Obudziłam się dopiero po dwunastej, co wcale mnie nie dziwi, bo poszłam spać dość późno. Otworzyłam leniwie oczy i rozejrzałam się dookoła. Byłam w pokoju Harry'ego, który wciąż smacznie spał. W sumie mu się nie dziwię, bo wczoraj nieźle się spił, więc nie będę zaskoczona kiedy obudzi się z ogromnym kacem i luką w pamięci. Chyba każdy czasami musi się upić, żeby odreagować. Tylko ciekawe od czego Harry chciał uciec?
"Pewnie od ciebie. Ciągle go denerwujesz" - odezwał się mój wewnętrzny głos.
A jeśli to prawda? Powinnam się mu odwdzięczyć za pomoc, a nie sprawiać jeszcze więcej kłopotów. Od dzisiaj będę dla niego milsza i będę go słuchać.
Po chwili zwlekłam się z łóżka, po czym przykryłam Harry'ego kołdrą, którą chłopak musiał skopać przez sen. Następnie udałam się do swojego pokoju, żeby się przebrać. Stwierdziłam, ze dzisiejszy dzień raczej spędzę w domu, więc ubrałam carne dresy, kolorowy T-shirt i ciepłą bluzę. Na stopy naciągnęłam parę grubych skarpet, a włosy związałam w luźnego koka. Gotowa zeszłam na dół. Zerknęłam na zegarek - trzynasta pięć. Głód dawał o sobie znać coraz bardziej, więc postanowiłam przygotować coś do jedzenia. Ostatecznie zdecydowałam się na naleśniki. Uwinęłam się szybko, a nawet umyłam naczynia, co do mnie nie podobne. Zjadłam swoją porcję, a posiłek dla Harry'ego położyłam na tacce wraz z aspiryną i szklanką soku, po czym skierowałam się do jego sypialni, gdzie chłopak wciąż spał.
- Wstajemy - powiedziałam radośnie, ściągając z niego kołdrę.
- Błagam nie krzycz - szepnął. - Głowa mi pęka.
- Tak myślałam. Dlatego ja, wróżka kacówka, przyniosłam ci śniadanko i tabletki.
- Dziękuję, jesteś kochana - podniósł się i dał mi buziaka w policzek. - Coraz bardziej podoba mi sie mieszkanie z tobą.
- Nie przyzwyczajaj się. Nie myśl sobie, że to się jeszcze kiedyś zdarzy - wystawiłam mu język, na co on się zaśmiał. - A teraz jedz, bo wystygnie - skarciłam go. - I szybko połykaj tą tabletkę. Nie chcę potem cały dzień słuchać twojego marudzenia.
Harry posłusznie wykonał moje polecenia. Po kilku minutach talerz, jak i szklanka były już puste.
- Dziękuję. Było pyszne.
- Nie ma za co - uśmiechnęłam się. - Jakbyś czegoś potrzebował, to będę u siebie.
- Emma? - zapytał, gdy przekraczałam próg pokoju. - Nie miałabyś ochoty wybrać się dzisiaj ze mną na kolację?
- To randka?
- Można tak powiedzieć.
- W takim razie chętnie.
- Super. Bądź gotowa na osiemnastą.
Opuściłam jego pokój i weszłam do mojego. Opadłam na łóżko i wpatrywałam się w sufit. W mojej głowie była tylko jedna myśl: IDĘ NA RANDKĘ Z HARRY'M. Za każdym razem, gdy powtarzałam sobie te słowa, mój żołądek wykonywał podwójnego fikołka w tył. Co mi się dzieję? Zorientował się, że jest już po piętnastej. Trzy godziny powinny wystarczyć mi na przygotowanie. Włączyłam sobie telewizor i zabrałam się za malowanie paznokci. Następnie ubrałam się i wyprostowałam moje brązowe włosy. Ubrałam się w tą śliczną, granatową sukienkę, którą kupiłam na zakupach z Harry'm. Do tego dobrałam szpilki i mój ulubiony komplet złotej biżuterii. Chwyciłam moją kopertówkę, zapakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy, po czym gotowa zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Harry.
*Perspektywa Harry'ego*
Cały podenerwowany chodziłem w kółko po salonie, gdy na dół zeszła ona. Wyglądała cudownie. Emma jest perfekcyjna w każdym calu, a teraz wygląda jeszcze bardziej oszałamiająco.
- Wyglądasz... - zacząłem, ale nagle odebrało mi mowę - wyglądasz... ślicznie.
- Dziękuję. Ty też wyglądasz nieźle - powiedziała, lustrując mnie od góry do dołu.
Miałem na sobie czarne rurki, koszulę i marynarkę. Nic nadzwyczajnego.
- To co? Wychodzimy?
- Jasne.
Na miejscu byliśmy około osiemnastej. Weszliśmy do eleganckiej restauracji i zajęliśmy wcześniej zarezerwowany stolik. W sumie, gdyby nie Louis, pewnie by nas tu nie było, bo to on zarezerwował nam to miejsca. To była jedna z najbardziej prestiżowych restauracji w Londynie, więc czasami czas oczekiwania przekraczał nawet dwa miesiące. Naprawdę nie wiem, jak się mu odwdzięczę.
- Jejku tu jest cudownie - powiedziała Emma i posłała mi ten swój uroczy uśmiech.
- Cudowna dziewczyna, cudowne miejsce - odparłem, na co ona się zarumieniła.
"Nie no Styles, ty to wiesz jak podrywać laski" - rzuciła sarkastycznie moja podświadomość.
Przy naszym stoliku pojawiła się kelnerka, która przyjęła nasze zamówienie, a po chwili przyniosła nam wino. Siedziałam cały podenerwowany. Co jest nie tak? Dlaczego się tak spinam? Przecież do tylko głupie spotkanie dwójki przyjaciół. Nie. To jest randka. I to nie z byle kim. Wciąż nie mogę uwierzyć, że znam Emmę dopiero dwa tygodnie, a ona aż tak zawróciła mi w głowie. No właśnie. Dwa tygodnie. Najgorsze jest to, że nasza "umowa" obowiązuje tylko przez miesiąc. Potem ona odejdzie. Ale ja nie chcę, żeby mnie zostawiła. Za bardzo się do niej przywiązałem.
Moje coraz to bardziej dołujące myśli przerwała kelnerka, która przyniosła nam nasze zamówienie. Wszystko pachniało cudownie. Podziękowaliśmy i zaczęliśmy jeść. Już wiem, dlaczego jest to najlepsza restauracja w mieście.
- Jeszcze nigdy nie jadłam czegoś tak pysznego - powiedziała Emma, biorąc do buzi kolejny kęs.
- Jedzenie jest niesamowite - poparłem ją.
Gdy zjedliśmy atmosfera zaczęła się trochę rozluźniać i czuliśmy się coraz bardziej swobodnie. Śmialiśmy się, gadaliśmy i piliśmy wino. Idealnie. Nawet w pewnym momencie złączyłem nasze dłonie, leżące na stoliku, a ona nie zabrała ręki. To niesamowite, jak sam dotyk jej ręki na mnie działa. Zbliżała się już dwudziesta, więc postanowiliśmy się zbierać. Zapłaciłem i wyszliśmy z restauracji.
- Co powiesz na spacer? - zaproponowałem, na co ona pokiwała głową.
Chwyciłem ją za rękę i splotłem ze sobą nasze palce, po czym ruszyliśmy na krótką przechadzkę.
- Zastanawiałam sie ostatnio skąd masz taki duży dom. No wiesz, skoro mieszkasz w nim sam - powiedziała.
- Kiedyś mieszkałem tu z siostrą, ale przeprowadziła się do swojego narzeczonego, więc zostałem sam - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. - A ty? Twój dom przypomina raczej willę. Kim byli twoi rodzice? - zobaczyłem zmieszanie na jej kruchej twarzy. - Oczywiście, jeśli nie chcesz, to nie mów. Wiem, że to drażliwy temat.
- Nie, oczywiście, że ci powiem - odparła. - kojarzysz "Smith Corporation"?
- No jasne! Jak mógłbym nie kojarzyć? To jedna z największych firm na świecie!
- Należy do moich rodziców, to znaczy należała. A niedługo będzie mogła należeć do mnie.
- Wow. Aż trudno w to uwierzyć - westchnąłem z zachwytu. - Jak to niedługo będzie mogła należeć do ciebie? - Zapytałem wiąż dokładnie analizując wszystko. - Poza tym wypadek miał miejsce prawie 3 lata temu. Co się działo z firmą przez ten czas?
- Mój ojciec zawsze dokładnie wszystko planował. Wszystkie umowy i kontrakty były zwarte co najmniej na kolejne trzy lata, więc teraz pracownicy robią to, co ona zaplanował. A poza tym, po ukończeniu dwudziestu lat, ja będę mogła zostać właścicielką tej firmy.
- A studia? No wiesz, chyba nie studiujesz marketingu czy coś?
- Chodziłam do prywatnego liceum z wydziałem marketingu i zarządzania. Nie muszę już iść na studia.
- To dużo wyjaśnia. Zazdroszczę ci. To musi być fajne uczucie. Nie dość, ze dzięki tej firmie do końca życia będziesz milionerką, to jeszcze możesz rządzić takim "imperium".
- Ja nawet nie wiem, czy tego chcę... - odparła lekko zmieszana.
- Dlaczego?
- Chyba nie jestem jeszcze na to gotowa. Będę miała dopiero dwadzieścia lat. Chcę korzystać z życia. Imprezować, szaleć, poznawać nowych ludzi, a jako szefowa wielkiej korporacji nie będę miała na to czasu, a poza tym takie zachowanie nie byłoby odpowiednie.
- W sumie nie myślałem o tym, pod tym względem. Chciałbym ci doradzić, ale nie wiem co powinienem powiedzieć.
- Nie rozmawiajmy już o tym - powiedziała, pocierając z zimna jedną ręką o drugą.
- Chyba będziemy już wracać. Zrobiło się chłodno - odparłem, ściągając z siebie marynarkę. - Załóż to. Nie możesz mi tu zmarznąć - uśmiechnąłem się pokrzepująco.
- Dziękuję - opatuliła się w moją marynarkę i ruszyliśmy do auta.
*Perspektywa Emmy*
Gdy dotarliśmy do domy było już po dwudziestej pierwszej. Nasze dłonie wciąż był splecione, gdy wchodziliśmy do domu. To niesamowite, jak moje ręce idealnie wpasowują się w jego. Z każdym jego dotykiem czułam ciepło, które wręcz rozlewało się po moim ciele.
Zdjęliśmy buty i udaliśmy się na górę.
- Dziękuję za dzisiaj - powiedziałam i spojrzał w jego zielone oczy. - Było naprawdę miło.
- To ja dziękuję - odparł i przybliżył się do mnie bardziej.
I bum... Stało się, pocałowałam go. To było niesamowite. Nasze języki tworzył jedną całość. Jego usta doskonale współgrały z moimi. Nigdy się tak nie całowałam. W końcu oddaliliśmy się od siebie, żeby wziąć oddech.
- No to jeszcze raz dziękuję za cudowną randkę - powiedziałam i przygryzłam wargę. - Było świetnie.
- Nie mogę się nie zgodzić.
- To dobranoc Harry - dodałam i delikatni cmoknęłam go w usta, po czy weszłam do pokoju.
- Tak. Dobranoc Emma - usłyszałam jak wzdycha za drzwiami, po czym również znika w swojej sypialni.
Było mi strasznie gorąco. Zdecydowałam sie na szybki prysznic, po czym przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Nie mogłam zasnąć. Emocje w moim ciele nie chciały się opanować, przez co cały czas byłam pobudzona. Przewracałam się z jednego boku na drugi, próbując zasnąć, ale wciąż mi się to nie udawało. Spojrzałam na zegarek - czternaście po drugiej. Świetnie. Wstałam z łóżka i wyszłam na korytarz. Nie wiem, co mną kierowało, ale po cichu weszłam do pokoju Harry'ego.
- Harry - szepnęłam na tyle głośno, żeby mógł mnie usłyszeć - śpisz?
- Nie - odpowiedział. - Nie mogę zasnąć.
- Ja też nie. Mogę spać z tobą?
- Jasne. Wskakuj - poklepał miejsce obok siebie, na którym zaraz się położyłam.
Przysunęłam się bliżej niego, a on objął mnie w talii. Ostatnią rzeczą jaką czułam przed zaśnieciem, był jego ciepły oddech na mojej szyji.
________________________________________________________________
I oto rozdział 13 :) Chyba faktycznie sprawdza się powiedzenie "pechowa trzynastka", bo miałam ogromne trudności z napisaniem go. Jeszcze nie wiem, czy jestem z niego zadowolona, czy nie. Mam nadzieję, że chociaż wam się spodoba. Powinien przypaść do gustu Hemma Shippers.
Liczę na wasze opinie w komentarzach :)
A I DZIĘKUJĘ ZA PONAD 2000 WYŚWIETLEŃ! NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ, ŻE BĘDZIE ICH TYLE :) KOCHAM WAS <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Naprawdę komentarze motywują.
Do następnego xx
Uhuhuhu! Ale się podjarałam tą randką ;D Mam nadzieje, że szybko pojawi się następny rozdział, bo ja tu umieram z ciekawości co będzie dalej! ^^ <3
OdpowiedzUsuńSuper! Czekam na kolejny rozdział*-*
OdpowiedzUsuńZajebisty <3
OdpowiedzUsuńŚwietny
OdpowiedzUsuńAwww <3 bardzo mi się podoba x ilysm <3 @LiamMyHeroBitch
OdpowiedzUsuńsuper ♥
OdpowiedzUsuń