W rozdziale występuje wulgarnie słownictwo.
Biegłam tak szybko, jak tylko mojej nogi mi na to
pozwoliły. Było już bardzo ciemno, w już pierwsza w nocy. Po co biegłam?
Uciekałam. Przed kim? Przed jakimś czterdziesto letnim zboczeńcem. Gonił mnie
odkąd wyszłam z klubu. Domyślam się, co chciał mi zrobić.
Była jesień. Pogoda wcale nie ułatwiała mi ucieczki.
Mokre liście leżące na chodniku stanowiły ślizgawkę dla moich zmokniętych
trampek. Dodatkowo padał deszcz. Czyli typowa Londyńska pogoda. Czułam, że już
nie mogę, zawsze miałam słabą kondycję. Postanowiłam się zatrzymać, wydawało mi
się, że ten facet jest daleko. Usiadłam na ławce i zaczęłam głęboko oddychać.
Jednak myliłam się. Mężczyzna dobiegł do mnie i zanim zdążyłam się zorientować,
że jest już blisko, przyparł mnie mocno do oparcia ławki.
- Zostaw mnie – Krzyknęłam tak głośni jak potrafiłam,
jednak na niego to nie działo – powiedziałam kurwa, że masz mnie zostawić!
- Kotku nie martw się, jeśli nie będziesz się buntować to nam obojgu może być
naprawdę miło, więc zamknij łaskawie swój ryj i pozwól mi działać! – powiedział
i swoją ręką zaczął dotykać moje piersi.
Próbowałam go odepchnąć, ale się nie udało. Miał
zdecydowanie za dużo siły. Poddałam się. No, bo co miałam zrobić? Wołać o
pomoc? O tej godzinie pewnie nie ma tu żywej duszy.
- Zostaw ją! – Usłyszałam jakiś męski głos – KURWA CHUJU
ZOSTAW JĄ W SPOKOJU!
Mężczyzna momentalnie oddalił się ode mnie i pobiegł w
inną stronę. Pewnie się przestraszył, że mój ‘wybawca’ zgłosi to na policje.
- Nic ci nie jest? – Zapytał chłopak
- Jest ok. – powiedziałam chłodno.
Teraz, kiedy światło z latarni padało na niego miałam
szansę zobaczyć, jak wygląda. Był to młody chłopak, chyba w moim wieku. Brunet,
kręcone włosy opadające na jego czoło. Nie wyglądał na dobrze zbudowanego,
raczej na pedała. Tak naprawdę gwałcicie przestraszył się jego ochrypłego
głosu, który sprawiał, że brzmiał o wiele bardzie męsko.
- Na pewno? Może zawiozę cię do szpitala? Wiesz, mogliby
cię przebadać, czy coś? Nie wyglądasz najlepiej.
- Powiedziałam kurwa, że wszystko jest ok.! – krzyknęłam
- Dobra, nie rzucaj się tak. Spodziewałem się raczej
innej reakcji po tym jak cię uratowałem.
- To, co mam się rzucić na kolana i całować cię po
stopach, bo mi ocaliłeś życie? Nie przesadzaj. Nie jesteś jakimś królem. –
powiedziałam ostro
- Widzę, że strasz się być zimną suką. Nie no szacun –
powiedział – Jestem Harry, a ty?
- A ja idę. Nara palancie – powiedziałam i ruszyła
powolnym krokiem w stronę domu – A i jeszcze jedno! Nie jestem suką!
Widziałam jak chłopak mamrocze coś pod nosem, a potem
odchodzi. Może przesadziłam, ale taka jestem. Jestem jebaną, chłodną dziewczyną
bez uczuć. A najgorsze jest to, że ten cały Harry miał rację. Jestem zimną
suką. Nie byłam także zawsze. Kiedyś byłam normalna nastolatką. Miałam wiele
przyjaciół, dobre oceny, wspaniałą rodzinę, ale tego już nie ma. Wszystko
zniknęło. I to moja wina. Od tej pory jestem taka okropna. Ale tak jestem, już
się nie zmienię.
Wróciłam do domu o drugiej. Normalnie o tej porze
siedziałabym jeszcze w klubie i piłabym do rana, ale przez dzisiejszy incydent
ni mogłam. O dziwo byłam bardzo zmęczona. Poszłam wziąć prysznic, przebrałam
się i wskoczyłam do łóżka.
Rano obudziłam się dość wcześnie jak na mnie, może to,
dlatego, że w nocy nie mogłam spać. Narzuciłam na siebie ciepły szlafrok i
zeszłam do kuchni. Oczywiście lodówka świeciła pustkami, bo jakoś od tygodnia
nie miałam czasu na zakupy. Stwierdziłam, że w sumie mogę zadzwonić po
chińszczyznę, żeby mieć potem co na obiad. Skierowałam się do swojego pokoju po
telefon, ale nie mogłam go nigdzie znaleźć.
- Cholera – powiedziałam sama do siebie – znowu zgubiłam
telefon? To już drugi w tym miesiącu.
Pewnie wypadł mi wczoraj, jak uciekałam przed tym
zboczeńcem. Poszłam do salonu i wzięłam telefon stacjonarny. Postanowiłam
zadzwonić na swoją komórkę, bo może rzuciłam ją gdzieś w kąt i jej nie widzę.
Wybrałam numer i podniosłam słuchawkę do ucha. Jeden sygnał, drugi, trzeci, a
mojego telefony ani nie widać, ani nie widać, ani nie słychać. Już miałam się
rozłączyć, gdy usłyszałam TEN głos po drugiej stronie słuchawki.
- Tak słucham – powiedział z charakterystyczną dla niego
chrypką
- Nie mów słucham, bo cię wyrucham – rzuciłam do
słuchawki
- Jak dla mnie spoko – powiedział – Domyślam się, że to
ty dziewczyno z parku
- Tak, brawo – powiedziałam oschle
- To, po co dzwonisz?
- Przecież wiesz, po co. Masz mój telefon idioto
- Widzę, że dalej jesteś zimną suką. – Powiedział Harry i
na te słowa cała zesztywniałam. To okropne, że mnie tak nazywa.
- …y – nie wiedziałam co odpowiedzieć – Jak masz zamiar
oddać mi telefon?
- Może spotkamy się w Starbucksie koło parku? No chyba,
że mam przynieść ci go do domu?
- Może być starbucks – powiedziałam – To za godzinę?
- Jasne, to do zobaczenia
- No Nara
Dlaczego to ON musiał znaleźć ten głupi telefon? Osoba,
która denerwuje mnie od pierwszej minuty naszego poznania i wyzywa mnie od suk.
No dlaczego?
Mam jeszcze godzinę, więc muszę zacząć się przygotowywać.
Poszłam do swojej sypialni, żeby się ogarnąć. Ubrałam na siebie czarne rurki,
koszulę w kratę, a na stopy włożyłam moje niezawodne czarne Conversy.
Wyprostowałam swoje lekko spuszone po nocy włosy i nałożyłam na nie warstwę
lakieru. Zdecydowałam się także na lekki makijaż, co raczej nie jest w moim
stylu. Jestem gotowa.
Do spotkania mam jeszcze 20 minut. Stwierdziłam, że Pójdę
na nogach, bo spacer dobrze mi zrobi. Narzuciłam na siebie czarną skórzaną kurtkę i wyszłam z domu. Pogoda była o niebo lepsza niż wczoraj. Wprawdzie było
dość chłodno, bo w końcu jest jesień, ale przynajmniej moje ukochane londyńskie
słońce wyszło na chwilę zza chmur i rzuciło kilka promienie na moją twarz. Nim
się obejrzałam, byłam już w Starbucksie. Harrego jeszcze nie było, więc zajęłam
stolik i zamówiłam sobie moje ulubione karmelowe latte i rogalika, bo brak
śniadania zaczął dawać o sobie znak. Kelner przyniósł mi zamówienie i w tym
momencie do kawiarni wszedł Harry.
Tak prezentuje się rozdział pierwszy. Mam nadzieję, że się wam podoba. Postaram się, żeby następny był dłuższy.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Dość ciekawy, chociaż jednak malo orygnalny pomysł. Jak pewnie wiesz, takich pomysłów jest masa, ale nie zrażaj się tym, ponieważ to, że oboje są dla siebie wredni, to ich wyróżnia z innych fanfiction. Może zacznę od początku...
OdpowiedzUsuńDość duże błedy interpunkcyjne, jeżeli chodzi o pismo i niekiedy tekst jest szczerze mówiąc nie do zrozumienia... Przepraszam, że od razu na sam początek cię krytykuje, ale sama prowadzę aż trzy blogi i wiem jak to jest dostać krytykę. Na początku oczywiście jest smutek, ale po wielu przemyśleniach dochodzi się tak naprawdę do wniosku, że trzeba coś zmienić. Szukałaś kiedykolwiek bety? Jeżeli w ogóle wiesz co to znaczy bo nie wiele osób wie. Osoby, która poprawiałaby ci błędy stylistyczne i interpunkcyje w tekście tak, aby ludziom łatwiej się czytało.
Dobra teraz ta lepsza strona. Tekst raczej wciągający. Pomysł jak już mówiłam, mało oryginalny, jednak wyróżnia się spośród innych. Liczę na to, że weźmiesz sobie mój komentarz do serca i pomyślisz nad nim. Jeśli jednak cię w jakikolwiek sposób obraziła, to bardzo przepraszam xx twoja @Nandos_Bejbe
Postanowiłam sobie skomentować. Zgadzam się z Joel Faviere, że pomysł jest mało oryginalny. Jednak to był dopiero pierwszy rozdział i wszystko może się jeszcze zmienić. Ogólnie to masz całkiem fajny styl pisania. uważaj jednak na błędy, bo troszkę ich jest. Tak jak dziewczyna u góry, radzę poszukać bety lub sama postaraj się aby błędów stylistycznych, ortograficznych i językowych nie było. Pozostaje mi życzyć ci dużo weny oraz wiele czytelników. Pozdrawiam @mrs_hagrid xx
OdpowiedzUsuńNie zrażaj się tym, że pomysł jest nieco spopularyzowany. To dopiero pierwszy rozdział, w kolejnych będziesz mogła puścić wodzy fantazji;) Styl pisania dość ciekawy, jednak staraj się kontrolować swoje błędy( wiem, to nie łatwe, zwłaszcza, jeśli tworzy się w pośpiechu). Trzymam kciuki i życzę dużo weny<3
OdpowiedzUsuńZapraszam także do siebie na: http://uwierz-w-ducha.blogspot.com/ oraz http://ppo-drugiej-stronie-lustraa.blogspot.com/ ;)
Mi się podobało. Nie mam żadnych negatywnych opinii. Pozdrawiam ~ perriespandaa
OdpowiedzUsuńWspaniałe:) już się nie mogę doczekać przeczytania następnego rozdziału.
OdpowiedzUsuńZaczyna się ciekawie, idę czytać 2 rozdział :)
OdpowiedzUsuńmnie bardzo sie spodobal 1 rozdzial,biore sie za nastepny :)
OdpowiedzUsuńMrrr, zapowiada się ciekawie :3
OdpowiedzUsuńAww
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawie. Idę czytać dalej ;)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się *o*
OdpowiedzUsuń