Rano obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Cholera. Co ja wczoraj robiłam? Nic nie pamiętam. Czułam, że zaraz mnie rozsadzi. Próbowałam przywołać jakieś wspomnienia z ostatniej nocy.
- Ok. Od początku - powiedziałam sama do siebie i zaczęłam wszystko analizować.
Klub. Barman. Drinki. Blondyn. I znowu drinki, które kupił mi...Tomas? Chyba tak się nazywał.
I znowu wracam do punktu wyjścia. W tym momencie film się urywa, a ja nic więcej nie pamiętam. Ciekawe jak trafiłam do domu.
Wstałam z łóżka i pokierowałam się do łazienki, żeby zmyć z siebie makijaż i wziąć prysznic, bo do tej pory mam na sobie ciuchy z dyskoteki. Po ogarnięciu się od razu poczułam się lepiej, jednak moja głowa wciąż niemiłosiernie bolała. Założyłam szare dresy i za dużą koszulkę, a włosy związałam w wysokiego kucyka. Generalnie, wyglądałam tak, jak się czułam, ale mi to odpowiadało. Nie chciałam dzisiaj nigdzie wychodzić, więc nie będę się stroić. Gotowa zeszłam na dół.
- Proszę, proszę. - Powiedział ostro Harry. - Myślałem, że już dzisiaj nie zaszczycisz mnie swoją obecnością.
- Ciebie też miło widzieć Harry - odparłam. - A teraz się zamknij, bo głowa mi pęka.
- A to ciekawe. Przecież mówiłaś, że nie będziesz dużo piła. - sykną.ł - Więc skąd ten kac?
- O co ci chodzi? Dlaczego jesteś taki złośliwy?
- Ooo, więc nic nie pamiętasz?
- Nie. Właśnie miałam cię zapytać o to, co się wczoraj zdarzyło.
- Oh, niesamowite - westchnął Harry. - Więc nie pamiętasz, że przyszłaś tu z jakimś fagasem, z którym chciałaś się poruchać. Zapewne nie pamiętasz też, że gdy wywaliłem go z domu, to najpierw wydarłaś sie na mnie za wyrzucenie twojego kolegi, a potem zaproponowałaś mi seks. A no i powiem ci, że bardzo schlebiało mi to, jak nadawałaś mi pieszczotliwe przydomki typu "kochanie", czy "skarbie".
Harry skończył swoją przemowę, a ja stałam przed nim jak wryta analizując wszystko to, co przed chwilą powiedział. Kurwa. Było gorzej, niż myślałam.
- Widzę, ze cię zatkało.
- Harry, ja... - próbowałam coś z siebie wydusić. - Przepraszam.
- Przepraszam? Tylko na tyle cię stać? Zachowałaś sie strasznie nie odpowiedzialnie! Zaufałem ci! A ty po prostu wszystko spieprzyłaś! Kurwa Emma! Nawet nie potrafisz sobie wyobrazić, jak bardzo jestem na ciebie wściekły. Zawiodłem się na tobie.
A ja dalej stałam i się na niego gapiłam. Czułam sie tak źle. Łzy napłynęły mi do oczu, a ja za wszelką cenę starałam się je zatrzymać. Nie udało mi się. Płakałam. Przecież ja nigdy nie płaczę, a on tak zwyczajnie mnie złamał. Płacz jest żałosny, a ja nie chcę być żałosna. Jestem silna, chcę być. Ale teraz, teraz czuję się słaba.
- Ej, Emma, nie płacz - powiedział Harry. - Przepraszam. Nie powinienem był tak krzyczeć. Wczoraj byłaś zalana, wszystko było nieświadome.
- Nie Harry, przestań. Obydwoje wiemy, że masz rację. Nie można mi ufać. Jestem nieodpowiedzialna. Ja nie potrafię się zmienić. Jestem cholernie żałosna, jestem słaba.
- Hej mała, nie mów tak. Jesteś najbardziej silną dziewczyną, jaką znałem. I wiesz co? Nie jesteś żałosna. Jesteś wspaniała i cieszę się, że mogę ci pomagać - powiedział Harry. - No chodź to do mnie - powiedział i otulił mnie swoimi silnymi ramionami.
Łzy dalej spływały po moich policzkach.
- To przez ciebie, wiesz? - powiedziałam, gdy wciąż trwaliśmy w uścisku.
- Co?
- To przez ciebie płaczę. Złamałeś mnie. Nie płakałam od dwóch lat, a ty tak po prostu się zjawiasz, chcesz mi pomóc i przez ciebie pękam.
- To dobrze, że płaczesz. No niekoniecznie dobrze, że to przeze mnie. Płacz nie jest niczym złym. Nie myśl, że pękasz, że cię złamałem. Ja po prostu cię otwieram.
- Harry - zaczęłam - dziękuje.
- Nie ma za co - powiedział i otarł ostatnią łzę spływającą po moim policzku.
- Dobra, a teraz dość tych czułości - powiedziałam i odsunęłam się od niego - nie jestem do tego przyzwyczajona.
- Nad tym też popracujemy.
- Nie rozpędzaj się tak, co?
- Wszystko w swoim czasie - powiedział i puścił mi oczko. - A teraz pasowałoby zrobić coś do jedzenia.
- No tak, ale obawiam się, że lodówka jest pusta.
- To co zakupy?
- Musimy? Tak bardzo mi się nie chce. Jedyne o czym marzę, to aspiryna i wygodna kanapa przed telewizorem.
- Więc co proponujesz? - zapytał - Pizza, czy chińczyk?
- Chińszczyzna.
- To ja zadzwonię, a ty odpocznij.
- Ooo, będziesz się dzisiaj mną opiekował?
- A mam inne wyjście? - zapytał i wystawił mi język.
- Już miałam powiedzieć, ze jesteś uroczy, a tu wszystko zepsułeś.
- Oj idź się już połóż, a ja przyniosę ci koc i tabletki.
- Dobrze.
Harry zniknął w kuchni, a po chwili wrócił z herbatą i aspiryną. Przykrył mnie kocem i usiadł obok mnie.
- Zamówiłem już jedzenie. Będzie za pół godziny.
- To dobrze, umieram z głodu.
- Oglądamy jakiś film? - zapytał Harry.
- Tak. Co proponujesz?
- Horror, czy komedia?
- Komedia, nie chcę, żebyś mi sie tu popłakał - powiedziałam, a on się zaśmiał.
Włączyliśmy sobie "To właśnie miłość". Oglądanie przerwał nam dzwonek do drzwi. Przyjechało jedzenie, więc Harry zapłacił i odebrał nasz posiłek. Siedzieliśmy przed telewizorem i jedliśmy. Film skończył się o dwudziestej, a my nie byliśmy zmęczeni.
- Co robimy?
- Wiesz, tak sobie myślałem, że moglibyśmy się lepiej poznać. W końcu nie wiemy o sobie zbyt dużo.
- W sumie czego nie? Więc co proponujesz? - zapytałam
- No możemy zagrać w pytania. Ja zadaję tobie, a ty mi. I tak na zmianę.
No i graliśmy. Padały najróżniejsze pytania. O ulubiony kolor, ulubione danie, o rodzeństwo. Potem weszliśmy na trochę "wyższy poziom" pytań, czyli ilość partnerów, stracenie dziewictwa i inne bardziej intymne sprawy. W sumie podczas tej "gry" zbliżyliśmy sie do siebie. Muszę przyznać, że zyskał w moich oczach.
- Dobra to teraz moja kolej - powiedział Harry - Dlaczego się taka stałaś? No wiesz, taka zimna i oschła. No bo, chyba nie byłaś taka zawsze.
I w tym momencie zamarłam. jeszcze nikomu tego nie opowiadałam. Powinnam mu o tym powiedzieć?
___________________________________________________________________________
I bum :) Mamy rozdział 8! Dodaję go dość szybko, żeby wynagrodzić wam to, że ostatni na rozdziały trzeba było dość długo czekać :) Mam nadzieję, że się wam podoba.
Buahaha przerwałam w takim momencie :) Co myślicie? Czy Emma mu powie?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
TO MOTYWUJE
do następnego xx
Super:) Już się nie mogę doczekać. Uwielbiam jak ktoś buduje napięcie;)
OdpowiedzUsuńBoski ! <3 i ta końcówka...czemu w tym momencie? hahah :)
OdpowiedzUsuńhttp://second-vistage-fanfiction.blogspot.com/
Boskie <3
OdpowiedzUsuńdlaczego przerwalas??? mam nadzieje ze dojdzie do jakiegos zblizenia miedzy nimi;) @tocha1145
OdpowiedzUsuńMarcyśka, czytam i....TO JEST ŚWIETNE!!!! Masz naprawde talent :)
OdpowiedzUsuńMagda( wiesz jaka) ;p