Już od dwóch godzin chodziłam po sklepach poszukując odpowiednich prezentów na święta. Niestety nic nie przychodzi mi do głowy. Spacerowałam między regałami tam i z powrotem, a mimo to dalej nic nie kupiłam. W zasadzie mam już prezent dla Harry'ego, ale nie mam pojęcia co dać pozostałym. Powolnym krokiem weszłam do kolejnego sklepu. Na szczęści wreszcie udało mi się coś znaleźć. Wybrałam dla Louis'a najnowsze Playstation i kilka gier, bo jego stara konsola do niczego się już nie nadawała. Megan kupiłam IPada. Ostatnio jak byłam z nią na zakupach marudziła, że jej własny się zepsuł. Następnie kupiłam Zayn'owi kino domowe i kilka najnowszych filmów, bo wiem, że uwielbiam wieczorami przesiadywać przed telewizorem. Liam'owi sprezentuję nową wieżę stereo i cały zestaw płyt jego ulubionych wykonawców, a Niall'owi także kupiłam konsolę i gry karaoke. Udało mi się kupić coś wszystkim. Podeszłam do kasy z wielkim wózkiem wypełnionym drogimi prezentami. Sprzedawca posłał mi zdziwione spojrzenie, kiedy zobaczył to co kupiłam, a za wszystko zapłaciłam trzy tysiące funtów. Szczerze mówiąc trochę mnie to zdenerwowało, no bo to nie jego sprawa na co mnie stać, a na co nie. Mam pieniądze, więc dlaczego z nich nie skorzystać?
Lekko podenerwowana wyszłam ze sklepu i zawiozłam zakupy do auta. Teraz muszę tylko pojechać załatwić formalności związane z prezentem dla Harry'ego. Odpaliłam silnik i ruszyłam w stronę biura podróży. Po chwili byłam już na miejscu.
- Dzień dobry - powiedziała kobieta i wskazała miejsce, na którym mam usiąść.
- Dzień dobry - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się przyjaźnie - Mam nadzieję, że wszystko jest już zarezerwowane i dopięte na ostatni guzik.
- Ależ naturalnie panno Smith. Tutaj są bilety na samolot, a w kopercie znajdzie pani wszystkie szczegóły dotyczące rezerwacji. Pozostaje mi tylko życzyć państwu miłej i bezpiecznej podróży.
- Dziękuję bardzo. Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić. Mam zapłacić teraz, czy mogę przesłać pieniądze na konto.
- Może pani zrobić przelew.
- W takim razie to wszystko. Pieniądze powinny jeszcze dziś być na koncie. - uśmiechnęłam się do kobiety i wstałam z krzesła - Do widzenia.
- Do widzenia.
Wróciłam z powrotem do samochodu i odetchnęłam z ulgą. Strasznie się cieszę, że udało mi się dzisiaj załatwić sprawę prezentów. Najbardziej boję się reakcji Harry'ego na prezent ode mnie. A co jeśli nie będzie chciał jechać ze mną na tydzień do Włoch? Niby mówił, że jeździ na snowboardzie, ale może wolałby pojechać z kimś innym? Mogłam pomyśleć o tym wcześniej i zarezerwować mu bilet dla dwóch osób, żeby wybrał sobie z kim chce jechać, ale cóż, nie mogłam odmówić sobie spędzenia tygodnia z Harry'm. Nie wiem dlaczego się tak denerwuję. Wydaje mi się, że on mnie lubi, więc może nie będzie zawiedziony.
- Dziewczyno, ogarnij się - powiedziałam sama do siebie.
Spojrzałam na zegarek - osiemnasta trzydzieści cztery. Czas najwyższy, żeby wracać do domu. Ruszyłam w stronę swojego mieszkania i po dwudziestu minutach byłam na miejscu. Zaniosłam wszystkie zakupy do środka i pobiegłam do pokoju przebrać się w coś wygodniejszego. Zarzuciłam na sobie dresy i T-shirt, a następnie zeszłam na dół. Od razu powędrowałam do kuchni, bo byłam niesamowicie głodna. Niestety nie miałam ani pomysłu, ani chęci, żeby coś ugotować, więc ostatecznie zdecydowałam się na pizze. Chwyciłam telefon i wybrałam numer.
- Tak słucham - rozbrzmiał głos w słuchawce
Nie mów słucham bo cię wyrucham - powiedziałam sobie w myślach.
- Dzień dobry. Chciałabym zamówić dużą pizzę z salami, kukurydzą, pieczarkami. papryką i oczywiście serem, albo zaszalejmy, z podwójnym serem na grubym cieście. Do tego oczywiście sosy.
- Dobrze. Czas oczekiwania: czterdzieści minut.
Usłyszałam cichy chichot po drugiej stronie słuchawki, albo tylko mi się tak wydawało. Nie wiem.
- Dziękuję, do widzenia - powiedziałam, po czym nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
Wróciłam do salonu i położyłam się na kanapie, włączając telewizor. Trafiłam akurat na kolejną edycję "Xfactor". Wsłuchiwałam się w wykonania piosenek, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Pewnie gość od pizzy - powiedziałam sama do siebie.
Skierowałam się w kierunku drzwi. Otworzyłam je, a przed sobą zobaczyłam Zayn'a z pizzą i butelką wina.
- Chyba zamawiałaś pizzę - uśmiechnął sie i wszedł do mieszkania.
- No tak, ale dlaczego przywozisz mi ją ty?
- Powiem tyle, następnym razem patrz na jaki numer dzwonisz - zaśmiał się i podał mi karton.
Spojrzałam na spis ostatnich połączeń i faktycznie ostatnim numerem na jaki zadzwoniłam był numer Zayn'a.
- No tak, przepraszam. Mogłeś powiedzieć, że się pomyliłam.
- Ale po co? Przynajmniej spędzimy sobie miło wieczór.
- Więc masz zamiar tu zostać?
- Tak, przyniosłem nawet wino - pomachał mi butelką przed nosem.
- No dobra, możesz zostać.
Zayn zostawił kurtkę w przedpokoju, po czym ruszyliśmy do salonu. Usiedliśmy na podłodze i zaczęliśmy jeść. Muszę przyznać, że pizza była na prawdę dobra i niestety także niezbyt zdrowa.
- Czuję się teraz dwa razy grubsza - powiedziałam, pociągając łyk wina z kieliszka.
- Nie przesadzaj. Wyglądasz cudownie.
- Tak, ale jeszcze dwie twoje wizyty z pizzą i nie wcisnę się w spodnie.
- Gruba czy chuda i tak będę cie uwielbiał.
- To słodkie - podsumowałam, podnosząc sie z dywanu.
- W końcu ja cały jestem słodki i uroczy - powiedział i posłał mi uśmiech.
- I skromny - dodałam, rzucając w niego poduszką.
- Wojna? - uniósł brew
- Wojna - oznajmilam.
Chłopak wziął do ręki poduszkę i wycelował we mnie, ale ja zaczęłam uciekać, więc nie trafił. Ganialiśmy sie tak po całym domu, a pierze latały dosłownie wszędzie. Po jego wizycie na pewno bede zmuszona do zakupu nowego kompletu poduszek.
- Rezejm? - zaproponowałam, kiedy Zayn siedział na mnie okrakiem.
- Czy ja wiem? Dlaczego miałbym ci odpuścić?
- Bo cię tak ładnie proszę?
- Dobra, ale musisz przyznać, że jestem slodki, uroczy, zabawny i wygladam jak Bóg seksu.
- Nie mogę się z tym nie zgodzić.
- Powiedz to.
- Jesteś słodki, uroczy, zabawny i wyglądasz jak bóg seksu.
- Wiedziałem, że na mnie lecisz - zachichotał.
- Pff nie schlebiaj sobie. Są lepsi.
- Na przykład Harry?
- Nie twoja sprawa - odwrocilam głowę, żeby uniknąć jego wzroku - Myślę, że powinieneś już iść.
- Tak, będę się już zbierał.
Odprowadziłam go do drzwi. Ubrał kurtkę i buty, po czym odwrócił się w moją stronę i delikatnie pogładził dłonią mój policzek.
- Tak bardzo chciałbym cię teraz pocałować - westchnął, przybliżające swoją twarz do mojej.
- Więc czego tego nie zrobisz?
- Bo to by było nie fair - złożył delikatny pocałunek na moim policzku, po czym wyszedł.
Nie ukrywam, że byłam trochę zawiedziona. Nie fair? Ale wobec kogo?
Nic już z tego nie rozumiem.
___________________________________
I mamy rozdział 19 :) Szczerze mowić miałam go dodać wcześniej, ale mi się nie udało, więc dodaję go w moje urodziny :)
Mam nadzieje ze sie wam podoba i cóż liczę na wasze komentarze, jako prezent urodzinowy dla mnie :)
Czytasz = komentujesz
PS: wstawiam na szybko bez poprawy wiec wybaczcie błędy, zwłaszcza dlatego, ze pisałam rozdział na telefonie.
Do następnego xx
Świetny rozdział. Ciekawiej by było gdyby ją pocałował i Harry jakos się dowiedział.
OdpowiedzUsuńGenialne! Pisz szybko następny! :)
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział. Przy okazji wszystkiego najlepszego (wiem, że spóźnione, ale lepiej późno niż wcale:))
OdpowiedzUsuńŚWIETNE !! ;-; Jak ty pięknie piszesz! ;-;
OdpowiedzUsuńCzekam na następny! :33
zazdroszczę świetnie piszesz :3 x @LiamMyHeroBitch
OdpowiedzUsuńświetny ;) @zgredzius
OdpowiedzUsuńPo prostu super zapraszam również do mnie :) http://fanfictionharryblogger.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńLiczę na komentarze
Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. Codziennie patrzę czy go przypadkiem nie ma :)
OdpowiedzUsuńivnaehrngjkvrq *________* dlaczego ? pytam dlaczego jej nie pocalował ? *_* jak możesz mi to robić ! czytam z opznieniem ale podziwniam <33 @LiamMyHeroBitch xx
OdpowiedzUsuń