- Możesz na mnie nie krzyczeć? To nie moja wina, że nauka przychodzi mi trudniej, niż tobie - powiedziałam zdenerwowana.
- To nie moja wina, że nie potrafisz utrzymać pieprzonej równowagi! - krzyknął, zwracając uwagę ludzi na stoku na nas.
- Jesteś najgorszym nauczycielem świata - wstałam z ziemi i otrzepałam tyłek ze śniegu, po czym zapięłam deskę i usiłowałam zjechać, co nawet zaczęło mi się udawać, dopóki nie upadłam na stok, uderzając się w tyłek.
Harry, gdy tylko zobaczył mnie leżąco na śniegu, podjechał do mnie i pomógł mi się podnieść.
- Nic ci nie jest, kochanie?
- Więc teraz 'kochanie'? Wydaję mi się, czy dwie minuty temu byłeś na mnie wkurzony.
- Po prostu się denerwuję - wyjaśnił. - Nie chcę, żeby stała ci się krzywda, ale powoli tracę już cierpliwość.
- Cóż, a ja powoli tracę czucie w tyłku - powiedziałam ze smutną miną.
- Jeśli o to chodzi, to wieczorem chętnie ci go rozmasuję - zaczął zabawnie poruszać brwiami, na co się zaśmiałam.
- Ale wracając do twojej nauki. Mam pomysł.
- Słucham panie "jestem mistrzem w jeździe na snowboardzie i nigdy mi nie dorównasz".
- To najdłuższa ksywka jaką w życiu słyszałem - dodał rozbawiony. - A teraz słuchaj. Mam nawą metodę. Za każdym razem, kiedy upadniesz, robię ci zdjęcie, lub nagrywam filmik, z których potem zmontuje długi film i pokażę chłopakom, a jeśli zjedziesz bez upadków dostaniesz całusa.
- To ma być nagroda dla mnie czy dla ciebie? Wiesz, zawsze mogę znaleźć sobie przystojnego instruktora, który nie będzie nagrywał upokarzających filmików.
- Nawet o tym nie myśl. Jedyny instruktor na jakiego się zgadzam to starsza kobieta, bo mężczyźni odpadają, a w sumie nie wiem, czy nie masz pociągów homoseksualnych, więc na młode dziewczyny też się nie zgadzam.
- Boże, jesteś taki zazdrosny.
- Mam o kogo być zazdrosny. A teraz dosyć gadania, czas na naukę jazdy - klasną w dłonie i ruszyliśmy w stronę wyciągu.
Harry próbował tłumaczyć i pokazywać mi wszystko powoli, tak żebym szybko załapała. Z początku było mi na prawdę trudno, bo ciągle upadałam, a Harry to nagrywał i jestem pewna, że ten jego głupawy filmik upokorzy mnie przed wszystkimi. Dodatkowo chłopak cały czas się ze mnie śmiał, co mi wcale nie pomagało. Po dwóch godzinach zaczęłam robić postępy, ponieważ podczas całego zjazdu wywróciłam się tylko raz.
- Chyba należy mi się buziak - powiedziałam dumnie, kiedy on mnie kamerował. - I wyłącz tą kamerę! Przecież się teraz się przewróciłam.
- No tak, ale muszę też nagrać twoje pierwsze sukcesy.
- Wciąż czekam na pocałunek..
- Już się robi - zsunął moje gogle na czubek głowy i zaraz to samo zrobił ze swoimi, po czym obrócił kamerę tak, że było nas widać oboje, po czym mnie pocałował.
- Jest już późno. Za godzinę zamykając stok. Zbieramy się? - zapytał, kiedy dojechaliśmy do wyciągu.
- Zjedźmy jeszcze kilka razy, dobrze?
- Widzę, że komuś tu się spodobało.
- Cóż okazało się, że jeśli umiesz jeździć, to sprawia ci to jeszcze większą frajdę.
- Kochanie, ty jeszcze nie umiesz jeździć - zaśmiał się - ty na razie zsuwasz się ze stoku.
- Bawi cię to? Nie przeginaj, skarbie - powiedziałam z nutką złości w głosie, akcentując ostatni słowo.
- Nie, wcale mnie to nie śmieszy - zaraz sie zreflektował i posłał mi przepraszający uśmiech.
- No mam nadzieję, bo pamiętaj, że to ja mam klucz do pokoju i w każdej chwili mogę go zamknąć i cię tam nie wpuścić.
- Tak więc jak już mówiłem, robisz postępy. Ale dosyć tego gadania idziemy jeździć, żeby zobaczyć jak dobrze ci idzie
***
- Jestem wykończona - powiedziałam, opadając na kanapę zaraz po wejściu do naszego apartamentu.
- Nie mam siły na nic - jęknął Harry, rzucając swoją kurtkę w kąt i przysiadł się do mnie.
- Gdyby mój tyłek umiał mówić, teraz krzyczałby z bólu. A w dodatku zamarzam.
- Nie wiem jak ty, ale ja idę wziąć ciepły prysznic. Dołączysz? - zapytał.
- Nie. Przebiorę się w coś wygodnego i idę się rozgrzać do łóżka.
- W takim razie potem tam przyjdę.
Chłopak udał się do łazienki, po drodze zgarniając czyste bokserki i dresy. Ja natomiast ruszyłam do sypialni, gdzie wciągnęłam na siebie szare dres i czarną koszulkę, po czym weszłam do łóżka i okryłam się kołdrą. Sięgnęłam po mojego laptopa i położyłam go na kolanach, odpalając go. Gdy tylko się włączył zobaczyłam nieodebrane połączenie od Zayna na skype. Postanowiłam oddzwonić, bo akurat był dostępny. Wcisnęłam guzik i po kilku sygnałach twarz mojego przyjaciela pojawiła się na ekranie.
- Hej słoneczko - powiedział radośnie.
- Słoneczko? - zdziwiona uniosłam brew.
- Wiesz istnieją dwa typy przyjaciół, Możemy mówić do siebie pieszczotliwie, albo nazywać się nawzajem sukami, więc stwierdziłem, że pierwsza opcja jest zdecydowanie lepsza.
- Zdecydowanie - zaśmiałam się
- Więc co tam? Jak tam we Włoszech?
- Jest cudownie! Nauczyłam się jeździć na snowboardzie!
- Wow gratuluje.
- Harry ciągle się wkurza, bo nie łapie za szybko, ale idzie mi coraz lepiej.
- Oh, Więc miedzy tobą, a nim jest już okej?
- Tak! To niesamowite, jak bardzo go kocham.
- Cieszę się, że jesteś szczęśliwa - powiedział, słabo się uśmiechając.
- Coś nie tak? - zapytałam.
- Nie, wszystko okej - odparł. - Jak wrócisz musimy umówić się na kawę. Dawno cię nie widziałem.
- Ja ciebie też. Stęskniłam się.
- Więc kiedy wracacie?
- Za cztery dni - powiedziałam, kiedy usłyszałam otwieranie drzwi od łazienki - A teraz muszę iść. Wezmę prysznic i idę spać, bo oczy same mi się zamykają.
- To do zobaczenia - powiedział - Śpij dobrze.
- Dobranoc Zayn - rozłączyłam się i odłożyłam komputer.
*perspektywa Harry'ego*
Wyszedłem z wanny i owinąłem się ręcznikiem. Wciągnąłem na sobie bokserki i dresy. Już miałem opuścić łazienkę, kiedy usłyszałem, że Emma z kimś rozmawia.
- Hej słoneczko - usłyszałem głos Zayna i od razu złość opanowała całe moje ciało.
Słoneczko? Kurwa! Ona jest moją dziewczyną, nie jego. Dlaczego on tak do niej mówi?
Wsłuchałem się w dalszą część rozmowy. Z każdym jego słowem byłem coraz bardziej zdenerwowany.
- Dawno cię nie widziałem.
- Ja ciebie też. Stęskniłam się - powiedziała Emma, a ja miałem ochotę coś rozwalić.
Nie jestem zazdrosny. Nie jestem zazdrosny. Kurwa. Jestem cholernie zazdrosny.
Byłem wściekły i kurewsko zazdrosny. Wyszedłem z łazienki i skierowałem się do sypialni, kiedy Emma akurat odkładała laptopa. Wstała i chwyciła swoją piżamę i ruszyła do łazienki, a po drodze dała mi szybkiego buziaka, na którego nie zareagowałem.
Położyłem się w łóżku i przymknąłem oczy, czekając aż Emma wróci.
*Perspektywa Emmy*
Kiedy się wykąpałam, wróciłam do pokoju i zobaczyłam leżącego Harry'ego z zamkniętymi oczami, ale wiedziałam, że nie śpi. Wdrapałam się na łóżko obok niego i nachyliłam się, aby złożyć na jego ustach delikatny pocałunek. Żadnej reakcji. Nic. Usiadłam na nim okrakiem i po raz kolejny go pocałowałam. Wciąż nic.
- Harry, kochanie. Wiem, że nie śpisz. Co sie dzieje? - zapytałam cicho, kładąc się na jego klatce piersiowej. - Proszę, mów do mnie - mruknęłam w jego usta - Harry?
Przez chwilę panowała cisza, kiedy on w końcu się odezwał.
- Czujesz coś do niego? - zapytał cicho, a w jego oczach widziałam smutek.
- Do kogo?
- Do Zayna.
- Nie ładnie to tak podsłuchiwać, panie Styles - powiedziałam, przytulając się do niego.
- Czujesz coś do niego? - ponowił swoje pytanie.
- Harry, dlaczego nie rozumiesz tego, że strasznie cię kocham i nie jestem w stanie kochać kogoś innego?
- Nazwał się swoim słoneczkiem. Powiedziałaś, że za nim tęsknisz - powiedziała jakby sam do siebie.
- Hej - chwyciłam jego twarz w dłonie i obróciłam ją tak, żeby na mnie patrzył - Ja i Zayn jesteśmy TYLKO przyjaciółmi. Tylko. A ja i ty jesteśmy parą. I na prawdę strasznie cię kocham.
- Też cię kocham - powiedział i w końcu mnie pocałował.
Leżeliśmy tak, wtuleni w siebie, milcząc. To nie była niezręczna cisza. Było po prostu przyjemne. Oczy same mi się zamykały i powoli zasypiałam, kiedy zadzwonił mój telefon.
- Halo? - powiedziałam.
- Dobry wieczór, panienko Smith - powiedział znajomy mi głos.
- Część Greg. Czemu zawdzięczam ten telefon?
- W firmie występują niewielkie komplikację, więc dzwonię, żeby Cię poinformować o tym, że jesteś tu potrzebna.
- To coś poważnego?
- Chodzi o kilka kontraktów. które musisz zaakceptować.
- Czy to bardzo pilne? Nie mam mnie teraz w kraju i wracam dopiero za cztery dni.
- Myślę, że możemy poczekać. Ale kiedy tylko wrócisz, skontaktuj się ze mną.
- Oczywiście.
- W takim razie do zobaczenia, panienko Smith.
- Do widzenia Greg.
Połączenie zostało przerwane, a jak powoli wypuściłam powietrze z ust.
- Kto to? - zapytał śpiącym głosem Harry.
- Greg, Jeden z pracowników firmy mojego ojca.
- Co chciał?
- Wydaje mi się, że będę musiała zacząć pracę w firmie szybciej, niż myślałam.
- Oh. W takim razie musisz solidnie wypocząć przed powrotem do domu.
- Więc dobranoc.
- Dobranoc.
_______________________________________________________________________
I oto mamy 31 rozdział. Pewnie jesteście zaskoczeni, że jak na mnie, dodaję go dosyć szybko. Wzięłam się w garść i tak oto prezentuję wam rozdział 31.
Mam tylko nadzieję, że się wam spodoba. Na prawdę liczę na to, że zostawicie mi swoją opinię w komentarzach. Proszę.
Co wy na to? Myślicie, ze Zayn już odpuścił sobie Emmę i zadowoli się tylko przyjaźnią? Czy Harry będzie zawsze taki zazdrosny? Jak myślicie? Chętni dowiem się, co myślicie o bohaterach. Kto jest waszym ulubieńcem.
LICZĘ NA WASZE OPINIE
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Do następnego x