poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 15

Obudziłam się po trzynastej z ogromnym kacem. Rozejrzałam się dookoła. Byłam w swoim pokoju, a obok mnie leżał Harry. Dlaczego on tu jest? Boże, nic nie pamiętam. Na szczęście okazało się, że w nocy do niczego nie doszło, bo Harry był ubrany, tak, jak wczoraj wieczorem, a ja miałam na sobie bieliznę i jego koszulkę, w którą najwidoczniej mnie przebrał. Powoli zwlekłam się z łóżka i weszłam do łazienki. Wyglądam tak, jak się czuję, czyli okropnie, ale nie miałam siły nic z tym robić. Spojrzałam na telefon - pięć nieodebranych wiadomości.

Jezu dziewczyno jesteś szalona. Już nie mogę doczekać się kolejnej imprezy z tobą - Niall

Wow nieźle wczoraj zabalowałaś. Nie wiedziałem, że tak dobrze tańczysz - Liam xx

Jak się czujesz? Sądząc po tym, ile wczoraj wypiłaś, myślę, że nie najlepiej. Martwię się o ciebie - Zayn

CO JEST MIĘDZY TOBĄ, A HARRYM? WCZORAJ NIE ODERWAŁAŚ SIĘ OD NIEGO NAWET NA CHWILĘ. SPOTKAMY SIĘ I WSZYSTKO MI OPOWIESZ - Megan

Jak tam maleńka? Nieźle wczoraj wywijałaś na parkiecie. Jesteś najlepszą imprezowiczką ever - Louis

Matko, co ja wczoraj zrobiłam? Nic nie pamiętam. Sądząc po treści smsów, zaszalałam.
Ponieważ ból głowy dawał o sobie coraz bardziej znać, postanowiłam zejść do kuchni, gdzie siedział już Harry, który najwyraźniej obudził się, kiedy byłam w łazience.
- Dzień dobry - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
- Cii - szepnęłam, przykładając palec do ust - nie krzycz. Głowa mi pęka.
- Dlaczego mnie to nie dziwi? - zaśmiał się, podsuwając mi pod nos kubek z ciepłą herbatą.
- Dziękuję - powiedziałam, popijając ciepły napój. - Opowiesz mi, o tym, co wczoraj robiłam? Pamiętam tylko, jak całowaliśmy się przed klubem, a potem weszliśmy do środka i zaczęliśmy pić. Tutaj film się urywa.
- No więc tak. Po tym, jak wróciliśmy do środka, wypiłaś chyba z cztery drinki i zaciągnęłaś wszystkich na parkiet. Najczęściej tańczyłaś ze mną i przez większość czasu my się yy.... - zaczął się jąkać, na co ja parsknęłam śmiechem - no my się ...wiesz.... całowaliśmy. Potem, kiedy nikt oprócz ciebie nie miał siły tańczyć, wskoczyłaś na ladę baru i zaczęłaś tańczyć. Boże dałaś taki pokaz, że wszyscy faceci patrzyli na ciebie, jak na kawał mięsa. No i zaczęły się sypać niestosowne propozycje względem ciebie, więc razem z Zaynem odeskortowaliśmy cię na zewnątrz, a potem zabrałem cię do domu, ale ty nie miałaś zamiaru spać, więc zaczęłaś się rozbierać, ale ostatecznie udało mi się przebrać się w moją koszulkę i położyłem cię do łóżka, ale musiałem położyć się z tobą, bo inaczej nie dałabyś mi spokoju. To chyba tyle.
- O MÓJ BOŻE! Powinni mi zabronić wchodzenia do klubów - schowałam twarz w dłonie i głośno westchnęłam.
- W sumie nie było tak źle. No wiesz, twój taniec był niesamowity. Jeśli o mnie chodzi to mógłbym jeszcze raz go zobaczyć - powiedział i zaczął głupio poruszać brwiami.
- Oh, zamknij się - wypiłam ostatni łyk herbaty, po czym rzuciłam się na kanapę w salonie.
Harry ruszył w moje ślady i obydwoje wylegiwaliśmy się przed telewizorem, oglądając jakieś głupkowate talk show w telewizji. Jednak, jak widać, nie dane było mi odpoczywać, bo po niecałych trzydziestu minutach, mój telefon zaczął dzwonić. Chcąc, nie chcąc, poszłam go odebrać. Jak się okazało, człowiekiem, który mi przeszkodził był Zayn.
- Halo? - powiedziałam, ziewając ze zmęczenia.
- Jezu Emma, nareszcie.
- Ja też się cieszę, że cię słyszę Zayn.
- Jak się czujesz? Głowa cię boli? Może do ciebie przyjechać? - zaczął trajkotać, jak jakaś nakręcona blondyna.
- Jest okej. Jestem strasznie zmęczona, ale jakoś daje radę. Głowa już mnie nie boli, bo wzięłam tabletki.
- To dobrze, nawet nie wiesz, jak się martwiłem - westchnął kiedy tylko otrzymał odpowiedź.
- Spokojnie, to tylko kac.
- No niby tak, ale jesteś dla mnie ważna i wolałem się upewnić, czy wszystko okej.
- Oh, w takim razie, dzięki za troskę - odparłam, wysilając się na słodki ton. - To ja kończę.
- No to na razie.
- Pa - rozłączyłam się i opadłam na łóżko.
Postanowiłam jeszcze odpisać chłopakom na SMS-y, no i oczywiście Megan, która łącznie wysłała mi już trzynaście wiadomości, w tym dwanaście dotyczyły mnie i Harry'ego. Zaśmiałam się, czytając jej wywody, na temat naszego "związku".
W końcu postanowiłam się ogarnąć, bo wciąż chodziłam w koszulce Harry'ego. Najpierw szybki prysznic. To zdecydowanie to, czego potrzebowałam.  Następnie wysuszyłam włosy i 'zajęłam się' swoją twarzą. Zrobiłam delikatny makijaż, po czym wyszłam z łazienki. Założyłam na siebie zwykłe dżinsy i mój ulubiony t-shirt. Na to zarzuciłam jeszcze bluzę i byłam gotowa. Zeszłam na dół, gdzie Harry ciągle wylegiwał się przed telewizorem.
- Wychodzisz? - zapytał, odrywając wzrok od ekranu.
- Tak. Pomyślałam, że świeże powietrze dobrze mi zrobi.
- Pójść z tobą?
- Nie, nie musisz. Poradzę sobie. Jestem dużą dziewczynką.
- Skoro tak uważasz - westchnął, przewracając oczami. - Tylko ubierz się ciepło.
- Tak jest tato - wystawiłam mu język, po czym się ubrałam i wyszłam.
Dobrze, że posłuchałam Harry'ego i ubrałam najcieplejszą kurtkę. Na zewnątrz było na prawdę zimno, no ale czego ja się spodziewałam na początku grudnia? No właśnie! Grudzień! Już nie długo święta, które znowu spędzę samotnie w wielkim domu. Dlatego nienawidzę Bożego Narodzenia. Od śmierci rodziców nie obchodzę gwiazdki. To strasznie smutne. Chciałabym pokupować prezenty, ubrać choinkę i zjeść kolację wigilijną z kimś ważnym dla mnie. A tymczasem posiedzę cały dzień w piżamie, pijąc herbatę i oglądając po raz setny, te wszystkie świąteczne filmy.
Po trzydziestu minutach spacerowanie i intensywnego rozmyślania nad moim beznadziejnym życiem, postanowiłam wstąpić do kawiarni. Zamówiłam gorącą czekoladę i usiadłam przy stoliku, rozkoszując się moim gorącym napojem, który ogrzewał moje zmarznięte ciało od środka.
- Emma? - odwróciłam się i zobaczyłam za sobą uśmiechniętego Louisa.
- Hej Louis - uśmiechnęłam się, dając mu znak, żeby usiadł koło mnie.
- Co tu robisz mała?
- Byłam na spacerze i postanowiłam wstąpić tu na gorącą czekoladę, a ty?
- Ja..em ...no ..yy.. - zaczął się jąkać, a jego policzki momentalnie się zaczerwieniły. - No, bo podoba mi się tak jedna kelnerka.
- Która? - zapytałam, a on wskazał na blondynkę, która przygotowywała właśnie kawę dla klientów.
- No no no Louis. Muszę przyznać, że masz gust.
- Wiem, jest śliczna - westchnął, obserwując każdy ruch dziewczyny.
- No to na co czekasz? Idź do niej zagadaj!
- No, ale ja nie wiem jak... Może byś mi troszkę pomogła?
- A co będę z tego miała?
- No wiesz, ja też ci kiedyś pomogę.
- To tyle, co nic - wystawiłam mu język, po czym wstałam ze swojego miejsca. - Ale ci pomogę. Tylko się nie przyzwyczajaj. Pomaganie nie jest w moim stylu.
Podeszłam do lady, przy której stała dziewczyna.
- Co podać? - zapytała, sięgając po notesik do spisywania zamówień.
- Nic. Mam do ciebie sprawę.
- Do mnie? Czy ty przypadkiem nie mylisz mnie z kimś innym?
- Nie. Chodzi mi o ciebie... - powiedziałam, zerkając na plakietkę z jej imieniem  na koszuli - ...Alison. Wpadłaś w oko mojemu przyjacielowi, ale biedak się speszył, więc dlatego to ja przyszłam do ciebie.
- Który to? - zapytała, rozglądając się po sali, na co ja wskazałam palcem na Louisa, który pomachał do nas.
- Niezły. Tu jest mój numer, mogłabyś mu go przekazać... - popatrzyła na mnie, oczekując aż podam jej swoje imię.
 - Emma - uścisnęłam jej dłoń i wzięłam karteczkę z numerem - na pewno mu przekażę.
- Świetnie. To do zobaczenia Emma!
- Pa Ally.
Wróciłam z powrotem do stolika i usiadłam na sowim miejscu.
- I jak? - zapytał zniecierpliwiony chłopak.
- Przykro mi, ale nie jesteś w jej typie - skłamałam, starając się wyglądać jak najbardziej wiarygodnie.
- Serio? - wyglądał na zmartwionego, więc postanowiłam powiedzieć mu prawdę.
- Nie! Powiedziała, że jesteś niezły i dała ci swój numer. Tak w ogóle to ma na imię Alison.
- Jezu Emma, jesteś cudowna. Dziękuję.
- Nie dziękuj, tylko odwieź mnie do domu, bo nie chce mi się wracać na nogach.
- Nie ma sprawy.
Dopiliśmy swoje napoje i wyszliśmy. Wsiedliśmy do auta Louisa i pojechaliśmy do domu Harry'ego. Po drodze zasypywaliśmy się sucharami i śpiewaliśmy piosenki na głos.
- Dzięki za podwiezienie - powiedziałam, wychodząc z samochodu.
- To ja dziękuję, za załatwienie sprawy z Alison.
- Drobiazg. Teraz wszystko w twoich rękach. Mam nadzieję, że nie będę musiała jej potem namawiać, żeby się z tobą przespała, bo wiesz, to byłoby już trochę chore.
- O takie sprawy potrafię zadbać sam - zaśmiał się. - To ja już spadam.
- Pa! - pomachałam mu, gdy odjeżdżał, a potem weszłam do domu.
- Jestem! - krzyknęłam, zdejmując z siebie kurtkę i buty - Harry! Gdzie jesteś?
Weszłam do salonu, ale jego tam nie było. Dziwne. Na pewno jest w kuchni. Weszłam do pomieszczenia, gdzie zastałam gotującego Harry'ego z słuchawkami na uszach. Podeszłam do niego od tyłu i zakryłam mu oczy.
- Emma, wiem, że to ty - powiedział, wyciągając słuchawki.
- Ej, zepsułeś zabawę, mogłeś chociaż udawać, że nie wiesz kto to - zrobiłam smutną minkę, a ona mnie przytulił.
- Następnym razem się poprawię - powiedział, wracając do gotowania.
- Co tam pichcisz kucharzyno?
- Robię nam kolację. Mam nadzieję, że lubisz kurczaka z ryżem i warzywami.
- Uwielbiam - oblizałam usta, podkradając mu kawałek mięsa.
- Ej, poczekaj, aż będzie gotowe - machnął łyżką, a cały sos wylądował na mojej twarzy i ciuchach.
- O nie! Zaczynasz wojnę? - zamoczyłam palce w sosie i przejechałam po jego twarzy.
I zaczęła się zabawa. Ganialiśmy się po całej kuchni, rozlewając sos wszędzie. Bawiliśmy się jak małe dzieci. Dawno się tak nie śmiałam. Niestety w naszej wojnie przeszkodził nam zamach spalenizny.
- KURCZAK! - krzyknęliśmy równocześnie, biegnąc w stronę piekarnika. 
- No świetnie, spalony - westchnął Harry, wyjmując całego czarnego kurczaka z piekarnika.
- W takim razie musimy zadowolić się sosem - mruknęłam, przybliżając się do niego, a następnie pocałowałam go w kącik ust, na którym znajdował się sos.
- Skoro musimy - powiedział, całując mnie w policzek - jest naprawdę dobry.
Nie wiem co się z nami działo. Nie wiem, co spowodowało, że go pocałowałam, ale wiem, że mi się to podoba. 
Staliśmy tak, blisko siebie, co chwilę obdarowując się drobnymi pocałunkami. Po chwili przybliżyliśmy się do siebie jeszcze bardziej i złączyliśmy usta w namiętnym pocałunku. Jego język, szybko połączył się z moim. Współpracowały idealnie. Wsunęłam rękę we włosy Harry'ego i pogłębiłam pocałunek. W końcu oddaliliśmy się od siebie, żeby zaczerpnąć powietrza.
- Na prawdę smaczny sos. Musisz częściej go przyrządzać - powiedziałam, po czym znowu zatraciliśmy się w pocałunku.

________________________________________________________________________

Oto rozdział 15. Wiem, jest BEZNADZIEJNY i krótki, za co was przepraszam, ale nie miałam na niego pomysłu. Czekam na wasze opinie w komentarzach, nawet jeśli są negatywne.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
CHCĘ WIEDZIEĆ, CO O TY MYŚLICIE

do następnego xx



















2 komentarze:

  1. Świetny rozdział. Wcale nie jest beznadziejny. Myślę że jest dobry. Ciekawi mnie wątek Zayna, bo ten jak widać zauroczył się nią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń