sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 17

~ Czytasz = komentujesz ~

Siedemnasty grudzień. Dokładnie jutro kończy się moja umowa z Harry'm.  Nie mogę uwierzyć, że to tak szybko minęło. Już na samą myśl o tym, że od jutra znów zamieszkam sama w tym wielkim, pustym domu, robię się zła i smutna. Wydaje mi się, że obydwoje nie jesteśmy zbyt zadowoleni z naszego rozstania, ale żadne z nas się do tego nie przyzna. Cholera. Im więcej o tym myślę, tym bardziej jestem przybita.
- O czy myślisz? - z rozmyślania wyrwał mnie głos Harry'ego.
- O wszystkim i o niczym - odparłam, wymigując się od prawidłowej odpowiedzi. - A ty?
- O tym, że jestem z ciebie na prawdę dumny.
- Powtarzasz mi to, odkąd dowiedziałeś się o moim pomyśle - zaśmiałam się i oparłam głowę o szybę w aucie.
- Bo uważam, że to na prawdę coś wspaniałego. No wiesz, niewiele osób postanawia podzielić się swoimi pieniędzmi i zafundować wszystkim dzieciom z sierocińca nowe sprzęty i zabawki.
- Daj spokój, jak mam taką możliwość, to pomagam - powiedziałam. - Z resztą, gdyby nie ty, nie zmieniłabym się i nie zrobiłabym tego.
No właśnie. Zdecydowałam się wesprzeć dom dziecka finansowo i zakupiłam zabawki dla młodszych dzieci, a dla tych starszych - nowe sprzęty elektroniczne. Właśnie jechaliśmy do sierocińca, żeby załatwić wszystkie formalności i wreszcie wręczyć im prezenty.
Pod budynkiem znaleźliśmy się dość szybko. Od razu weszliśmy do środka, gdzie czekała już na nas Greta.
- Tak się cieszę, że was widzę - krzyknęła i wyściskała nas oboje.
- Ciebie też miło widzieć.
- Emma, wszyscy jesteśmy ci niezmiernie wdzięczni za to, co dla nas robisz.
- Już mówiłam, że to dla mnie czysta przyjemność - uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie. - Możemy już iść do dzieci?
- Tak, jasne. Kartony z zabawkami są już w środku, nie pozwoliłam im ich rozpakować, więc wszyscy są bardzo podekscytowani - opowiedziała, prowadząc nas do sali.
- Emma! Harry! - krzyknęła mała Suzy i podbiegła w naszym kierunku, podobnie jak większość dzieci.
- Cześć słoneczko - chłopak wziął ją na ręce i dał jej całusa.
Boże. Jak oni cudownie wyglądają razem. Mogę tak patrzeć godzinami, na Harry'ego zajmującymi się maluchami.
Gdy skończyliśmy się już ściskać, postanowiliśmy wreszcie odpakować zabawki. Wszystkie dzieciaki były prze szczęśliwe. Skakały, piszczały i od razu pobiegły się bawić. Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę, a potem zostawiłam chłopaka z najmłodszymi, a sama udałam się do tych starszych, którzy jeszcze bardziej ucieszyli się ze swoich prezentów. Zaczęli mi dziękować, wszyscy, oprócz jednej osoby.
- Co jest? - zapytałam, siadając obok dziewczyny.
- Po co to robisz?
- Robię co?
- Dlaczego dajesz nam prezenty? Chcesz się popisać swoją fortuną? Myślisz, że jesteś lepsza, bo masz bogatych rodziców? - zapytała z wyrzutem w głosie.
- To, że chce wam pomóc nie znaczy, że się przechwalam pieniędzmi, a jeśli chodzi o rodziców - powiedziałam, a łzy napłynęły mi do oczu - to oni nie żyją.
Nie miałam ochotę na dłuższą rozmowę, po prostu odeszłam. Od razu odnalazłam Harry'ego, który widząc smutek na mojej twarzy, przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił.
- Jedźmy już do domu - poprosiłam, po czym pożegnaliśmy sie ze wszystkimi i wróciliśmy do mieszkania.
Było już po osiemnastej. Siedzieliśmy w salonie, oglądając jakąś durną komedie. Film się skończył, a my dalej wylegiwaliśmy się w salonie, nie mając żadnych ambitniejszych planów.
- Chyba powinnam zacząć się pakować. Znając życie, jutro nie będzie mi się chciało tego robić - westchnęłam, podnosząc się z kanapy.
- Przecież wiesz, że nie musisz już jutro wracać, możesz zostać dłużej.
- I tak mieszkałam u ciebie miesiąc, nie mogę dłużej ci przeszkadzać.
- Skoro tak uważasz - powiedział smutno.
Skierowałam się do pokoju. Zdjęłam ogromną walizkę z szafy i zaczęłam wkładać do niej rzeczy. Oczywiście wszystko się nie zmieściło, bo podczas pobytu u Harry'ego kilka razy wybrałam się na zakupy, które wzbogaciły moją szafę. Upchnęłam do środka, tyle, ile tylko się dało, a kilka rzeczy postanowiłam zostawić, żeby Harry miał jakiś pretekst, żeby mnie odwiedzić. Po godzinie byłam już mniej więcej spakowana. Postanowiłam wziąć prysznic i przebrać się w piżamę. Następnie zeszłam na dół, gdzie siedział Harry.
- Głodna? - zapytał, podsuwając mi pod nos miskę z Mac'n'cheese.
- Strasznie - odparłam, wsuwając do buzi pierwszą łyżkę. - Skąd widziałeś, że ma na to ochotę?
- Telepatia - powiedział dumnie - a tak na prawdę to nie chciało mi się robić nic innego, a poza tym to zawsze jak to jemy, to jest miło.
Jedliśmy, co chwilę śmiejąc się i rozmawiając. I to właśnie uwielbiam w Harry'm. Mimo tego, że się kłócimy, to zawsze mogę z nim pogadać, spędzić czas.
- Co robisz w święta? - zapytał nagle Harry.
- To co zwykle. Siedzę całymi dniami w piżamę, oglądając po raz setny "Kevin sam w domu".
- Żartujesz?
- Chciałabym - westchnęłam - ale niestety to prawda.
- Wiesz, co roku z chłopakami urządzamy sobie taką 'przyjacielską wigilię', kupujemy sobie prezenty i spędzamy czas razem, zanim pojedziemy do swoich rodzin. Może chciałabyś do nas dołączyć?
- Nie chciałabym niszczyć waszego wspólnego wieczoru.
- Nic nie będziesz niszczyć! Gadałem już o tym z chłopakami i chcą, żebyś przyszła.
- W takim razie przyjdę - uśmiechnęłam się - co mogę im kupić?
- Hmm, oni będą się cieszyć ze wszystkiego - odpowiedział. - Ja nie wiem, co kupić tobie.
- Ty już dałeś mi prezent - pomachałam mu przed oczami bransoletką, z którą się nie rozstawałam.
- I tak kupię ci coś jeszcze - posłał mi cwany uśmiech.
Nagle przyszedł mi do głowy pewien pomysł, na prezent dla Harry'ego.
- Jeździsz na nartach?
- Nie, na snowboardzie, a co?
- Nic nic, tak tylko pytam - odparłam, odwracając wzrok.
- Dlaczego ci nie wierzę?
- Nie wiem - zaśmiałam się, po czym zaczęłam skakać po kanałach, szukając jakiegoś fajnego filmu.
W końcu udało mi się znaleźć coś fajnego. Nawet się nie zorientowaliśmy, kiedy zasnęliśmy na kanapie prze telewizorem.
Rano obudziłam się po dziesiątej. Obok mnie leżał, wciąż śpiący, Harry. Powoli podniosłam się z sofy, prostując plecy, które rano nieco mnie bolały, no bo czego można się spodziewać po spaniu na kanapie i to jeszcze w dwie osoby. Skierowałam się do swojego pokoju i ubrałam sie w jasne jeansy i bluzę, którą dostałam od Harry'ego. Wyprostowałam włosy, umyła zęby i ponownie zeszłam na dół. W mojej głowie miała tylko jedną myśl: "To koniec, ostatni dzień tutaj, ostatni dzień z Harry'm".
Zeszłam do kuchni, żeby zrobić coś do jedzenia. Postanowiłam przygotować jajecznice. Nie zajęło mi to dużo czasu, bo po dwudziestu minutach byłam gotowa. Cicho podeszłam do chłopaka i delikatnie zaczęłam go wybudzać.
- Wstawaj - powiedziałam szeptem, na co on nie zareagował - wstawaj - dalej nic... - WSTAWAJ! - krzyknęłam, na co on sturlał się z kanapy. 
- Kto cię będzie budził, jak mnie nie będzie - zaśmiałam się, a Harry zrobił się smutny. - Chodź, zrobiłam śniadanie. 
Zjedliśmy wszyscy, posprzątaliśmy i po jedenastej byliśmy już ogarnięci.
- To ja będę już jechać - powiedziałam ze smutkiem.
- Na pewno? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Tak - odparłam. - Zniesiesz moją walizkę do auta?
- Jasne - powiedział, po czym pobiegł na górę. Założyłam na siebie płaszcz i buty, po czym wyszłam na zewnątrz, do auta. Po chwili zjawił się Harry i przyniósł mój bagaż.
- Harry... - zaczęłam niepewnie, nie wiedząc dokładnie co powiedzieć. - Dziękuję. Za to wszystko, co dla mnie zrobiłeś, że chociaż w pewnym stopniu udało ci się mnie zmienić. Będę ci za to wdzięczna do końca życia. Dziękuję - powiedziałam, a samotna łza spłynęła po moim policzku.
- Nie musisz dziękować. Ta zmiana zależała od ciebie, nie ode mnie i ci się udało. Jesteś cudowna - przyciągnął mnie mocno do siebie i zamknął w uścisku. 
- To do zobaczenia Harry - powiedziałam, wsiadając do samochodzu.
- Do zobaczenia, Emma.

______________________________________________________________________________

I oto rozdział 17 :) Miał być dla was prezentem walentynkowym, ale oczywiście nie wyrobiłam, więc to prezent po walentynkowy, chociaż jest mało romantyczny. Mam nadzieję, że się wam spodoba.

Jak myślicie, co będzie dalej z Emmą i Harrym? Jakieś pomysły?
Liczę na wasze opinie w komentarzach :)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ


do następnego xx


5 komentarzy:

  1. Spotkają sie na wigilii i już calkowicie sie w sobie zakochana? ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Spotkają sie na wigilii i już calkowicie sie w sobie zakochana? ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  4. aw, aw fbrjnddbfjndm, jak zwykle cudowny rozdział x

    OdpowiedzUsuń
  5. jiewmfnreyumacnfsdeuibi *....* kocham ! <3 @LiamMyHeroBitch xx

    OdpowiedzUsuń