Ogarnęliśmy się dość szybko i o dwunastej trzydzieści byliśmy gotowi do wyjścia na zakupy. Pojechaliśmy autem Harry'ego, bo jak stwierdził 'moje auto ma większy bagażnik, a taki nam się przyda, bo musimy kupić dużo rzeczy'. Nie chciałam się z nim wykłócać, więc zgodziłam się na jazdę jego samochodem. Pojechaliśmy do największego centrum handlowego w okolicy.
- Jesteśmy na miejscu - oznajmił Harry z uśmiechem.
- Tsa....już nie mogę się doczekać - powiedziałam z sarkazmem.
- Nie marudź, tylko chodź.
Harry wciągał mnie do coraz to innych sklepów próbując znaleźć dla mnie coś 'grzecznego i dziewczyńskiego'. Ostatecznie udało mu się namówić mnie na zakup "kwiecistych" rurek i dwóch sweterków.
- Harry, usiądźmy. Nogi mnie już bolą - marudziłam.
- No weź Emma, to ostatni sklep. Potem zabieram cię na zasłużoną kawę.
- No dobra. Tylko szybko - westchnęłam i ruszyłam za chłopakiem.
Weszliśmy do kolejnego sklepu. Harry kazał mi udać się do przymierzalni, gdy on wyruszył na łowy ciuchów dla mnie. Na tych zakupach zdecydowanie on "rządził". Usiadłam na kanapie w przymierzalni i czekałam na bruneta.
- Jestem - zawołał Harry. - Masz i mierz - powiedział podając mi wieszaki z sukienkami.
- Przecież to są sukienki! Ja nie noszę sukienek! Tylko czasami.
- O nie. Każda dziewczyna musi mieć sukienkę, a tobie tym bardziej się przyda.
- Muszę?
- Tak musisz.
Jako pierwszą zamierzyłam granatową sukienkę. Była śliczna, no a ja wyglądałam w niej naprawdę dobrze.
- Ta dam - powiedziałam pokazując się Harry'emu wykonując przy tym piruet.
- No no no... - powiedział. - Wiedziałem, że sukienka to dobry wybór, ale nie wiedziałem, że aż tak dobry.
- Czyli co? Podoba się?
- Oczywiście! Musimy ją kupić. - oznajmił. - A teraz leć mierzyć następne.
Następnie zmierzyłam krótką czarną sukienkę oraz taką w czarno-białe wzorki. Harry stwierdził, że kupimy wszystkie, bo wyglądam w nich naprawdę dobrze. Oczywiście ja narzekałam, że i tak nie będę w nich chodzić, ale on mnie nie posłuchał i zapłacił.
- Więc jak obiecałem zabieram cię na kawę.
- Wreszcie - powiedziałam. - Nogi mi już odpadają od tego chodzenia po sklepach.
- Dobra dobra. Nie sądziłem, że wytrzymasz tak długo.
- No widzisz. Jeszcze nie raz cię zaskoczę.
- Mam taką nadzieję - powiedział i puścił mi oczko.
Razem z Harry'm poszliśmy do Starbucksa po moją obiecaną kawę. Obydwoje zamówiliśmy naszą ulubioną kawę - karmelowe latte. Kupiliśmy sobie też po ciastku, bo ja powiedziałam 'po takim maratonie po sklepach, zdecydowanie należy nam się ciastko'. Szybko wypiliśmy nasze napoje i pożarliśmy ciastka. Postanowiliśmy już wracać do "naszego" domu.
Dojechaliśmy pod mieszkanie po niecałych dwudziestupięciu minutach. Zanieśliśmy rzeczy do środka i padnięci opadliśmy na kanapę w salonie. Siedzieliśmy tak chwilę w niezręcznej ciszy, gdy postanowiłam przerwać.
- Co robimy wieczorem? - zapytałam.
- Myślałem, że moglibyśmy wpaść do chłopaków.
- W sumie, czemu nie?
- I wreszcie będziemy mogli ich przeprosić.
- Co? Niby za co?
- No za to, że wczoraj odstawiliśmy przy nich niezła awanturę i zepsuliśmy im imprezę.
- To nie była moja wina! Nie mam zamiaru ich przepraszać!
- Emma, nie zaczynaj. To była nasza wina. Moja i twoja. Nie zrzucam całej winy na ciebie.
- Ta może jeszcze kupimy im prezenty, co? Nie wiem, czy nasze przeprosiny im wystarczą - rzuciłam sarkastycznie.
- Wiesz co? To wcale nie jest taki głupi pomysł - powiedział Harry.
Boże, czy ten idiota wie, co to sarkazm?
- Może nie kupimy im prezentów, ale możemy kupić pizze i jechać do nich. Na pewno się ucieszą.
- Serio? Żartujesz sobie, tak? - zapytałam.
- Nie, mówię całkiem serio.
- Ale Harry...
- Żadnego ale. I tak nie mamy nic na obiad, więc pizza będzie w sam raz.
- Dobra - powiedziałam smętnie.
- Grzeczna dziewczynka - stwierdził. - A teraz idź przebierz się w któryś z nowych ciuchów i wychodzimy. Zadzwonię do Zayna i powiem, że będziemy za godzinę.
- Dobra.
Pobiegłam do swojego pokoju i szybko przebrałam się w nowe spodnie i kremowy sweter. W sumie muszę przyznać, że Harry zna się na modzie. Podobają mi się rzeczy, które dla mnie wybrał. Ruszyłam do łazienki w celu zrobienia makijażu i wyprostowaniu włosów. Po dwudziestu minutach byłam gotowa. Założyłam na nogi swoje czarne szpilki i zeszłam na dół, do Harry'ego, który zagwizdał na mój widok.
- Ulala - powiedział. - Wyglądasz ślicznie.
- Dzięki - powiedziałam i lekko uniosłam kąciki ust w górę. I nawet tego nie wymuszałam!
- Jesteś już gotowa? Możemy wychodzić?
- Tak, jasne.
Zamknęliśmy mieszkanie i poszliśmy do auta. Tym razem nie dałam za wygraną, więc pojechaliśmy moim autem. Według planu najpierw mieliśmy jechać do pizzerii, a potem szybko do domu Zayna, żeby pizza nie wystygła. Postanowiliśmy zamówić pizzę przez telefon wcześniej tak, abyśmy nie musieli długo czekać na jej odbiór. Zdziwiłam się, kiedy usłyszałam, że brunet zamówił aż pięć dużych pizzy, ale szybko wytłumaczył mi, że to nie jest dużo dla pięciu wygłodniałych facetów i dwóch dziewczyn. Drugą dziewczyną miała być Megan, którą poznałam wczoraj, na imprezie u Louisa.
Do pizzerii dojechaliśmy po trzydziestu minutach. Ja zdecydowałam się zostać w aucie, a Harry poszedł zapłacić za zamówione przez nas wcześniej pizze. Nie musiałam na niego długo czekać, bo po pięciu minutach był już z powrotem. Całe auto wypełniło się zapachem pysznego jedzenia, na co mój brzuch dał o sobie znać w postaci burczenia.
Dom Zayna znajdował się na obrzeżach Londynu, niecałe dwadzieścia kilometrów za pizzerią. Po około dwudziestupięciu minutach znaleźliśmy się pod jednopiętrowym domem Zayna. Harry zaprowadził mnie w stronę drzwi. Zadzwoniliśmy dzwonkiem, a po chwili drzwi otworzył nam Mulat.
- Hej - powiedział. - Fajnie, że jesteście. Wszyscy już są.
- Cześć - odpowiedzieliśmy.
- Ja lecę do reszty - oświadczył Pakistańczyk. - Odwieście kurtki i zapraszam do salonu.
- Spoko - powiedział Harry i posłał mu przyjazny uśmiech.
Zayn wyszedł, a ja z Harry'm zdjęliśmy buty i kurtki.
- Pamiętasz co masz zrobić? - zapytał.
- Nie, co mam zrobić?
- Masz przeprosić - powiedział.
Wcale nie chciałam ich przepraszać. Uważam, że nie zrobiliśmy nic złego, a zwłaszcza ja. To Harry zaczął. Niby dlaczego ja mam to robić?
Już chciałam powiedzieć Harry'emu co myślę o tym idiotycznym pomyśle z przeprosinami, ale nie miałam ochoty na kolejną kłótnię, więc schowałam swoją dumę do kieszeni i starałam się nie zachowywać jak suka.
- Dobra, przeproszę ich, ale w naszym imieniu - fuknęłam.
- Grzeczna dziewczynka - powiedział. - A teraz uśmiechnij się i chodź do salonu.
Razem z naszą przeprosinową pizzą weszliśmy do salonu. Wszyscy odwrócili się w naszą stronę i przywitali się z nami. Ja uśmiechnęłam się i pomachałam do nich ręką.
- Słuchajcie - powiedział Harry. - Emma chciałaby coś powiedzieć.
- Yyy...bo...eee...- zaczęłam się jąkać - Harry chciałby was...
- Eghem! - przerwał mi Harry i posłał mi spojrzenie, które oznaczało "przestań pierdzielić głupoty i ich przeproś".
- To znaczy ja i Harry chcielibyśmy was przeprosić za rozwalenie ostatniej imprezy i za tą kłótnie. W ramach przeprosin mamy dla was pizzę - powiedziałam.
- Pizzę? - zapytał Niall - Ja wam wybaczam.
- Wszyscy wam wybaczamy - powiedział Liam. - Chociaż w sumie nawet nie ma za co przepraszać. My też się kłócimy.
Na te słowa posłałam Harry'emu mordercze spojrzenie, a on wyszczerzył idiotycznie te swoje białe ząbki.
- No to weźmy się za jedzenie, płóki jest jeszcze ciepłe - powiedział Harry i położył pizzę na stole. Po czym podszedł do mnie bliżej i szepnął mi do ucha:
- Jestem z ciebie dumny - szepnął.
- Ja z siebie też. Ja nikogo nie przepraszam.
- Więc jestem dumny jeszcze bardziej - powiedział i znowu się do mnie uśmiechnął, na co nawet ja posłałam mu zupełnie nie wymuszony uśmiech.
_______________________________________________________________________
I oto rozdział 5 :) PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM za to, że musieliście tak długo czekać, ale nie mogłam go dodać w niedzielę, tak jak obiecałam. Mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba :) Chociaż wiem, że nikt nie czyta tego bloga, oprócz mojej Wiktorii (pozderki :*) i mojej kochanej bety @Nandos_Bejbe która męczy się poprawiając moje wypociny :* Kocham Cię <3
Zapraszam do komentowania i wyrażania swojej opinii. Jeśli wam się podoba lub nie - zostawcie swoją opinię w komentarzu. Jeśli coś robię źle to powiedzcie, a postaram sie poprawić.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
LICZĘ NA WAS <3
Do następnego xx
Wspaniałe, ale najlepsza była wypowiedź Nialla:D
OdpowiedzUsuńaww Niall i jest fastfudy xd rozdzial ciekawy i fajny c: @tocha1145
OdpowiedzUsuń