Wszyscy zabraliśmy się za jedzenie pizzy. Udało nam się zjeść wszystko, co trochę mnie zdziwiło, ale chłopcy powiedzieli, że to normalne. Po zjedzeniu wszyscy zalegliśmy na kanapach w salonie.
- Ale jestem najedzona - marudziłam.
- Weź nawet nie mów. Obżarłam się jak świnia - powiedziała Megan.
Wreszcie udało mi się trochę lepiej poznać Megan. Jest świetną babką. Na początku myślałam, że jest taką nieśmiałą dziewczyną, ale teraz stwierdziłam, że lubi się zabawić.
- Ale z was mięczaki - powiedział Niall. - Ja bym jeszcze zjadł.
- Wy tu marudzicie, a ja mam ochotę na jakiegoś dobrego drinka. W końcu nie będziemy tu siedzieć tak o suchym pysku, no nie? - zapytał Zayn.
- Zdecydowanie jestem na tak! - powiedziałam. - Chodź, przyrządzimy dla nich coś dobrego - wstałam i pociągnęłam za sobą Mulata w stronę kuchni.
Zayn powyciągał z barku potrzebne alkohole i soki. Ja znalazłam szklanki i lód, więc pozostało nam tylko zmieszać ze sobą odpowiednie napoje. Jako stała klientka barów i klubów znam się dobrze na robieniu drinków. Zaczęłam dolewać do szklanek poszczególne alkohole. Zayn pomógł mi, więc po dwudziestu minutach drinki były już gotowe. Zanieśliśmy je do salonu i zaczęliśmy je sączyć. Były naprawdę dobre. Po trzeciej kolejce atmosfera zaczęła się rozluźniać i wszyscy staliśmy się bardzo chętni do zabawy.
- Już wiem co będziemy robić! - krzyknął nagle Louis. - Czas na taneczne wyzwanie!
- Czas na co?
- Taneczne wyzwanie - oznajmił chłopak. - No wiesz taka gra na XBOX'a. Gramy w parach i wygrywa osoba, która odniosła najwięcej zwycięstw.
- Wchodzę w to - powiedziałam.
- Świetnie w takim razie niech każdy znajdzie sobie osobę, z którą chce zagrać najpierw.
Ja postanowiłam rywalizować z Malikiem, bo mówił wcześniej, że nie umie tańczyć, więc mam większe szanse na wygraną. Pozostali również dobrali się w pary, no oprócz Liama, który narzekał na ból nogi, więc odpuścił sobie tańce. No i rozpoczęliśmy grę. Tak jak podejrzewałam, wygrałam z Zaynem. Potem powaliłam na kolanach Niallera, Harry'ego i Megan. Nadszedł czas na ostateczną "bitwę". Ja kontra Louis. Zajęliśmy swoje pozycje i ustawiliśmy najwyższy poziom. Muzyka poleciała, a my tańczyliśmy tak, jak nakazywała gra. Oczywiście pozostali cały czas się z nas śmiali. Piosenka się skończyła i nadszedł czas na podliczenie punktów. Zwycięzcą został Louis. Miał tylko dwadzieścia punktów przewagi nade mną, ale cóż, trudno.
- Wiedziałem, że wygram! - krzyknął Louis z podekscytowaniem. - Ale Emma, muszę przyznać, że jest z ciebie godna przeciwniczka.
- Nie ciesz się tak. Następnym razem wygram - powiedziałam i wystawiłam mu język.
- To co dostanę, jako nagrodę?
- W nagrodę zrobisz nam wszystkim po jeszcze jednym drinku. Zaschło mi w gardle od tego tańca - powiedziam.
- Ej! To nie jest nagroda! - Oburzył się Lou. - Ale zrobię te drinki, bo też chętnie bym się napił.
Po chwili Louis powrócił do salonu z kolejnymi napojami dla nas. Wszyscy szybko wypili, a ja czułam, że alkohol coraz bardziej na mnie działa.
- Idę zapalić - powiedział Zayn.
- Idę z tobą! - krzyknęłam i podbiegłam w stronę Mulata, który już stał na tarasie.
- Nie wiedziałem, że palisz - powiedział.
- Tylko okazjonalnie.
- Zgaduję, że nie masz swoich papierosów. Masz - powiedział i podał mi jednego.
- Dzięki - odpowiedziałam, a on zapalił mojego papierosa.
Staliśmy tak w ciszy paląc, gry nagle on przerwał.
- Jesteś bardzo fajna, wiesz?
- Ty też jesteś spoko, a dodatkowo jesteś bardzo przystojny.
Czy ja to powiedziałam na głos? Zdecydowanie nie powinnam dzisiaj już pić drinków.
- Dzięki. Ty też jesteś bardzo ładna.
- Dzięki - odparłam.
- Więc ty i Harry, jesteście razem?
- Co? Nie no co ty!
- Wiesz ja myślałem, że wy ten teges.
- Nawet nie ma takiej opcji. My się nawet nie lubimy.
- To dobrze - powiedział. - To znaczy.. Chodźmy już do środka. Nie chcę żebyś się przeziębiła.
Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się w stronę salonu. Usadowiłam się na kanapie pomiędzy Niallem, a Harry'm.
- Harry, jak wrócimy do domu?
- Nie wracamy - oznajmił - Zostajemy to na noc.
- Ale przecież my się tu nie pomieścimy.
- Spokojnie. Damy radę.
Chciałam go przekonać, że lepiej będzie jak wrócimy do domu, ale byłam taka zmęczona, że nie miałam siły na kolejną głupkowatą sprzeczkę z Harry'm. Nawet nie zauważyłam, że było już sporo po północy. Jak ten czas szybko zleciał. Chłopcy włączyli jakiś durnowaty film, który nie był za ciekawy, więc oparłam głowę o ramię Harry'ego i zasnęłam.
Po jakimś czasie obudziła mnie dyskusja chłopaków. Przysłuchiwałam się ich rozmowie, bez otwierania oczu.
- Zamknijcie się, bo ją obudzicie! - powiedział Harry.
- No własnie. Louis czy ty nie wytrzymasz chociaż chwili bez swojego bezsensownego gadania - Powiedziała Megan.
- Gdzie ją położymy? - Zapytał Liam.
- Może w pokoju gościnnym? - odparł Zayn.
- Ok może być - wtrącił Harry. - Ja też się tam położę.
Rozmowa ucichła, a ja poczułam, że ktoś mnie podnosi, tak, jak się nosi małe dziecko. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam Harry'ego.
- Harry? Gdzie idziemy? - zapytałam cicho.
- Cii... Śpij. Zaniosę cię do łóżka.
Dotarliśmy do sypialni. Harry otworzył drzwi i położył mnie na łóżku.
- Chcesz się przebrać? - zapytał. - Mam dla ciebie koszulkę Zayna.
- Tak, daj - wzięłam ubranie od chłopaka i zdjęłam z siebie spodnie i swetr, po czym nałożyłam na siebie t-shirt. Ubrana weszłam pod kołdrę. Ku mojemu zdziwieniu Harry zrobił to samo.
- Będziesz ze mną spał? - zapytałam.
- Tak. To problem? Zawsze mogę położyć się na podłodze.
- Nie, możesz ze mną spać.
Harry przykrył się kołdrą i odwrócił w moją stronę.
- Dobranoc Emma.
- Dobranoc Harry.
______________________________________________________________
I oto rozdział 6 :) Mam nadzieję, że się wam spodoba. Jak dla mnie jest beznadziejny. Mam nadzieję, że zostawicie opinie w komentarzach. Bardzo mi na tym zależy.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ O SZCZERE OPINIE.
słodkie *.* @LiamMyHeroBitch
OdpowiedzUsuń