~Jeśli czytasz zostaw po sobie komentarz ~
- EMMA WSTAAAAWAJ! - usłyszałam damski głos, a po chwili poduszka z całej siły uderzyła w moją głowę.
Powoli otworzyłam oczy i przetarłam je dłońmi. Moim oczom ukazała się Megan, siedząca na mnie okrakiem, oraz Harry stojący w drzwiach.
- TY! - wskazałam palcem na chłopaka - WPUŚCIŁEŚ JĄ TU? DLACZEGO?
- Na mnie nie patrz. Ledwo otworzyłem drzwi, a ona wbiegła do ciebie na górę. Podejrzewam, że jest chora psychicznie, ale można by to skonsultować ze specjalistą - powiedział, a ona rzuciła w niego poduszką.
- To po co tu przyszłaś? Nie żebym cię wyganiała, ale jest dopiero jedenasta! - spytałam, wciąż będąc przygniatana przez Megan.
- Mamy dzisiaj babski dzień - oświadczyła, wstając ze mnie - zakupy, plotki, jedzenie, kosmetyczka.
- Fajnie, tylko szkoda, że dowiaduję się o tym teraz.
- Nie marudź, tylko się zbieraj! O dwunastej trzydzieści mamy wizytę w salonie kosmetycznym.
Wygramoliłam się spod kołdry i skierowałam się w stronę łazienki, zabierając ze sobą ciuchy, które mam zamiar ubrać. Wzięłam szybko, odświeżający prysznic po czym owinęłam swoje ciało miękkim ręcznikiem. Gdy byłam już całkowicie sucha, założyłam na siebie bieliznę, czarne rurki i aksamitną białą koszulę z czarnym kołnierzykiem. Potem zabrałam się za prostowanie włosów i robienie makijażu. Po trzydziestu minutach w łazience byłam całkowicie gotowa do wyjścia. Wyszłam z łazienki i ruszyłam w stronę salonu, po drodze wstępując do swojej sypialni po kilka bransoletek i torebkę.
- No nareszcie - westchnęła Megan. - Ile można się szykować?
- Chyba sama wiesz, ile to trwa - odparłam, na co ona teatralnie przewróciła oczami.
- Idziemy?
- A śniadanie? - zapytałam. - Umieram z głodu.
- Harry zrobił ci kanapkę. Zjesz w aucie. Nie mamy czasu - powiedziała, wymachując mi przed twarzą torbą z jedzeniem
Rzuciłam Harry'emu nieme 'dziękuję' i poszłam za Megan. Po chwili znajdowałam się w jej aucie, na siedzeniu pasażera, jedząc kanapkę przygotowaną przez Harry'ego. Gdyby nie on, prawdopodobnie umierałabym z głodu.
- Jesteśmy - oznajmiła Megan, parkując pod salonem.
Weszłyśmy do środka, gdzie powitała nas zadbana blondynka po czterdziestce. Usiadłyśmy na fotelach, a kosmetyczki wykonywały serie zabiegów. Nie obyło się oczywiście bez głupich docinków, żartów i rozmów o życiu celebrytów.
- To teraz na zakupy! - powiedziała zadowolona, ruszając autem w stronę centrum handlowego.
- Nareszcie! Muszę kupić sobie ciuchy zimowe i kozaki, bo z dnia na dzień robi się coraz chłodniej.
- Mi też przydałby się jakiś płaszczyk.
Po dwudziestu minutach dotarłyśmy do galerii. Rozpoczęłyśmy nasze zakupowe szaleństwo. Obie byłyśmy w swoim żywiole. Przeszukiwałyśmy dokładnie wszystkie rzeczy, żeby wreszcie znaleźć ten idealny ciuch. Ostatecznie udało mi się kupić dwie pary kozaków, czarny płaszcz, kurtkę, czapkę i rękawiczki.
- Trzeba przyznać, że mamy talent do robienia zakupów - stwierdziła Megan, siadając przy stoliku w restauracji.
- No wiadomo - zachichotałam - z tym się trzeba urodzić.
Naszą rozmowę przerwał kelner, przystojny blondy, który dostarczył, zamówione przez nas dania i napoje.
- No to opowiadaj - powiedziała podekscytowana Meg, wkładając do buzi kawałek kurczaka.
- O czym?
- Nie udawaj, że nie wiesz o co mi chodzi. Opowiadaj o tobie i Harry'm.
- Nie ma co opowiadać, przyjaźnimy się - stwierdziłam, biorąc łyka ciepłej herbaty.
- Jeśli przyjaźnią nazywasz całowanie się i obściskiwanie cały czas, to ja bym chciała się tak "przyjaźnić" z tym kelnerem - dłońmi wykonała cudzysłów i posłała mi niecierpliwe spojrzenie.
- Po prostu ja nie wiem, jak to z nami jest. Całujemy się, przytulamy, a potem zachowujemy się normalnie. Trudno określić naszą relację.
- Faktycznie. Nie rozumiem was - westchnęła, przeżuwając kolejny kęs. - A często się całujecie?
- A co cię to obchodzi? - zaśmiałam się z jej pytania, na co ona wystawiła mi język.
- No weź powiedz. Ładnie proszę.
- Właściwie to całujemy się prawie codziennie.
- O MATKO! - pisnęła - a Harry dobrze całuje?
- To akurat możesz sprawdzić sama.
- Nie zrobiłabym ci tego, a poza tym pewnie z zazdrości wydrapałabyś mi oczy.
- Żartujesz? Z zazdrości?
- Nie udawaj, że jest ci obojętny, bo w to nie uwierzę. Obydwoje możecie sobie wmawiać, że nic was nie łączy, ale ja dobrze wiem, że jest inaczej.
- To nie jest tak, że on nie jest dla mnie ważny, bo jest. Zależy mi na nim, ale ja nie potrafię powiedzieć co do niego czuję.
- Dobra zostawmy ten temat w spokoju, ale jak będzie między wami coś więcej, to mam się dowiedzieć pierwsza.
- Jasne, obiecuję, że będziesz informowana na bieżąco.
W końcu zdecydowałyśmy się wrócić do domu. Megan odwiozła mnie, pożegnałyśmy się, po czym weszłam do środka.
- Jestem!
- No wreszcie! Już myślałam, że ona cię porwała, po niej można się spodziewać wszystkiego - powiedział, na co ja wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
- A ty co dzisiaj robiłeś?
- Siedziałem tu, wpadł do mnie Louis, opowiadał mi o swojej nowej lasce, a potem poszliśmy na zakupy.
- Na zakupy? Czy to nie jest czasem zajęcie dla dziewczyn?
- No przecież ja też muszę się jakoś ubrać! A poza tym kupiłem ci coś.
- Na prawdę? Co? Pokaż pokaż pokaż - zaczęłam skakać i piszczeć.
- Proszę - podał mi torbę z niespodzianką.
Wyjęłam z niej cudowną, fioletową bluzę z napisem 'I love curly hairs'. Była śliczna i taka cieplutka. To taki uroczy prezent.
- Dziękuję. Jest śliczna - powiedziałam i mocno go przytuliłam.
- Od razu jak ją zobaczyłem, pomyślałem o tobie.
- To urocze.
- Ale mam coś jeszcze - powiedział i sięgnął do tylnej kieszeni swoich spodni, po czym wyjął z nich małe pudełeczko - mam nadzieję, że ci się spodoba.
Powoli je otworzyłam. W środku znajdowała się śliczna, srebrna bransoletka z charmsami: literką "H" i literką "E", gwiazdką, znakiem nieskończoności i serduszkiem.
- Jejku Harry jest piękna - w oczach miałam już łzy wzruszenia - nie musiałeś mi jej kupować, bluza by wystarczyła.
- Chciałem, żebyś miała coś, co będzie ci przypominało mnie. Nie chciałbym, żebyś po zakończeniu umowy o mnie zapomniała.
- Nie mogłabym o tobie zapomnieć, jesteś dla mnie zbyt ważny - teraz już rozpłakałam się na dobre, bo to, co powiedział, było takie piękne.
Wtuliłam się w Harry'ego a on objął mnie swoimi ramionami.
- Ja też o tobie nie zapomnę - wyszeptał w moje włosy i pocałował mnie w głowę.
___________________________________________________________________________
I jest rozdział 16. Wiem, jest krótki, za co przepraszam, ale nie chciałam zwlekać z dodaniem go. Mam nadzieję, że mimo to się wam podoba. Liczę na wasze komentarze z szczerą opinią.
Szczerze mówiąc, jest mi przykro z tego powodu, że pod rozdziałem 15 pojawiły się tylko 2 komentarze, jeśli będzie tak dalej będę musiała zawiesić bloga. Także do roboty :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
do następnego xx
Awwwww:* nie pozwolę abyś zawiesiła bloga:)
OdpowiedzUsuńNie zawieszaj bloga! PROTESTUJĘ! Co do rozdziału to jest świetny. Zdziwiła mnie tylko reakcja Emmy na bransoletkę, że tak po prostu się rozpłakała, a nie wystraszyła [czy coś] że daję jej właśnie taką.
OdpowiedzUsuńswietne ! <3 czekam nn :* @LiamMyHeroBitch xx
OdpowiedzUsuńawh awh genialne shdgkbadgbfvcxdfcxsdkjgba a końcówka omg, uwielbiam tego bloga i masz go nie zawieszać!
OdpowiedzUsuńNominuje cię do Liebster Award więcej info u mnie :) http://darkside-harrystylesfanfiction.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń