niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 18

KILKA WAŻNYCH INFORMACJI POD POSTEM!

~ Czytasz = Komentujesz ~


Trzy dni. Minęły cholerne trzy dni odkąd nie widziałam Harry'ego. Niby nic takiego się nie stało, ale mimo to jest mi jakoś ciężko. Całymi dniami leżę przed telewizorem, wchłaniając wszystko, co wpadnie mi w ręce, chociaż wybór nie jest wielki, bo nie robiłam zakupów od wieków. Zupełnie nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Już z własnej bezradności zaczęłam liczyć, co jem, a jak na razie pożarłam dwanaście zupek w proszku i dwa słoiki masła orzechowego i szczerze mówiąc zaczynam się obawiać moim okropnym stylem odżywiania. Jak tak dalej pójdzie, to za miesiąc nie zmieszczę się w żadne swoje spodnie.
Pewnie ludzie powiedzieliby, że wszystko wyolbrzymiam, ale to nie tak ja, po prostu czuję się strasznie samotna. Nie wiem, jak mogłam żyć samotnie przez kilka lat, zanim spotkałam Harry'ego. Niby miałam jakieś przelotne romanse, ale one nie dawały mi tego, co dał mi Harry. Przy tych facetach nie czułam się bezpieczna, szczęśliwa, czegoś warta. Może mówili mi, że jestem niesamowicie seksowna i piękna, ale za to oni nie potrafili obdarzyć mnie jakimkolwiek uczuciem, a Harry to zrobił, nawet jeśli to tylko przyjaźń.
Szczerze mówiąc strasznie mi go brakuję. Wiem, że spędziliśmy razem tylko miesiąc, a może aż miesiąc, ale nic nie poradzę na to, że tak bardzo się z nim zżyłam.
Siedziałam właśnie w salonie, oglądając po raz setny ten sam odcinek plotkary. Jadłam kolejną chińską zupkę, tym razem o smaku pikantnego curry, gdy ktoś zapukał do drzwi. Leniwie wstałam z kanapy i podeszłam do drzwi. Mam nadzieję, że to nikt szczególny, bo mój strój składał się z za dużej koszulki, którą "przypadkiem" zabrałam od Harry'ego i krótkie bawełniane shorty. Na szczęście moim gościem okazała się być Megan, która skrzywiła się na mój widok.
- O Boże, co ci jest? - zapytała, zdejmując kurtkę i buty.
- Ciebie też miło widzieć - fuknęłam. - Co cię tu sprowadza?
- Pomyślałam, że wpadnę sprawdzić co u ciebie i może trochę cię rozerwę - powiedziała, siadając na kanapie. - A widzę, że przyda ci się odrobina rozrywki.
- No to świetnie, ale jak widzisz nie jestem w nastroju na zabawę.
- No nie daj się prosić! Chociaż pozwól mi pomóc ci ogarnąć w domu no i może... twój strój. Nie obraź się, ale wyglądasz okropnie.
- Nie no co ty zero urazy - odparłam z sarkazmem - ale chętnie przyjmę twoją pomoc.
- Wiedziałam, że na to polecisz - zaśmiała się i ruszyła w stronę kuchni - no to do roboty.
Uwinęłyśmy się w niecałe dwie godziny. Byłam pod wrażeniem naszej pracy, bo mój dom w porównaniu z tym, co było tu przed jej przyjściem, wyglądał czysto.
- Odwaliłyśmy kawał dobrej roboty - stwierdziła, zakładając swoją kurtkę. - Na pewno nie chcesz iść do klubu?
- Nie mam na to ochoty. Może następnym razem - odparłam. - Ale dzięki za pomoc.
- Nie ma sprawy. Zawsze możesz na mnie liczyć.
- To do zobaczenia - powiedziała, po czym mnie przytuliła.
- Pa - zamknęłam drzwi i ruszyłam w stronę sypialni.
Postanowiłam wybrać się na zakupy, bo moja lodówka świeciła pustkami. Założyłam czarne rurki, bluzę, a włosy związałam w koka, po czym założyłam płaszcz i kozaki i wyszłam z domu. Do sklepu dotarłam po dwudziestu minutach. Wzięłam ze sobą wózek i weszłam do środka. W koszyku lądowały różne rzeczy. Generalnie przeważała ilość słodyczy i chipsów. Brakowało mi tylko jednej rzeczy.
- Przepraszam, gdzie mogę znaleźć masło orzechowe? - zapytałam chłopaka, stojącego przy regale z jedzeniem.
- Wiesz, może bywam tu często, ale jeszcze tu nie pracuję - zaśmiał się dźwięcznie na moją wypowiedź, a ja lekko się zarumieniłam.
- Wybacz, myślałam, że jesteś pracownikiem.
- A jeśli chodzi o masło orzechowe, to jest tu - powiedział, wskazując na najwyższą półkę, po czym sięgnął do niej, aby podać mi słoik.
- Dzięki - uśmiechnęłam się. - Tak w ogóle, jestem Emma.
- Steve.
- Miło się gadało, ale będę się zbierać. Do zobaczenia.
- Czekaj - zatrzymał mnie, chwytając mnie za ramię - mogę chociaż dostać twój numer?
- Jasne - odparłam.
- Może odprowadzę cię do domu? - zapytał. - Jest ciemno, a poza tym przydałby ci się ktoś, kto poniósłby twoje zakupy.
- Czemu nie. Pewnie sama nie dałbym sobie z tym rady.
- To chodźmy.
Zapłaciłam za zakupy i razem ze Steve'm udaliśmy się w stronę mojego mieszkania. Przez całą drogę rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Jest na prawdę uroczy. I przystojny. Wysoki, dobrze zbudowany blondyn. Komu by się nie podobał?
Tobie - podpowiedziała moja podświadomość - W ogólne nie jest podobny do Harry'ego.
I znowu zrobiło mi się jakoś smutno. Poczułam, że jak wrócę do domu znowu będę samotna i skończę na kanapie, pożerając tony jedzenia.
- To tu - powiedziałam, kiedy dotarliśmy pod mój dom.
- No cóż. Miło było cię poznać. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
- Byłoby miło - odparłam.
- To ja idę, bo z tego co widzę, masz gościa - powiedział i wskazał na postać, siedzącą pod drzwiami.
- O boże - szepnęłam sama do siebie. - Tak do zobaczenia.
Steve poszedł, a ja udałam się w kierunku drzwi, pod którymi siedział nikt inny, jak Harry.
- Emma, kochanie tęskniłem - powiedział i przywarł swoimi ustami do moich.
Łapczywie wpijał się w moje usta, a ja próbowałam go odepchnąć. Śmierdziało od niego alkoholem.
- Jesteś pijany - stwierdziłam, odsuwając się od niego.
- Upiłem się twoim blaskiem.
- Boże - westchnęłam. - Nie wiem co jest gorsze. To, że jesteś pijany, czy twoje idiotyczne teksty na podryw.
- Chodź do środka - powiedziałam i wciągnęłam go do domu.
- Widzę, że masz na mnie ochotę - wybełkotał, kiedy ściągałam z niego kurtkę.
- Z pewnością - rzuciłam sarkastycznie i poprowadziłam go w stronę gościnnego.
- Masz, ubierz to - podałam mu jego koszulkę, którą sobie przywłaszczyłam.
- Dzięki.
- Idę się przebrać do siebie, mam nadzieję, że jak wrócę, będziesz już spał.
Zostawiłam go samego i poszłam do siebie. Założyłam piżamę, umyłam zęby i wróciłam do niego. Tak jak myślałam, leżał już w łóżku z przymkniętymi oczami. Podeszłam do niego, żeby przykryć go kołdrą i dałam mu całusa w czoło.
- Co ja z tobą mam Harry? - wyszeptałam i wyszłam z pokoju.

***

Obudziłam się dość wcześnie. Od razu przypomniały mi się wydarzenia z ostatniego wieczoru. Harry. Powoli zwlekłam się z łóżka i powędrowałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wykonałam wszystkie inne "łazienkowe czynności", po czym poszłam sie przebrać. Założyłam szare dresy i bluzę od Harry'ego. 
Na początku skierowałam się do pokoju gościnnego, ale jego tam nie było. Dziwne. Potem poszłam do kuchnie, gdzie czekał na mnie talerz kanapek i liścik.

"Przepraszam za wczoraj. Nawet nie wiesz, jak mi wstyd.
W ramach rekompensaty zrobiłem ci śniadanko.
Mam nadzieję, że będzie smaczne.
Dzięki, że mnie przenocowałaś.
                                               Twój Harry xx"

Uśmiechnęłam się sama do siebie i przeczytałam tekst jeszcze raz.
Twój Harry. Twój Harry. Twój Harry - te słowa cały czas krążyły w mojej głowie.
Szczerze mówiąc trochę się zawiodłam, bo myślałam, że dzisiejszy dzień spędzimy razem, ale widocznie miał coś lepszego do roboty.

__________________________________________________________________________

I oto rozdział 18. Co myślicie? Mam nadzieję, że się wam podoba, chociaż jest dość nudy - moim zdaniem.
A teraz do rzeczy.
PO PIERWSZE: Zaktualizowałam listę informowanych, więc jeśli ktoś również chciałby być informowany, a nie jest, to wystarczy, że zostawi swój username w komentarzu w zakładce INFORMOWANI lub pod rozdziałem.
PO DRUGIE: Pewnie się domyślacie, że chodzi mi o komentarze. Myślałam, że z rozdziału na rozdział będzie się ich pojawiało coraz więcej. Jest mi na prawdę przykro, gdy widzę po dwa komentarze pod rozdziałem, podczas, gdy informuję sześć osób. Także proszę was SKOMENTUJCIE! Nawet, jeśli mają to być negatywne opinie, nie obrażę się. 
Jeśli liczba komentarzy bloga nie wzrośnie, na prawdę zawieszę bloga.
PO TRZECIE: Niedługo blog osiągnie liczbę trzech tysięcy wyświetleń, za co jestem wam niezmiernie wdzięczna. Kocham was wszystkich i doceniam to, że czytacie moje wypociny, które bądź co bądź, są bezsensowne.
PO CZWARTE: Przepraszam, że rozdziały pojawiają się raz na tydzień, ale obecnie na wszystko brakuje mi czasu. Nie mogę wam nic obiecać, ale postaram się dodawać je częściej.

To chyba tyle. Pamiętajcie, że jestem otwarta na wasze sugestie i pomysły.
Do następnego.







4 komentarze:

  1. Ndhhdishsuksnxkosknd kocham Twojego bloga<3 Z niecierpliwością zawsze czekam na następne rozdziały. Nie dopuszczę do tego abyś zawiesiła bloga. Co ja wtedy bym czytała? Jeszcze raz kocham tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero dziś dostałam link i udało mi się przeczytać wszystkie rozdziały. Na prawdę świetnie piszesz. Świetny rozdział! Czekam nn.
    @storyof1dlifexx

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam że tak późno, ale nie miałam internetu zawsze staram się komentować. Jeśli zawiesisz bloga to wezmę i cie chyba zabije [tak to groźba YOLO]

    OdpowiedzUsuń