nie zgadzam.
- Boże, jesteś taki zazdrosny.
- Mam o kogo być zazdrosny. A teraz dosyć gadania, czas na naukę jazdy - klasną w dłonie i ruszyliśmy w stronę wyciągu.
Harry próbował tłumaczyć i pokazywać mi wszystko powoli, tak żebym szybko załapała. Z początku było mi na prawdę trudno, bo ciągle upadałam, a Harry to nagrywał i jestem pewna, że ten jego głupawy filmik upokorzy mnie przed wszystkimi. Dodatkowo chłopak cały czas się ze mnie śmiał, co mi wcale nie pomagało. Po dwóch godzinach zaczęłam robić postępy, ponieważ podczas całego zjazdu wywróciłam się tylko raz.
- Chyba należy mi się buziak - powiedziałam dumnie, kiedy on mnie kamerował. - I wyłącz tą kamerę! Przecież się teraz się przewróciłam.
- No tak, ale muszę też nagrać twoje pierwsze sukcesy.
- Wciąż czekam na pocałunek..
- Już się robi - zsunął moje gogle na czubek głowy i zaraz to samo zrobił ze swoimi, po czym obrócił kamerę tak, że było nas widać oboje, po czym mnie pocałował.
- Jest już późno. Za godzinę zamykając stok. Zbieramy się? - zapytał, kiedy dojechaliśmy do wyciągu.
- Zjedźmy jeszcze kilka razy, dobrze?
- Widzę, że komuś tu się spodobało.
- Cóż okazało się, że jeśli umiesz jeździć, to sprawia ci to jeszcze większą frajdę.
- Kochanie, ty jeszcze nie umiesz jeździć - zaśmiał się - ty na razie zsuwasz się ze stoku.
- Bawi cię to? Nie przeginaj, skarbie - powiedziałam z nutką złości w głosie, akcentując ostatni słowo.
- Nie, wcale mnie to nie śmieszy - zaraz sie zreflektował i posłał mi przepraszający uśmiech.
- No mam nadzieję, bo pamiętaj, że to ja mam klucz do pokoju i w każdej chwili mogę go zamknąć i cię tam nie wpuścić.
- Tak więc jak już mówiłem, robisz postępy. Ale dosyć tego gadania idziemy jeździć, żeby zobaczyć jak dobrze ci idzie

***
- Jestem wykończona - powiedziałam, opadając na kanapę zaraz po wejściu do naszego apartamentu.
- Nie mam siły na nic - jęknął Harry, rzucając swoją kurtkę w kąt i przysiadł się do mnie.
- Gdyby mój tyłek umiał mówić, teraz krzyczałby z bólu. A w dodatku zamarzam.
- Nie wiem jak ty, ale ja idę wziąć ciepły prysznic. Dołączysz? - zapytał.
- Nie. Przebiorę się w coś wygodnego i idę się rozgrzać do łóżka.
- W takim razie potem tam przyjdę.
Chłopak udał się do łazienki, po drodze zgarniając czyste bokserki i dresy. Ja natomiast ruszyłam do sypialni, gdzie wciągnęłam na siebie szare dres i czarną koszulkę, po czym weszłam do łóżka i okryłam się kołdrą. Sięgnęłam po mojego laptopa i położyłam go na kolanach, odpalając go. Gdy tylko się włączył zobaczyłam nieodebrane połączenie od Zayna na skype. Postanowiłam oddzwonić, bo akurat był dostępny. Wcisnęłam guzik i po kilku sygnałach twarz mojego przyjaciela pojawiła się na ekranie.
- Hej słoneczko - powiedział radośnie.
- Słoneczko? - zdziwiona uniosłam brew.
- Wiesz istnieją dwa typy przyjaciół, Możemy mówić do siebie pieszczotliwie, albo nazywać się nawzajem sukami, więc stwierdziłem, że pierwsza opcja jest zdecydowanie lepsza.
- Zdecydowanie - zaśmiałam się
- Więc co tam? Jak tam we Włoszech?
- Jest cudownie! Nauczyłam się jeździć na snowboardzie!
- Wow gratuluje. 
- Harry ciągle się wkurza, bo nie łapie za szybko, ale idzie mi coraz lepiej.
- Oh, Więc miedzy tobą, a nim jest już okej?
- Tak! To niesamowite, jak bardzo go kocham.
- Cieszę się, że jesteś szczęśliwa - powiedział, słabo się uśmiechając.
- Coś nie tak? - zapytałam.
- Nie, wszystko okej - odparł. - Jak wrócisz musimy umówić się na kawę. Dawno cię nie widziałem.
- Ja ciebie też. Stęskniłam się.
- Więc kiedy wracacie?
- Za cztery dni - powiedziałam, kiedy usłyszałam otwieranie drzwi od łazienki - A teraz muszę iść. Wezmę prysznic i idę spać, bo oczy same mi się zamykają.
- To do zobaczenia - powiedział - Śpij dobrze.
- Dobranoc Zayn - rozłączyłam się i odłożyłam komputer.

*perspektywa Harry'ego*
Wyszedłem z wanny i owinąłem się ręcznikiem. Wciągnąłem na sobie bokserki i dresy. Już miałem opuścić łazienkę, kiedy usłyszałem, że Emma z kimś rozmawia.
- Hej słoneczko - usłyszałem głos Zayna i od razu złość opanowała całe moje ciało.
Słoneczko? Kurwa! Ona jest moją dziewczyną, nie jego. Dlaczego on tak do niej mówi?
Wsłuchałem się w dalszą część rozmowy. Z każdym jego słowem byłem coraz bardziej zdenerwowany.
- Dawno cię nie widziałem.
- Ja ciebie też. Stęskniłam się - powiedziała Emma, a ja miałem ochotę coś rozwalić.
Nie jestem zazdrosny. Nie jestem zazdrosny. Kurwa. Jestem cholernie zazdrosny.
Byłem wściekły i kurewsko zazdrosny. Wyszedłem z łazienki i skierowałem się do sypialni, kiedy Emma akurat odkładała laptopa. Wstała i chwyciła swoją piżamę i ruszyła do łazienki, a po drodze dała mi szybkiego buziaka, na którego nie zareagowałem. 
Położyłem się w łóżku i przymknąłem oczy, czekając aż Emma wróci.

*Perspektywa Emmy*
Kiedy się wykąpałam, wróciłam do pokoju i zobaczyłam leżącego Harry'ego z zamkniętymi oczami, ale wiedziałam, że nie śpi. Wdrapałam się na łóżko obok niego i nachyliłam się, aby złożyć na jego ustach delikatny pocałunek. Żadnej reakcji. Nic. Usiadłam na nim okrakiem i po raz kolejny go pocałowałam. Wciąż nic.
- Harry, kochanie. Wiem, że nie śpisz. Co sie dzieje? - zapytałam cicho, kładąc się na jego klatce piersiowej. - Proszę, mów do mnie - mruknęłam w jego usta - Harry?
Przez chwilę panowała cisza, kiedy on w końcu się odezwał.
- Czujesz coś do niego? - zapytał cicho, a w jego oczach widziałam smutek.
- Do kogo?
- Do Zayna.
- Nie ładnie to tak podsłuchiwać, panie Styles - powiedziałam, przytulając się do niego.
 - Czujesz coś do niego? - ponowił swoje pytanie.
- Harry, dlaczego nie rozumiesz tego, że strasznie cię kocham i nie jestem w stanie kochać kogoś innego? 
- Nazwał się swoim słoneczkiem. Powiedziałaś, że za nim tęsknisz - powiedziała jakby sam do siebie.
- Hej - chwyciłam jego twarz w dłonie i obróciłam ją tak, żeby na mnie patrzył - Ja i Zayn jesteśmy TYLKO przyjaciółmi. Tylko. A ja i ty jesteśmy parą. I na prawdę strasznie cię kocham.
- Też cię kocham - powiedział i w końcu mnie pocałował. 
Leżeliśmy tak, wtuleni w siebie, milcząc. To nie była niezręczna cisza. Było po prostu przyjemne. Oczy same mi się zamykały i powoli zasypiałam, kiedy zadzwonił mój telefon.
- Halo? - powiedziałam.
- Dobry wieczór, panienko Smith - powiedział znajomy mi głos.
- Część Greg. Czemu zawdzięczam ten telefon?
- W firmie występują niewielkie komplikację, więc dzwonię, żeby Cię poinformować o tym, że jesteś tu potrzebna.
- To coś poważnego?
- Chodzi o kilka kontraktów. które musisz zaakceptować. 
- Czy to bardzo pilne? Nie mam mnie teraz w kraju i wracam dopiero za cztery dni.
- Myślę, że możemy poczekać. Ale kiedy tylko wrócisz, skontaktuj się ze mną.
- Oczywiście.
- W takim razie do zobaczenia, panienko Smith.
- Do widzenia Greg.
Połączenie zostało przerwane, a jak powoli wypuściłam powietrze z ust.
- Kto to? - zapytał śpiącym głosem Harry.
- Greg, Jeden z pracowników firmy mojego ojca.
- Co chciał?
- Wydaje mi się, że będę musiała zacząć pracę w firmie szybciej, niż myślałam.
- Oh. W takim razie musisz solidnie wypocząć przed powrotem do domu.
- Więc dobranoc.
- Dobranoc.

_______________________________________________________________________
 I oto mamy 31 rozdział. Pewnie jesteście zaskoczeni, że jak na mnie, dodaję go dosyć szybko. Wzięłam się w garść i tak oto prezentuję wam rozdział 31.
Mam tylko nadzieję, że się wam spodoba. Na prawdę liczę na to, że zostawicie mi swoją opinię w komentarzach. Proszę.
Co wy na to? Myślicie, ze Zayn już odpuścił sobie Emmę i zadowoli się tylko przyjaźnią? Czy Harry będzie zawsze taki zazdrosny? Jak myślicie? Chętni dowiem się, co myślicie o bohaterach. Kto jest waszym ulubieńcem.


LICZĘ NA WASZE OPINIE
CZYTASZ = KOMENTUJESZ


Do następnego x



niedziela, 14 września 2014

Rozdział 30


Sceny erotyczne 
Przeczytajcie notkę końcową, a zwłaszcza ostatnią część! Proszę 
Miłego czytania x

_______________________________________________________________________

Tydzień minął w zaskakującym tempie i nim zdaliśmy sobie z tego sprawę, staliśmy na lotnisku, przygotowując się do odprawy.
- Jesteś pewny, że zabraliśmy wszystko? - zapytałam, chcąc się upewnić.
- Po raz kolejny odpowiedź brzmi: TAK - westchnął. - Zaczynam się czuć, jakbyś była moją matką.
- Więc pieprzysz własną matkę? - uniosłam brew i oboje się zaśmialiśmy.
- Oh nie... Tu mnie masz  - uśmiechnął się, chyba na wspomnienie ostatnich nocy.
Puściłam mu oczko, a on delikatnie klepnął mnie w pupę, na co zapiszczałam.
- Więc... - zaczęłam, robiąc minę, która miała przypominać słodkiego szczeniaczka.
- Co chcesz?
- Dlaczego od razu zakładasz, że czegoś chcę?
- Kochanie, znam cię zbyt dobrze.
- Więc... Chciałam zapytać, czy możesz nauczyć mnie jeździć na snowboardzie?
- Nie miałaś zamiaru jeździć na nartach?
- Właściwie to kupiłam sobie deskę, więc stwierdziłam, że nie muszę zabierać nart - wytłumaczyłam, a on popatrzył na mnie niepewnie. - No proszę... to nie może być takie trudne!
- Nic nie obiecuję, nie jestem najlepszym nauczycielem. Ale skoro tak ładnie prosisz, spróbuję.
- Dziękuję - prawie krzyknęłam. - Jesteś najlepszy - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek, a on przewrócił oczami.
Po chwili kobiecy głos płynący głośników informacyjnych poinformował nas, że mamy udać się na odprawę. Zabraliśmy swoje bagaże i oddaliśmy je obsłudze lotniska, po czym skierowaliśmy się do kontroli osobistej i po trzydziestu minutach siedzieliśmy już w samolocie.
- Nigdy nie leciałem pierwszą klasą - przyznał.
- Oh naprawdę?
- Właściwie to mój drugi raz, kiedy lecę samolotem.
- Żartujesz? - zapytałam, nie do końca wierząc w jego słowa.
- Nie. Moja rodzina jest była zbyt bogata, więc nie mieliśmy pieniędzy na podróże. Tylko raz polecieliśmy do Niemczech, kiedy byłem mały, więc w sumie tego nie pamiętam.
- Ja od małego podróżuje. Zawsze tato zabierał mnie i mamę na wyjazdy służbowe, więc myślę, że w samolocie spędziłam ogromną część mojego dzieciństwa.
- Strasznie ci zazdroszczę. Jest tyle miejsc na świecie, gdzie chciałbym polecieć.
- Na przykład?
- Na pewno Nowy Jork. To chyba moje największe marzenie. No i jeszcze Hiszpania, Grecja, Turcja, Francja, Chiny...
- Dla chcącego nic trudnego. Polecimy razem. Wszędzie - powiedziałam podekscytowana, planując w głowie nasze przyszłe podróże.
- Mówiłem ci. Nie stać mnie na to.
- Ale mnie stać. Wiesz, że pieniądze to dla mnie nie problem.
- Nie będziesz za mnie płacić i koniec tematu.
- Jak chcesz - powiedziałam zrezygnowana i zapięłam swoje pasy, ponieważ stewardessa poinformowała nas, że startujemy.
Czekał nas ośmio godzinny lot, więc zostaliśmy wyposażeni w koce i małe, podręczne poduszki. Nasze fotele były duże i mieliśmy wystarczającą ilość miejsca, aby je rozłożyć, co obydwoje robiliśmy. Leżeliśmy obydwoje, przykryci naszymi kocami i trzymaliśmy się za ręce. Mieliśmy szczęście, ponieważ wylatywaliśmy o drugiej w nocy, więc byliśmy zmęczeni i bez problemu udało się nam zasnąć, zaraz po rozpięciu pasów.
Dokładnie o dziesiątej piętnaście zostaliśmy obudzeni przez stewardessę, która oznajmiła, że musimy zapiąć pasy, bo zaraz lądujemy. Wyprostowaliśmy nasze fotele do pozycji siedzącej i wykonaliśmy jej polecenia. Po dwudziestu minutach wylądowaliśmy, więc wyszliśmy z samolotu.

***
- Wow! Ten apartament jest... Wow! - powiedział podekscytowany, kiedy dotarliśmy na miejsce.
- Jest niesamowicie - przyznałam. - Wszystko wygląda tak przytulnie.
Zatrzymaliśmy się w pięciogwiazdkowym hotelu położonym w centrum miasta, blisko wyciągu narciarskiego. W naszym apartamencie była sypialnia, łazienka z ogromną wanną, salon z kominkiem i balkon, z którego zapewne nie będziemy korzystać, z uwagi na niską temperaturę na zewnątrz. Pomieszczenia urządzone były dość nowocześnie, ale miały w sobie kilka elementów, które sprawiały, że można czuć się tu przytulnie i bezpiecznie.
Rozpakowaliśmy nasze bagaże i opadliśmy na kanapę w salonie.
- Jestem taka głodna - jęknęłam i położyłam dłoń na moim burczącym brzuchu.
- Idziemy coś zjeść do hotelowej restauracji?
- Może zamówimy jedzenie do pokoju? Jestem taka zmęczona. Spanie w samolocie to tak na prawdę nie spanie.
- Właściwie to dobry pomysł - przytaknął, biorąc do ręki pokojowe menu. - Na co masz ochotę?
- Mają pizzę? Czuję, że dziś jest ten dzień, kiedy się obżeram i leże przed telewizorem.
- O Boże, z kim ja się związałem? - Zaśmiał się i uderzył się dłonią w czoło, za co od razu dostał poduszką w głowę.
- Licz się ze słowami, bo będziesz spał na kanapie - wytknęłam mu język.
- Oczywiście, kochanie.
Po około dwudziestu minutach przyszła obsługa hotelowa i dostarczona nam nasze jedzenie na talerzach pod srebrnymi pokrywami. Tu wszystko jest takie dostojne. Harry zamówił krewetki z sosem, a ja pizzę z kurczakiem.
- O matko! Jak mogłeś zamówić pizzę, na której są oliwki - zaczęłam marudzić, kiedy tylko zobaczyłam swój talerz.
- Skąd miałem wiedzieć, że ich nie lubisz? - zapytał, próbując się bronić.
- Nikt nie lubi oliwek.
- Racja. Nienawidzę ich.
- Trudno i tak musisz zjeść je wszystkie z mojej pizzy.
- Co? Dlaczego?
- Za karę - powiedziałam, udając złowieszczy śmiech i wepchnęłam mu trzy oliwki do buzi.
I robiłam to dopóki nie zjadł ich piętnastu, a jego twarz nie zbladła i nie wyglądał, jakby zaraz miał zwymiotować. Potem zjedliśmy nasze jedzenie, które było wyśmienite. Spróbowałam krewetek Harry'ego i przysięgam, że można dać się na nie pokroić. Ciągle nie wierzę, że sama zjadłam pięć kawałków tej ogromnej pizzy, a mojego chłopakowi odstąpiłam tylko jeden.
- Czuję, że moja dupa jest teraz ogromna. Wielka, gruba dupa.
- Kocham twoją grubą dupę - powiedział, uśmiechając się.
- Jako dobry chłopak powinieneś powiedzieć, że mam piękny zgrabny tyłek i że wcale nie jest wielki.
- Okej, w takim razie powtórka - obydwoje się zaśmialiśmy.
- Ale mam wielką dupę - powtórzyłam, po czym wstałam z kanapy i złapałam się za pośladek.
- Kochanie, masz niesamowicie zgrubną pupę, którą szalenie kocham.
- Aww, jesteś słodki.
- Nie, to ty jesteś słodka - powiedział przesłodzonym głosem, co wywołało u mnie napad śmiechu.
Dlaczego nie możemy być normalni?
- Korzystając z tego, że jest już późno, a my obydwoje wstaliśmy z kanapy... Może tak wzięlibyśmy wspólną kąpiel? - zaproponowałam, przygryzając wargę.
- Co? Kurwa, tak. Idę napełnić wannę - krzyknął i pobiegł w stronę łazienki.
Zaśmiałam się z jego reakcji i powolnym krokiem ruszyłam w jego stronę. Otworzyłam drzwi, podczas gdy Harry wlewał właśnie płyn do wody.
- Gotowe - oznajmił. - Panie przodem.
- Skoro nalegasz.
Powoli rozpięłam guzik moich spodni i zsunęłam ja na dół. Potem chwyciłam rąbek koszulki i ściągnęłam ją przez głowę. Zostałam w samej bieliźnie.
- Cholera. Więc to jest to, co teraz nosisz? - zapytał, lustrując moją koronkową bieliznę.
- Um, czy to problem? - zapytałam niewinnie.
- Kurwa, nie. W żadnym wypadku.
- Mógłbyś? - wskazałam ręką na zapięcie od stanika, aby pomógł mi się go pozbyć.
Harry zdjął mój stanik, a zaraz po tym pozbyłam się moich fig i weszłam do wanny, zanurzając się w wodzie po samą szyję. Zaraz po tym Harry również się rozebrał i dołączył do mnie.
- Zastanawiałam się ostatnio nad sprzedażą domu. - powiedziałam po chwili.
- Oh, dlaczego?
- Myślę, że jest o wiele za duży jak dla mnie. Teraz, kiedy nie ma rodziców, nie potrzebny mi dwu piętrowe mieszkanie.
- Więc gdzie chciałabyś mieszkać? - zapytał, przybliżając się do mnie z drugiego końca wanny.
- Znalazłam nowocześnie urządzony apartament w centrum, zaraz obok budynku Smith Corporation.
- Nie było by lepiej, gdybyś zamieszkała u mnie? Mieszkam blisko centrum, a i tak większość czasu spędzamy wspólnie.
- Nie jestem pewna. Jesteśmy razem dopiero trzy tygodnie i do tego ciągle się kłócimy.
- Ale znamy się ponad dwa miesiące i przez miesiąc mieszkaliśmy już razem.
- Ale wtedy nie byliśmy razem.
- Będzie dobrze, zaufaj mi.
- Ale Harry...
- Kochanie - mruknął, a jego ręka znajdowała się niebezpiecznie blisko mojej kobiecości.
- Sama nie wiem - powiedziałam drżącym głosem, ponieważ poczułam tam jego dłoń.
- Myślę, że postaram się cię przekonać.
Włożył we mnie jeden palec i zaczął nim powoli poruszać. Jęknęłam z przyjemności i odchyliłam głowę do tyłu. Zaraz po tym poczułam, jak dodaje kolejny palec i wsuwa je i wysuwa. Powoli wyjął je ze mnie i zaczął kciukiem drażnić moją łechtaczkę. Popatrzyłam na niego błagalnie, a on znów wepchnął we mnie dwa palce.
- Tak cudownie zaciskasz się wokół moich placów. To cudowne - powiedział chrypliwym głosem, co wywołało u mnie jeszcze większe podniecenie.
Czułam, że jestem już blisko, kiedy on przestał i udawał, że nic się nie stało.
- Harry - wydyszałam niemal błagalnym tonem
- Więc jak kochanie? Zamieszkamy razem? - zapytał z tym swoim głupim uśmieszkiem na twarzy, wykorzystując stan, w którym obecnie się znajduję.
- Tak Harry, tak. A teraz dokończ.
Włożył palce ponownie i wykonał nimi ostatnie ruchy, doprowadzając mnie tym do szaleństwa. Krzyknęłam jego imię z przyjemności i rozluźniłam swoje ciało, pozwalając mu swobodnie opaść w wodzie. Chłopak przygryzł wargę, patrząc na mnie swoimi niesamowitymi oczami.
Wstałam i wyszłam z wanny, a następnie owinęłam się puszystym hotelowym ręcznikiem, a zaraz po tym Harry powtórzył moją czynność.
- Nie możesz tego więcej robić - powiedziałam, kiedy przebraliśmy się w piżamy i leżeliśmy w łóżku.
- Czego robić?
- Wykorzystywać swoich palców, chcąc wymusić na mnie zgodę.
- To nie o to chodziło - powiedział niewinnie.
- Czyżby? - uniosłam brew.
- Kochanie, obydwoje wiemy, że i tak byś się zgodziła. A przy okazji tylko skorzystałaś - wymruczał cicho.
- A od kiedy to zrobiłeś się taki cwany.
- Zawsze taki byłem.
- Skoro tak mówisz - odparłam - A przy okazji: twoje palce działają cuda.
- Skoro tak mówisz - powtórzył po mnie i pocałował mnie w głowę.
- Kocham cię, tak bardzo cię kocham - powiedziałam cicho i wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
- Też cię kocham księżniczko - odpowiedział i obydwoje zasnęliśmy.
 _________________________________________________________________
PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM. Wiem, że dość długo zwlekałam z tym rozdziałem, ale nie miałam czasu. Kończę w tym roku gimnazjum, więc muszę się bardzo dużo uczyć i przygotowywać do testów. Dodatkowo mam też ciężką sytuację rodzinną. Naprawde mi przykro i postaram się dodawać rozdziały częściej.
Jeśli chodzi o ten rozdział to mam nadzieje, że się wam spodoba. Nie jest za długi, ale nie chciałam już dłużej zwlekać.
Tak w ogóle to trudno mi uwierzyć, że to już 30 rozdział. Nie podejrzewalam, że napiszę ich tak dużo, bo szczerze mówiąc myślałam, że po dziesięciu się poddam i porzucę pisanie. Ale dzięki wam i waszym komentarzom (których co prawda mogłoby być więcej) piszę dalej i daje mi to ogromna przyjemność. Mam nadzieję, że wam w chodź połowie czytanie tego ff sprawia przyjemność, taką jak mi sprawia pisanie go.
I chciałam BARDZO BARDZO BARDZO podziękować z ponad 8000 wejść. Wiem, że przy innych blogach to niewiele, ale dla mnie to i tak duży sukces (nawet jeśli większość z tych wyświeleń nabijam ja)
Kocham was bardzo i dziękuje za czytanie tego bloga :)
Liczę na wasze komentarze i do następnego x

CZY KAŻDY KTO TO CZYTA MÓGŁBY SKOMENTOWAĆ? CHCIAŁABYM WIEDZIEĆ, CZY JEST DLA KOGO PISAĆ

PS: Czy znacie może jakaś modelkę/aktorkę, która według was pasuje do postaci Emmy? Jeśli tak to dajcie mi konieczni znać. To bardzo ważne.