- Po co przyjechaliśmy do domu dziecka? - Zapytałam, kiedy wchodziliśmy do budynku.
- To pomoże w twojej zmianie. Pobyt w tym miejscu zmienia myślenie. Też tu byłem podczas mojej "terapii" - powiedział Harry i chwycił mnie za rękę, prowadząc w stronę jednej z sal.
Weszliśmy do sali pełnej małych, kilkuletnich dzieci. Niektóre z nich bawiły się zabawkami, niektóre rysowały, a niektóre siedziały same pod ścianami. Od razu podeszła do nas starsza kobieta, najprawdopodobniej ich opiekuna. Wyglądała na panią, po pięćdziesiątce.
- Harry - powiedziała, przytulając chłopaka - Cieszę się, że cię widzę. Tęskniliśmy za tobą.
- Ja za wami też - uśmiechnął się.
- A co to za urocza dziewczyna? - zapytała.
- Oh tak. Gdzie moje maniery. Emma to Greta, dyrektora tego ośrodka. Greta, to Emma, moja... przyjaciółka.
- Miło mi cię poznać - powiedziała przytulając mnie na powitanie. - Jesteś pierwszą osobą, którą Harry tu przyprowadził.
- Mi również - odpowiedziałam. - W takim razie czuje się zaszczycona.
- To my idziemy do dzieci - powiedział Harry i pociągnął mnie w głąb sali.
- Harry! - krzyknęła mała dziewczynka, podbiegając do nas - Tęskniłam.
- Hej mała. Ja też. Jak się masz urwisie?
- Jest świetnie. A kto to? Twoja dziewczyna? - wysepleniła blondynka.
- Cześć, jestem Emma - uśmiechnęłam się do niej. - A ty słoneczko?
- Jestem Suzy. Jesteś dziewczyną Harry'ego?
- Nie - odpowiedziałam. - Harry to mój kolega.
- Szkoda. Ładna jesteś.
- Dziękuje - powiedziałam z rozbawieniem w głosie. - Może się pobawimy?
- Jasne. Chodź - złapała mnie za rączkę i pociągnęła w stronę pudełek z zabawkami.
Spędziłam dobre dwie godziny na zabawie z Suzy i innymi dziećmi. Nigdy nie sądziłam, że to może być coś fajnego. A najlepszy był uśmiech tych maluchów no i Harry'ego, który czuł się tutaj jak w niebie. Wszystkie dzieci go uwielbiały, a on uwielbiał ich. Mogłabym godzinami patrzeć na ich zabawy.
- Emma - powiedział czteroletni Max. - Masz chłopaka?
- Nie - odparłam z uśmiechem.
- A ja mogę być twoim chłopakiem?
- Jasne. Chodź tu kochanie - przytuliłam go i dałam całusa w policzek.
Pobawiliśmy się jeszcze chwilę, po czym pożegnaliśmy się z wszystkimi i wróciliśmy do auta.
- To jakie mamy plany na resztę dnia?
- Myślałem, że moglibyśmy pojechać do Louisa. Zaprosił nas, chłopaków i Megan.
- Świetny pomysł. Dawno ich nie widziałam. Stęskniłam się za nimi.
- To świetnie. Jedźmy od razu, nie opłaca nam się wracać do domu.
- Ale Harry, nie jestem ubrana odpowiednio - marudziłam.
- Wyglądasz uroczo - stwierdził. - A poza tym jak znam chłopaków, to będą wyglądali nie wyjściowo.
- No dobra, jedźmy.
*Perspektywa Harry'ego*
Louis otworzył nam drzwi i wpuścił nas do środka. Przywitał Emmę całusem w policzek, po czym uścisnął moją dłoń.
- Hej mała - zwrócił się do niej. - Dawno cię nie widziałem.
- Mała? Z tego co mi się wydaję to jesteś ode mnie starszy niecałe 2 lata.
- No i co? I tak będę tak do ciebie mówił - odparł Louis. - To co mała? Chodźmy do salonu. Wszyscy już są.
Po chwili byliśmy już na kanapach w salonie Louisa. Emma siedziała między Zaynem, a Niallem. Była zajęta rozmową z mulatem. Ciągle się śmiali, a ona kilka razy dała mu szybkiego buziaka w policzek. Co on sobie myśli? Czego oni sie tak świetnie dogadują? Zresztą co mnie to obchodzi? Przecież ja i Emma nie jesteśmy razem. Nie mógłbym być zazdrosny.
"Ale jesteś" podpowiedziała moja podświadomość. Próbuję zaprzeczyć, ale nie będę okłamywał sam siebie. Nie mogę tak patrzeć na to, jak dobrze się razem bawią. Muszę ich jakoś odciągnąć od siebie.
- Emma, może pomożesz mi w robieniu drinków? - zapytałem, wstając z kanapy.
- Jasne - odpowiedziała i skierowała sie w stronę kuchni.
- Ja też mogę wam pomóc - zaoferował Zayn.
Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie, Mulat strasznie działa mi na nerwy.
- Nie dzięki, poradzimy sobie - powiedziałem oschle i obdarowałem go lodowatym spojrzeniem. Weszliśmy do kuchni i wyciągnęliśmy wszystkie potrzebne alkohole i soki.
"I co teraz, Styles? Zabrałeś ją od Zayna i tyle? Działaj!" - znowu odezwał się głos w mojej głowie.
- Więc Emma, widzę, że dobrze dogadujesz się z Zaynem.
- Tak. Naprawdę bardzo go lubię - odpowiedziała, a we mnie aż sie zagotowało.
- Bardziej niż mnie, czy nie? - zapytałem, wlewając do szklanki kolejne składniki.
- Wiesz, że ciebie lubię najbardziej - powiedziała szeroko się do mnie uśmiechając.
Jak ja ubóstwiam jej uśmiech. Jestem piękny, tak jak ona. Matko, co ta dziewczyna ze mną robi?
- Ale mnie nigdy nie całujesz w policzek, a jego pocałowałaś już dzisiaj sześć razy.
- Liczyłeś? Ktoś tu jest zazdrosny - zachichotała, - Nie całuję cię, bo sam stwierdziłeś, że nie powinniśmy - odpowiedziała smutno.
- Ja...no.. - jąkałem
- Nie ważne - odparła. - Nie tłumacz się. Rozumiem, że nie chcesz mnie całować. Widocznie, masz jakieś powody.
- To nie tak - zacząłem, ale ona zaraz mi przerwała.
- Daj spokój Harry. Chodźmy zanieść im te drinki, bo pewnie już się niecierpliwią.
Zabrała tacę z napojami i zostawiła mnie samego w kuchni.
"Brawo Styles. Jesteś idiotą. Ona myśli, że jej nie chcesz. Zjebałeś to."
Nie miałem już najmniejszej ochotę na zabawę z chłopakami, a tym bardziej z Zaynem. Postanowiłem posiedzieć w kuchni, bo i tak pewnie nikt nie zauważy mojej nieobecności. Siedziałem tak może z dwadzieścia minut, gdy do kuchni wparował Louis i przerwał moje rozmyślania.
- Ej stary, co jest? - zapytał, klepiąc mnie w ramię.
- Jestem beznadziejny.
- O co chodzi? A może o kogo?
- O Emmę. Stary zjebałem sprawę.
- Co zrobiłeś?
- No bo kiedyś się całowaliśmy, a ja powiedziałem, że nie powinniśmy. A teraz jestem strasznie zazdrosny, a na dodatek ona myśli, że jej nie chce.
- No to faktycznie, zjebałeś to.
- Dzięki Louis - syknąłem, sięgając po kolejnego drinka. - Na ciebie zawsze można liczyć stary.
- Wiesz co ci powiem? Weź się w garść i walcz o nią, półki masz czas. Zayn ma podobne zamiary, tylko on w porównaniu do ciebie, nie komplikuje sytuacji i zbliża sie do Emmy.
- Masz rację. Tak zrobię - wstałem z krzesła i ruszyłem w stronę salonu.
- Harry! - powiedział Louis, zatrzymując mnie przy drzwiach. - Ty coś do niej czujesz?
- Tak. Ja nie potrafię tego wyjaśnić, ale tak.
- W takim razie powodzenia - klepnął mnie w ramię, po czym obydwoje wróciliśmy do salonu.
Emma plotkowała z Megan, co chwilę się z czegoś śmiejąc, natomiast Zayn, Niall i Liam grali na konsoli. Popatrzyłem na zegarek, zbliżała się dwudziesta druga. Znowu spojrzałem na Emmę. Siedziała sama na kanapie, czekając na Megan, która najwyraźniej wyszła gdzieś na chwilę.
"Teraz masz szanse. Działaj" - ponownie podpowiadał mój wewnętrzny głos - "Chyba, że czekasz, aż Zayn do niej podejdzie."
Sam nie wiedziałem, co zrobić. Najprawdopodobniej Emma dalej jest na mnie zła. Nie chcę spieprzyć jeszcze bardziej. Z nerwów sięgnąłem po kolejnego drinka i wypiłem go w błyskawicznym tempie. I kolejny. I kolejny. Zaczęło mi szumieć w głowie. Czułem sie tak pewnie, odważnie.
- Co tam kotku? - wybełkotałem dosiadając się do Emmy.
- Harry, jesteś pijany - stwierdziła dziewczyna, wpatrując się we mnie.
- A ty jesteś piękna - powiedziałem, starając się brzmieć uwodzicielsko.
- Chyba na nas już czas. Jedziemy do domu.
- Dobrze skarbie. Ja poprowadzę - zacząłem wstawać w kanapy, ale przez alkohol w moich żyłach znów na nią opadłem.
- Nie ma mowy. Ja nas zawiozę. Wypiłam niecałego drinka trzy godziny temu. Mogę spokojnie prowadzić.
- Lubię kiedy tak się rządzisz. Strasznie mnie pociągasz - powiedziałem, oblizując usta. Co ja mówię? To przez alkohol. Następnym razem nie pije.
- Chodź! - złapała mnie pod rękę, po czym pociągnęła mnie w stronę wyjścia.
- Louis! Mógłbyś mi pomóc?
Po chwili koło nas zjawił się Lou, który pomógł jej mnie ubrać i zaprowadzić do auta.
- Dzięki, sama bym sobie nie poradziła - uśmiechnęła się do niego i pocałowała go w policzek.
- Nie ma sprawy mała.
Emma wsiadła do auta i ruszyliśmy. Gadałem przez całą drogę, a ona tylko śmiała się z barku sensu w moich wypowiedziach. Gdybym był na jej miejscu, też pewnie bym się śmiał. Dojechaliśmy na miejsce po trzydziestu minutach. Dziewczyna szybko wysiadła i podeszła do mnie, usiłując wyciągnąć mnie z samochodu.
- Chodź, idziemy - powiedziała, kiedy wreszcie udało jej się wywlec mnie z auta.
- Jasne słoneczko. Widzę, że już nie możesz się doczekać, aż pójdziemy do środka. Masz jakieś plany?
- Mhm - wymamrotała mi do ucha. - Mam taki plan. Najpierw pomogę ci się ogarnąć, a potem zaprowadzę do sypialni, gdzie się położysz i zaśniesz, kotku.
Niewiele z jej wypowiedzi do mnie dotarło, bo byłem strasznie zalany. Weszliśmy do środka, gdzie udało jej się wyswobodzić mnie z kurtki i butów, po czym zaprowadziła mnie do pokoju.
- Śpij Harry - powiedziała, przykrywając mnie kołdrą.
- Emma? Możesz spać ze mną? Boję się spać sam - wybełkotałem.
- Myślę, że jesteś już dużym chłopcem Harry i możesz zostać sam.
- Proszę. Potrzebuję cię.
- Uh dobra, zaczekaj. Zaraz przyjdę.
Po chwili wróciła ubrana w swoją piżamę. Wyglądała tak uroczo.
- Dobranoc Emma.
- Dobranoc Harry - powiedziała, delikatnie całując mnie w czoło.
____________________________________________________________________
I oto rozdział 12 :) Jak wam się podoba? Chciałam was zapoznać z myślami Harry'ego :) Myślę, że spodoba się to szczególnie Hemma shippers xD
Co o nim myślicie? Może być? Jeśli macie jakies uwagi to piszcie :) To dla mnie bardzo ważne.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Przypominam o zakładce informowani, gdzie możecie zostawić swoje username, żeby zawsze dowiadywać się o nowych rozdziałach :)
Do następnego xx
Awwww.. ^^ Teraz to jestem rozdarta. Z kim wolę Emmę? Kurcze, sama nie wiem. Ale chyba Z Hazzą. Niech on się ogarnie, a nie czeka aż Zayn sprzątnie mu ją sprzed nosa, no! A tak poza tym to świetny rozdział ;D Nie mogę się doczekać następnego :* Jesteś na prawdę świetną pisarką :)
OdpowiedzUsuńciekawe.. :D możesz mnie informować @niallerxhomie :) zapraszam do siebie u-make-me-strong.blogspot.com liczę na komentarz:)
OdpowiedzUsuńuwielbiam to! <3 @meowsestyles
OdpowiedzUsuńjestem pod wrażeniem. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału:)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Ciekawi mnie reakcja Harrego rano, gdy wytrzeźwieje i nie będzie nic pamiętał, a obok będzie leżeć Emma -H_Z_N_L_
OdpowiedzUsuń