- Dobra, to teraz moja kolej - powiedział Harry. - Dlaczego się taka stałaś? No wiesz, taka zimna i oschła. No, bo chyba nie byłaś taka zawsze.
I w tym momencie zamarłam. Jeszcze nikomu o tym nie opowiadałam. Powinnam mu o tym powiedzieć?
Siedziałam tak i gapiłam się na niego, a ona na mnie. Na mojej twarzy malowało się zakłopotanie i szok, co Harry najwyraźniej wyczuł.
- Jeśli nie chcesz to nie mów - powiedział. - Przepraszam, nie chciałem naciskać.
- Nie, jest okej. Chyba powinnam komuś wreszcie o tym opowiedzieć.
- Dobra, ale wiesz w każdej chwili możesz przerwać - powiedział i posłał mi swój uroczy uśmiech.
- Okej. No więc to się zaczęło jak miałam siedemnaście lat. Wtedy byłam jeszcze zwykłą, słodką nastolatką. Nie miałam problemów z rodzicami. Przynajmniej do czasu. Poznałam chłopaka, Brada. Wiesz, to była moja pierwsza miłość. Ja byłam w nim zakochana po uszy. Dla mnie on nie miał wad. Moi rodzice go nie lubili. Uważali, że on nie jest dla mnie. Wszyscy powtarzali mi, że Brad leci tylko na kasę moich rodziców, ale ja byłam za bardzo zaślepiona. Prawie codziennie kłóciłam się z tatą, bo to on był najbardziej przeciwny temu związkowi. Pewnego dnia mieliśmy pojechać na urodziny do mojej kuzynki. Pojechaliśmy autem. Oczywiście nasz rozmowa zeszła na temat mojego związku z Bradem. Tym razem było naprawdę źle. Ojciec krzyczał, ja też, a mama nas uspokajała. Z naszych ust wylatywały naprawdę okropne słowa, ale najbardziej żałuję tego, że powiedziałam im, że ich nienawidzę. Tato strasznie się zdenerwował i... przestał panować nad kierownicą. Wjechaliśmy w dwa inne auta. Przeżyłam tylko ja. Długo nie mogłam się pogodzić z ich śmiercią. Myślałam, że Bard mi pomoże się pozbierać, miałam tylko jego. Wtedy okazało się, czego chciał. Wiesz co powiedział, gdy dowiedział się o śmierci moich rodziców? Że wreszcie będziemy mogli wykorzystać całą kasę moich rodziców. To bolało najbardziej. Gdybym nie była tak głupia, oni by żyli. Rzuciłam Brada i zostałam sama. Z rodziny pozostała mi tylko ciotka. Myślałam, że zamieszkam razem z nią, ale się myliłam. Załatwiłam mi specjalne papiery, dzięki którym nie musiałam iść do domu dziecka, bo w końcu nie byłam jeszcze pełnoletnia i mogłam mieszkać sama w tym cholernym domu. Nie miałam nikogo. Byłam zupełnie sama. Skończyłam szkołę i zaczęłam moje "klubowe" życie. No i do tej pory tak żyłam. Seks, alkohol, czasem narkotyki. Resztę już znasz. Oto cała historia. - Skończyłam mówić i otarłam kilka pojedynczych łez spływających po moich policzkach.
- Emma... - zaczął - Nie wiem co powiedzieć. Ja... tak mi przykro.
- Nie musisz się litować. Nie chcę tego.
- Przecież wiesz, że nie o to mi chodzi. Naprawdę ci współczuję. A z tego Brada straszny dupek. Jak można tak wykorzystać taką uroczą dziewczynę?
- Ooo, Harry myślisz, że jestem urocza?
- No..Yyy...tak - powiedział i odwrócił wzrok.
- Jejku to słodkie.
- Tak tak. Dobra myślę, że już dość wrażeń jak na jeden dzień. Powinniśmy już spać. Jutro będziesz marudzić, że się nie wyspałaś.
- Tak jest. Dobranoc Harry.
- Dobranoc - rzucił i obydwoje skierowaliśmy się w stronę swoich pokoi.
Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w piżamę. Położyłam się w łóżku i próbowałam zasnąć. Leżałam tak jeszcze pół godziny rozmyślając, o mojej dziwnej relacji z Harry'm, gdy w końcu udało mi się zasnąć. Zostałam obudzona w środku nocy przez burzę.Wszędzie było ciemno, a jedynym jasnym akcentem były pioruny, które co chwilę uderzały w ziemię. Strasznie się przestraszyłam. Jak byłam mała przechodziłam do łóżka rodziców za każdym razem, gdy była burza. Tylko teraz nie ma rodziców, a ja się boję. Pomyślałam, że mogłabym iść do sypialni Harry'ego, ale boję się, ze on mnie wyśmieje. Burza nie ustawała, a ja bałam się coraz bardziej. W końcu zdecydowałam się iść do bruneta. Wyszłam z łóżka i weszłam do jego pokoju. Chłopak tak słodko spał, że nie chciałam go budzić, ale nie widziałam innego wyjścia. Usiadłam na skraju łóżka i szturchnęłam chłopaka.
- Harry - szepnęłam nad jego uchem. - Harry. Wstawaj.
- Co? O co chodzi? - wymamrotał zaspanym głosem. - Która godzina?
- Czwarta dwadzieścia trzy - odpowiedziałam.
- No to dlaczego mnie budzisz?
- Bo ja się... boję.
- Czego?
- No, boję się burzy.
- Och. Wskakuj - powiedział i poklepał miejsce obok siebie. - Nie bój się. Jestem tu.
Położyłam się obok Harry'ego. On oddalił się na jedną stronę łóżka, a ja zostałam na drugiej. Usłyszałam kolejny grzmot, na co zaczęłam trząść się ze strachu.
- Emma? Co jest?
- B..Bo..boję się - powiedziałam ciągle się trzęsąc.
- Przytulić się? - zapytał na co ja pokiwałam głową.
Chłopak przysunął się do mnie i oplótł mnie swoimi ramionami. Poczułam się bezpiecznie, tak jak wtedy, gdy przytulał mnie tato.
- Cii - wymamrotał w moje włosy próbując mnie uspokoić. - Przy mnie jesteś bezpieczna - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
Odwróciłam się do niego przodem tak, że mogliśmy patrzeć sobie w oczy. Harry przycisnął mnie do swojego ciała i cmoknął moje czoło. Zasnęłam słysząc, jak szeptał mi miłe słowa do ucha.
Obudziła mnie ciepła temperatura w pokoju oraz czyjaś ręka, która mnie przygniatała. Otworzyłam oczy i zobaczyłam właściciela tej oto ręki - Harry'ego, który wciąż smacznie spał. Uśmiechnęłam się do siebie na wspomnienie wczorajszej nocy, gdy brunet "chronił" mnie przed burzą. Cieszę się, że znowu mam osobę, która mi zawsze pomoże, na której mi zależy. Bo niewątpliwie na Stylesie mi zależało. Wyswobodziłam się z jego uścisku i wyszłam z łóżka. Przykryłam chłopaka kołdrą i już miałam wyjść do pokoju, kiedy poczułam dziwną ochotę na pocałowanie go w policzek. Dziwne, nie? Stwierdziłam, że to nic złego, więc podeszłam do bruneta i dałam mu całusa.
- Dziękuje - wyszeptałam.
- Nie ma za co - powiedział ochrypłym głosem. - Codziennie możesz mnie tak budzić.
- Pff, chciałbyś - fuknęłam. - Myślałam, że spałeś.
- No to źle myślałaś - powiedział i posłał mi ten cwany uśmieszek.
- Daj spokój. Lepiej się zbieraj, bo przypominam ci, że mieliśmy jechać na zakupy.
Wyszłam i udałam się do swojego pokoju. Założyłam na siebie czarne spodnie i kremową koronkową bluzkę. Do tego moja ulubiona marynarka. Na nogi ubrałam botki. Teraz czas na łazienkę. Wyprostowałam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Po dwudziestu minutach byłam już gotowa do wyjścia.
- Harry - krzyknęłam schodząc po schodach na dół. - Jestem gotowa! Możemy wychodzić.
Nim się obejrzałam Harry zbiegł już na dół, gotowy na zakupy.
- Ślicznie wyglądasz - skomplementował mnie.
- Dziękuje.
Wsiedliśmy do auta Harry'ego i ruszyliśmy w stronę supermarketu. Szybko dotarliśmy na miejsce. Zaparkowaliśmy i weszliśmy do środka. Do wózka wpakowaliśmy pełno produktów. Głównie słodycze, płatki i wszystko co można szybko i łatwo przyrządzić. Dołożyliśmy do tego jeszcze napoje i alkohol. Nasze zakupy trwały ponad dwie godziny. Dojechaliśmy do kasy i Harry zaczął wyciągać swój portfel.
- Nie - powiedziałam. - Dzisiaj ja płacę.
- To wbrew moim zasadom.
- Nie obchodzi mnie to. Mieszkam w twoim mieszkaniu, więc pozwól mi chociaż zapłacić za jedne pieprzone zakupy.
- Emma - powiedział Harry, co znaczyło tyle, że mam się uspokoić, bo takie zachowanie mi nie przystoi.
- Oj, przepraszam - wymamrotałam. - Ale i tak płacę.
- Dobra - westchnął zrezygnowany wiedząc, że i tak nic nie wskóra.
Zapakowaliśmy zakupy do bagażnika i wróciliśmy do domu.
- Umieram z głodu - powiedział Harry.
- Ja też - marudziłam. - Nigdy więcej nie jedziemy na zakupy bez śniadania.
- Popieram.
- To co? Zrobisz mi coś pysznego?
- Dlaczego ja?
- Bo cię tak ładnie proszę? - powiedziałam i zamrugałam kilkakrotnie.
- Myślisz, że to na mnie działa?
- Tak, tak właśnie myślę - stwierdziłam i podeszłam bliżej niego. - Mam rację?
- Tak.
- Super! - Krzyknęłam. - W takim razie mam ochotę na gofry.
- Nie umiem robić gofrów!
- Nic prostszego. No przynajmniej, kiedy kupi się - przerwałam i wyciągnęłam poszukiwany przeze mnie produkt z reklamówki. - Ciasto do gofrów w proszku.
- No to do roboty - powiedziałam i rzuciłam do niego kartonikiem z proszkiem.
________________________________________________________________________
I oto rozdział 9 :) Jak wam się podoba? Już wicie dlaczego Emma taka jest. Co o tym myślicie? Tak się zastanawiam...Z kim shippujecie Emmę?
No i mam pytanie: EMMA + HARRY = ?????
Piszcie w komentarzach :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)
Tak w ogóle chciałam wam podziękować za komentarze, których wciąż przybywa. No i dziękuję za 1000 WYŚWIETLEŃ! Wiem, że pewnie większość nabijam ja, bo ciągle sprawdzam, czy są nowe komentarze, ale i tak się jaram i DZIĘKUJĘ.
Do następnego xx
Ej no super piszesz dziewczyno <3
OdpowiedzUsuńTeraz ciagle gadaja o tych dramach i fanfiction
a ja wole takie zwykłe i z miłą atmosferą opowiadania więc prosiłabym żebyś nie zeszła na droge tych wszystkich zabójstw i klimatu mrocznego,tajmeniczego bez żadnych dillerów i taakie tam, bo polubiłam bardzo twojego bloga i styl w jakim piszesz
Harry i Emma Ship Ship Ship
Pozdrawiam xx
~ @MagdaR94xx
Uwielbiam tego bloga. Mam nadzieję, że szybko się nie skończy ta opowieść. Według mnie powinnaś pisać książki, bo jesteś w tym naprawdę dobra;)
OdpowiedzUsuńjest świetny! twój blog jest jednym z tych blogów które czytam codziennie a nie odkładam w zapomnienie. popieram Magdę...nie możesz zejść na tą drogę hahaha :)
OdpowiedzUsuńHARRY+EMMA= HEMMA :))
@meowsestyles