Siedziałam przy kuchennym blacie, powoli przeżuwając rozmoknięte już płatki. Miałam stąd dobry widok na chodzący w salonie telewizor. Wciąż nie miałam ochoty jeść, jednak wiedziałam, że dla własnego zdrowia muszę. Minęło już dziesięć dni, dziewięć godzin i trzydzieści dwie minuty odkąd ostatni raz widziałam Harry'ego. Myślałam, że z każdym kolejnym dniem jest coraz lepiej, ale nie jest. Zmienia się tylko to, że mniej jem, a więcej pale. Przez ten czas schudłam cztery kilogramy.
Odstawiłam niezjedzone śniadanie i wyszłam z kuchni. Powolnym krokiem skierowałam się na kanapę w salonie. Byłam w trakcie oglądania "To tylko sex", kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Podbiegłam otworzyć drzwi i zobaczyłam osobę, której bym się nie spodziewała.
- Niall? Co ty tu robisz?
- O matko wyglądasz okropnie!
- Oh dzięki, wcale mnie nie uraziłeś - powiedziałam sarkastycznie, prowadząc chłopaka do salonu.
- Na serio. Wyglądasz koszmarnie.
- Od kilku dni odpuszczam sobie dbanie o wygląd. Jest aż tak źle?
- Źle? Jest fatalnie. Kiedy ostatni raz przeglądałaś się w lustrze? Tylko popatrz. Wory pod oczami, blada cera, tłuste włosy. I strasznie wychudłaś. Założę się, że prześwitują ci żebra - dotknął pacem mojego przuch przez koszulkę. - Co się dzieje Emma?
- Harry ci nie powiedział?
- Wiem tylko tyle, że to sprawa pomięty tobą, nim i Zaynem. Opowiadaj.
No i powiedziałam mu wszystko. O naszym związku, o tym, że Harry mnie kocha, o pocałunku Zayna, o tym, że nie powiedziałam Harry'emu prawdy. O wszystkim.
- To trochę się pokomplikowało - stwierdził po wysłuchaniu mojej historii. - Ale myślałem, że będzie gorzej. Muszę przyznać, że Harry trochę przesadził, chociaż na jego miejscu też bym się wkurzył.
- Ale to nie moja wina! To Zayn mnie pocałował, a ja próbowałam go odepchnąć! - powiedziałam w swojej obronie.
- Wierzę ci. Uważam tylko, że powinnaś mu o tym powiedzieć. Zwłaszcza dlatego, że wiesz, że cie kocha i ten związek jest dla niego ważny.
- Dla mnie jest równie ważny.
- Podejrzewam. I wiem, że pewnego dnia ty pokochasz go równie mocno, co on ciebie. Musisz sobie tylko na to pozwolić.
Po usłyszeniu tych słów od razu przypomniałam sobie mój sen, który powtarza się od czterech nocy.
"Po prostu pozwól sobie kochać córeczko"
- Emma! Słuchasz mnie? - zapytał Niall, przerywając moje rozmyślenia.
- Co? Tak, tak słucham.
- W takim razie co powiedziałem?
- Yyy ... Dobra nie wiem, poddaje się.
- Mówiłem, że masz sie iść umyć i przygotować do wyjścia. Zabieram cię na zakupy, podobno dziewczynom poprawia to humor.
***
- Następnym razem, kiedy będę chciał cię pocieszyć, po prostu kupie ci lody - jęczał, kiedy chodziliśmy po sklepach - O Boże, nigdy więcej nie idę z tobą na zakupy.
- Przynajmniej poprawiłeś mi humor.
- Ale za jaką cenę - westchnął, kiedy wchodziliśmy do kolejnego sklepu.
- Kupię tylko te buty i wracamy - obiecałam.
- Czy nie powiedziałaś tego godzinę temu? - zapytał, na co zdzieliłam go po głowie.
Zapłaciłam za zakupy i udaliśmy się na obiad do McDonalds.
- Co dla was? - zapytała szatynka przy kasie.
- Dwa duże zestawy z nuggetsami i colą.
- Jasne - wklepała w dotykowy przyżąd kilka razy - razem dwanaście trzydzieści dziewięć.
Niall już wyciągnął rękę z dwudziestofuntowym banknotem, ale udało mi się go wyprzedzić i podałam dziewczynie pieniądze.
- Ja stawiam. Ty i tak dzisiaj dużo dla mnie zrobiłeś.
- Dobra - powiedział zrezygnowany - ale następnym razem ja płacę.
- Oczywiście.
Odebraliśmy jedzenie i usiadliśmy przy stoliku w kącie i powoli jedliśmy swoje jedzenie. Trochę żartowaliśmy, plotkowaliśmy i śmialiśmy się. Wielokrotnie przyłapałam sie na tym, że porównuje Nialla do Harry'ego. Właściwie porównywałam do niego każdego przechodzącego obok nas faceta. Trochę tak, jakbym ciągle miała go w głowie, a najgorsze jest to, że nie mogę sie go pozbyć.
- Emma, mam pytanie. Oczywiście jeśli nie chcesz, to nie odpowiadaj.
- Wal śmiało - powiedziałam, dodając mu tym otuchy.
- No bo zauważyłem, że jesteś dość bogata, a nie pracujesz, więc skąd masz tyle pieniędzy? Przepraszam jeśli to zbyt osobiste.
- To nic osobistego - zapewniłam go. - Więc może po prostu się przedstawię. Emma Smith.
Chłopak zamyślił się na chwilę, po czym zobaczyłam błysk w jego oku i nutkę niedowierzania.
- Smith? Jak Smith Corporation?
- Dokładnie.
- Na prawdę? - zapytał, nie mogąc mi uwierzyć.
- Tak. Jak nie wierzysz pokażę ci drzewo genealogiczne.
- Nie ma takiej potrzeby - zaśmiał się - wierzę.
Siedzieliśmy tak jeszcze godzinę jedząc i rozmawiając. Właściwie jestem niesamowicie wdzięczna Niallowi za to, że mnie wyciągnął z domu. Poczułam się o wiele lepiej, co nie znaczy, że dalej nie jest mi smutno.
Wstałam od stolika i założyłam na siebie płaszcz, po czym zwróciłam się do chłopaka.
- Będę się już zbierać. Nie będę cię zadręczać cały dzień.
- Odwiozę cię - zaoferował.
- Nie trzeba poradzę sobie.
- Na pewno? A co z twoimi zakupami?
- Nie są ciężkie, poradzę sobie.
- To do zobaczenia - powiedział i przytulił mnie, a ja dałam mu całusa w policzek.
- Cześć.
***
Po dwudziestominutowym spacerze byłam już blisko mieszkania. Wiatr owiewał moje włosy, a na twarzy pojawiły się już zaczerwienienia z zimna. Moje nogi dygotały, a palce skostniały z powodu braku rękawiczek. Na szczęście po chwili zobaczyłam kogoś. Kiedy podeszłam bliżej, zobaczyłam Zayna pod moimi drzwiami.
- Co ty tu robisz? - zapytałam oschle.
- Chciałem przeprosić - powiedział smutno.
- Nie sądzisz, że jest już trochę za późno?
- Emma, na prawdę mi przykro.
- Błagam cię odpuść sobie. I tak już za dużo zepsułeś. Najpierw mnie pocałowałeś, potem powiedziałeś o tym Harry'emu, przy czym zwaliłeś całą winę na mnie, i ogólnie rzecz biorąc, rozwaliłeś mi związek! I myślisz, że teraz po prostu przeprosisz i będzie okej?
- Dasz mi coś powiedzieć - zapytał podniesionym głosem.
- Masz pięć minut - oznajmiłam, nawet na niego nie patrząc.
- Nie zaprosisz mnie do środka?
- Nie. Mów co masz mówić i idź.
- Przepraszam. Tak, zachowałem się jak dupek i zdaję sobie z tego sprawę. To było nie fair, ale nie żałuję. Nawet nie wiesz, jak źle się czuję, widząc ciebie w jego ramionach. Czuję się, jak małe dziecko, któremu ktoś zabrał lizaka. Dlatego cię pocałowałem. Chciałem chociaż raz poczuć to, co on może czuć codziennie. A dlaczego mu powiedziałem? Nie wiem. Chyba chciałem, żeby czuł się źle. Jakby ktoś mu coś zabrał. Przepraszam, jeśli przesadziłem, ale to tylko dlatego, że jesteś dla mnie strasznie ważna.
- Zayn... posłuchaj. Rozumiem wszystko, ale nie chcę robić ci nadziei. Ja i Harry to coś wielkiego i nie chcę tego zepsuć. Nie mogę zaoferować ci niczego poza przyjaźnią - powiedziałam, a on wyraźnie posmutniał.
- Jeśli to jedyna opcja, żeby mieć cię przy sobie... zgadzam się.
- Więc przyjaciele?
- Przyjaciele - uśmiechnął się słabo i rozłożył ręce - ale przytulić mnie chyba możesz.
- Mogę - odpowiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Emma?
- Tak?
- Kochasz go? - zapytał, a ja od razu się zdenerwowałam.
- Ja... chyba. tak.
- Szczęściarz z niego - przyznał.
Kiedy tylko ja zorientowałam się, co właśnie powiedziałam, rzuciłam zakupy pod nogi Zayna i korzystając z tego, że miałam przy sobie kluczyki, wpadłam do samochodu i odjechałam z piskiem opon, zostawiając zdezorientowanego Zayna koło mojego domu.
Droga zajęła mi niecałe dziesięć minut i już po chwili byłam pod domem mojego byłego chłopaka. Nie tracąc czasu podbiegłam pod drzwi i energicznie wciskałam palcem dzwonek. Po chwili otworzył mi zdezorientowany Harry.
- Cześć. co tu robisz? - zapytał.
- Chyba cię kocham.
- Co? - zapytał zszokowany.
- Chyba cię kocham.
- Chyba?
- Jeśli dokładnie wiem co to znaczy.
- A jak uważasz?
- To jest takie niesamowite uczucie. Kiedy jesteśmy razem, mam motylki w brzuchu. Każdy drobny gest z twojej strony przyprawia mnie o ciarki. Twoje pocałunki, uściski, czy nawet sposób, w który głaszczesz moje włosy, gdy leżymy razem, sprawiają, ze jestem szczęśliwa. Twój głos jest moim ulubionym dźwiękiem. Uwielbiam to, jak się na mnie patrzysz i to, jak się ze mną kłócisz. Uwielbiam w tobie wszystko.
- Więc, wygląda na to, że na prawdę mnie kochasz. A to dobrze, bo ja kocham ciebie - powiedział zadowolony.
- Harry?
- Co?
- Przepraszam. Wcale nie chciałam go całować.
- Wiem. Ale zapomnijmy już o tym. Liczy się to, że kochamy siebie nawzajem - pocałował mnie namiętnie i weszliśmy do domu.
______________________________________________________________________
Jest 28. Od razu przepraszam was, że tak długo czekaliście, ale byłam na Węgrzech i nie miałam nawet minuty na pisanie. Co myślicie o rozdziale? Podoba sie wam? Liczę na wasze opinie (najlepiej dłuższe niż jedno słowo) w komentarzach.
Pod ostatnim rozdziałem oczekiwałam siedmiu komentarzy, ale zdaję sobie sprawę, ze był tak beznadziejny, że nie chcieliście mnie ranić komentarzami. Jednak wiem, że ten jest znacznie lepszy, więc na prawdę na was liczę.
Tak przy okazji mam do was prośbę. Chciałabym, żeby to ff było bardziej popularne, więc jeśli możecie, to udostępniajcie to ff swoim znajomy, na Twitterze i komu tylko chcecie. Z góry wam dziękuję.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
7 KOMENTARZY = NEXT
Do następnego x
Jejku, genialne sjbsjsian. Wyobrażam sobie minę harry'ego gdy emma do niego przychodzi i mówi że go "chyba kocha" hahaha xd.nareszcie się pogodzili aww ❤
OdpowiedzUsuń@luvmyleighxx
Ciesze się że nareszcie się pogodzili to opowiadanie jest takie kijuhygt ♥ I to było takie urocze jak Emma powiedziała Harremu "chyba cię kocham" Mogłabyś mnie informować o następnych rozdziałach? @Potato69N Życzę weny i dziękuje za link. Kocham cię ♥ xx
OdpowiedzUsuńŚwietny ❤ Czekam na kolejny xx
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńto fanfiction jest świetne, dziś postaram się je trochę rozpowszechnic :D pisz go dalej bo czekam na następny
O jeju jeju jejuuu! Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału!
OdpowiedzUsuńTo bylo niesamowite! Wkoncu sie pogodzili :D jej :D jestem strasznie z tego powody zadowolona :D rozdzial jeet swietny tak jak kazdy i ten ostatni wcale nie byl zly! Byl swoetny jak zawsze! Do nastepnegi xx
OdpowiedzUsuńPłaczę. ;c Ale dlaczego ja płacze. ? @LoveNarry98
OdpowiedzUsuńTo było takie xhtihihfsksweppmg nie do opisania w końcu się pogodzili OMG dobra karolina do rzeczy rozdział CUDOWNY <3 będziesz mnie informować na tt @mehringkarolina
OdpowiedzUsuń