*Perspektywa Harry'ego*
Pewnym krokiem przekroczyłem próg budynku Smith Corporation. Zostałem przywitany przez blondynkę w recepcji, która wydawała się być nad wyraz miła, po czy ruszyłem w stronę windy. Korzystając z wskazówek recepcjonistki, wcisnąłem numer szesnaście i czekałem, aż dojadę na górę. Usłyszałem charakterystyczny dla windy dźwięk, oznaczający osiągniecie wybranego przeze mnie piętra, więc wyszedłem, poprawiając przy tym swoją marynarkę. Zobaczyłem przy biurku młodą dziewczynę, więc postanowiłem zapytać, gdzie dokładnie jest biuro Emmy.
- Dzień dobry - powiedziała, uśmiechając się. - W czym mogę pomóc?
- Cóż, szukam biura Emmy... to znaczy pani Emmy Smith. Byłem umówiony.
- Mogę prosić pańskie nazwisko? - zapytała z uprzejmością w głosie.
- Styles.
- Oh, faktycznie. Dam znać szefowej, że już pan jest. Niech pan usiądzie i czeka.
Zająłem miejsce na jednym z foteli na korytarzu i nerwowo wystukiwałem butem rytm o podłogę. Po chwili dosiadł się do mnie jakiś chłopak. Mniej więcej w moim wieku.
- Czekasz na spotkanie z panią prezes? - zaczął ze mną rozmowę.
- Tak - odparłem szybko.
- Niezła z niej sztuka. Zadziorna i dość sukowata - powiedział, a we mnie aż zawrzało z emocji.
- Wygląda na miłą. Nie będę oceniał jej pochopnie - oznajmiłem przez zaciśnięte zęby.
- Przekonasz się. Tak w ogóle jestem Luke, a ty?
- Harry - przedstawiłem się, jednak nie uścisnąłem jego wyciągniętej do mnie dłoni.
- Więc Harry, gwarantuję ci, że spodoba ci się nasza szefowa.
- Cóż, nie wątpię w to.
- Na samą myśl o jej zgrabnym tyłku i tych pełnych ustach robię się napalony - powiedział, obleśnie oblizują wargi.
Kurwa, jesteś takim chujem Luke.
- Lepiej pilnuj swojego kutasa, bo moja dziewczyna z pewnością nie jest nim zainteresowana - powiedziałem, a jego twarz zbladła.
- Twoja KTO? Próbujesz mi powiedzieć, że Emma jest twoją pieprzoną dziewczyną?
- Tak i uwierz mi, że mój kutas jest jedynym, którym się interesuję - dodałem, a on już więcej się nie odezwał.
Kilka minut później ta sama dziewczyna, z którą wcześniej rozmawiałem, oznajmiła, że Emma czeka już na mnie w biurze, więc zabrałem swój płaszcz i wszedłem do środka. Dziewczyna stała przy oknie, rozmawiając przez telefon. Miała na sobie granatową spódniczkę, w którą włożyła białą koszulę z kołnierzykiem. Boże, wyglądała tak dobrze. Odniosłem wrażenie, że jest zdenerwowana, bo oczy zmrużyły się w charakterystyczny sposób. Najwidoczniej jeszcze mnie nie zauważyła, bo wciąż kontynuowała rozmowę. Podszedłem do niej od tyłu i objąłem ją w tali. Zacząłem składać delikatne pocałunki na jej szyi, na co dziewczyna odchyliła głowę z przyjemności.
- Muszę kończyć, panie Mitchel, proszę oddzwonić, jeśli zdecyduje się pan na naszą propozycję - powiedziała udawanym miłym głosem i skończyła rozmowę.
- Cześć kochanie - mruknąłem i ją pocałowałem.
- Hej.
- Mam te dokumenty, o które prosiłaś, więc możesz je przejrzeć i mnie przyjąć - wyszczerzyłem się do niej głupio i podałem jej plik kartek.
- Skąd ta pewność że cię przyjmę? - uśmiechnęła się do mnie zadziornie.
- Kochasz mnie, to oczywiste.
- Nie schlebiaj sobie. Poza tym w pracy jestem przede wszystkim profesjonalistą - cmoknęła ustami w powietrzu i kontynuowała sprawdzanie dokumentów.
- Cóż, jest wielu kandydatów na to miejsce, a ty nie masz dużego doświadczenia w pracy - powiedziała kilka minut później. - Ale obydwoje wiemy, że przy tobie wymiękam i tak cię przyjmę.
- Dziękuję.
- Mam nadzieję, że będziesz profesjonalnie podchodził do tej pracy.
- To zależy - mrugnąłem do niej porozumiewawczo.
- Od czego?
- Od tego, jak bardzo nieprofesjonalne będzie pieprzenie cię na tym biurku - powiedziałem i przyciągnąłem ją da siebie.
- Myślę, że to bardzo nieprzyzwoite - wymruczała do mojego ucha i ponowiła pocałunek, wplątując ręce w moje włosy.
Wciąż się całowaliśmy, a ja powoli zacząłem rozpinać guziki od jej koszuli. Gdy tylko udało mi się rozpiąć je wszystkie, włożyłem rękę pod miseczkę jej stanika i delikatnie ścisnąłem jej pierś, drażniąc kciukiem sutek. Emma cicho jęknęła w moje usta, a ja wciąż robiłem to samo.
Nagle usłyszeliśmy, że ktoś otworzył drzwi, więc odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni. Dziewczyna odruchowo zaczęła zapinać koszulę, a ja odwróciłem się, żeby zobaczyć, kto wszedł do środka. Ujrzałem przed sobą tego irytującego bruneta.
Wspominałem już, jak bardzo nienawidzę tego frajera Luke'a?
- Ja.. uh przepraszam - zaczął się jąkać - przyjdę później. Chłopak szybko wyszedł w pomieszczenia, a my odetchnęliśmy z ulgą.
- O Boże - zaczęła lamentować - t o nie powinno się wydarzyć. On nie powinien tego zobaczyć.
- Ej kochanie, nie przejmuj sie typ dupkiem.
- A co jeśli wszystkim rozpowie? Wiadomości szybko się rozchodzą. Wszyscy będą o tym mówić.
- Uspokój się. Po pierwsze powiemy mu, żeby nikomu o tym nie wspominał, a pod drugie, nawet jeśli ktoś się o tym dowie, to co z tego? Gwarantuję ci, że większość twoich pracowników również uprawia seks, więc to nie jest nic wstydliwego.
- Masz rację, porozmawiam z Lukiem.
- A własnie! A propos Luke'a. Mogłabyś zakładać spodnie do pracy? Albo chociaż spódniczki za kolano.
- A jak to się ma do Luke'a? - zaśmiała się.
- On jest na ciebie cholernie napalony. A ty kusisz, kochanie.
- Cóż, on i tak nie ma u mnie szans.
- Mam nadzieję - powiedziałem i jeszcze raz złączyłem nasze usta.
- Koniec tych czułości. Mam pracę. A ty zaczynasz od jutra, więc dzisiaj możesz już wracać do domu.
- O której wrócisz? - zapytałem, odsuwając się od niej.
- Po siedemnastej. Możesz ugotować mi obiad, kochanie.
- Jasne.
- Więc do zobaczenia w domu - powiedziała i cmoknęła mnie w policzek.
- Do zobaczenia - ruszyłem w stronę wyjścia. - A i Emma?
- Co?
- Dzwoniłaś do tej firmy przeprowadzkowej?
- Tak.
- I jak się umówiliście?
- Mam spakować prywatne dokumenty i najważniejsze rzeczy, a oni zabiorą pozostałe rzeczy i przewiozą jutro pod twój adres.
- Świetnie. W takim razie wieczorem pojedziemy do ciebie, żebyś się spakowała.
***
*Perspektywa Emmy*
- Masz już wszystko? - zapytał Harry, siedząc na fotelu, podczas kiedy ja pakowałam rzeczy.
- Prawie. Zabiorę jeszcze zdjęcia z salonu i to wszystko - odparłam i chwyciłam kilka ramek. Wepchnęłam je do mojej małej walizki i szybko ją zasunęłam. Rozejrzałam się dookoła i sprawdziłam, czy zapakowałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. W mieszkaniu niby były wciąż te same meble i sprzęty, ale wydawało mi się jakieś puste. Czułam się z tym trochę dziwnie. To było coś jak wewnętrzny niepokój. Zupełnie nie wiem, dlaczego go odczuwałam.
- Harry?
- Tak, kochanie?
- Myślisz, że to nie za szybko?
- Nie, myślę, że to dobry czas na wspólnie mieszkanie.
- A co jeśli to się nie uda? Wiesz jacy jesteśmy, kłócimy się prawie cały czas i czasami nie możemy ze sobą wytrzymać. Co zrobię jak się pokłócimy i wyrzucisz mnie z mieszkania? Gdzie wtedy pójdę?
- Popatrz na mnie - poprosił i usadowił mnie na swoich kolanach. - Kocham cię, tak cholernie cię kocham. Uda nam się. Ja w to wierzę i ty też powinnaś. Będziemy mieli siebie na co dzień i to tylko wzmocni nasz związek. Damy radę - powiedział i cmoknął mnie w usta.
- Damy radę, wierzę w to - powtórzyłam cicho bardziej do siebie niż do niego.
Pół godziny później zamknęłam drzwi na klucz i pojechaliśmy do domu chłopaka. Zostawiłam dom, w którym spędziłam swoje całe dzieciństwo, aby zamieszkać i żyć razem z Harry'm.
*2 tygodnie później*
- Cześć Emma - powiedział wesoło Luke, kiedy wszedł do mojego biura.
- Hej.
- Gdzie Harry?
- Ma dzisiaj wolne. Musiał zostać w domu, żeby dopilnować ostatnich spraw związanych z przewożeniem moich rzeczy.
- Oh, więc wychodzi na to, że dzisiejszy lunch jemy wspólnie - uśmiechnął się do mnie, puszczając oczko, a ja po prostu zignorowałam tą próbę podrywu.
- Cóż, skoro musimy, ale stawiasz.
- Ej! Nie płacisz mi tak dużo, żeby było mnie wstać na dwa posiłki - zaśmiał się, a ja wytknęłam mu język.
- Zawsze możesz się zwolnić - powiedziałam, starając się brzmieć poważnie.
- To gdzie jemy?
- Myślę, że subway to dobra opcja.
- W takim razie o dwunastej idziemy jeść - oznajmił zadowolony,
- Tak, a teraz wracaj do pracy, bo faktycznie będę musiała pomyśleć nad zwolnieniem cię.
- Tak jest, szefie.
Nie wiem, jak można nazwać moją relację z tym chłopakiem. Odkąd pracuje u mnie w firmie, zaprzyjaźniliśmy się i zaczęliśmy sie dogadywać naprawdę dobrze. Chociaż odnoszę wrażenie, jakby Luke chciał mnie poderwać. "Przypadkowe" dotyki, puszczanie oczka, komplementy, to co ciągle robi, a zwłaszcza gdy nie ma Harry'ego. To nie tak, że go nie lubię. Broń Boże, uwielbiam tego chłopaka, ale nie jestem w stanie zaoferować mu czegoś innego niż przyjaźni.
Czas do południa minął mi bardzo szybko. Pojawiłam się na dwóch spotkaniach, podpisałam masę dokumentów i odbierałam telefony od Harry'ego, który nie wiedział, gdzie poukładać moje rzeczy. Dokładnie minutę przed dwunastą do gabinetu wszedł Luke.
- Gotowa?
- Jasne - założyłam swój płacz i razem wyszliśmy z biura.
Subway znajdował się jakieś dziesięć minut drogi piechotą od budynku, więc poszliśmy na nogach. Po krótkim spacerze, podczas którego okropnie zmarzliśmy, dotarliśmy na miejsce. Zamówiliśmy trzydziestocentymetrowe kanapki i usiedliśmy przy stoliku w rogu sali. Jedliśmy, pijąc ciepłą herbatę i rozmawiając. Było naprawdę przyjemnie. Lubie spędzać czas z Luke'iem. Po czterdziestu minutach musieliśmy się zbierać, żeby na trzynastą być z powrotem w firmie.
Szliśmy ramie w ramie, śmiejąc się z naszych mało śmiesznych żartów i popychając się nawzajem. Kiedy dotarliśmy pod Smith Corporation przystanęliśmy na chwilę.
- Dziękuję za lunch, było naprawdę miło - powiedziałam.
- Musimy to powtórzyć. Jadę teraz do Grega, podwieźć mu te dokumenty, które mi dałaś.
- Dobra. Postaraj się wyrobić przed szesnastą, bo mamy spotkanie, na którym musisz być.
- Oczywiście.
- To do zobaczenie. Nie spóźnij się.
Chłopak pomachał mi i ruszył w stronę samochodu, ale po chwili się zatrzymał i wrócił do mnie, mówiąc pod nosem "dłużej już tak nie mogę" i wpił się w moje usta. Usiłowałam go odepchnąć, a gdy w końcu mi się to udało, Luke odbiegł, a ja usłyszałam za sobą dźwięk czegoś spadającego na ziemię. Odwróciłam się i zobaczyłam kwiaty i rozlaną kawę na chodniku oraz odbiegającego Harry'ego.
- Harry! - krzyknęłam - Harry! Poczekaj! Wszytko ci wytłumaczę!
Krzyczałam tak, dopółki nie zobaczyłam go odjeżdżającego z piskiem opon.
- Cholera - przeklęłam pod nosem, udając się do budynku firmy - Dlaczego coś zawsze musi się spieprzyć.
***
- Panno Smith - powiedziała Kimberly, wchodząc do mojego gabinetu.
- Kimberly, mówiłam ci, żebyś odwołała wszystkie spotkania i zostawiła mnie w spokoju.
- Tu chodzi o coś ważnego.
- No dobrze - westchnęłam - mów, tylko szybko.
- Dzwonili ze szpitala, pan Styles miał wypadek.
I nawet nie wiem kiedy, moje oczy wypełniły się łzami.
_______________________________
I BUM JEST DRAMA.
Jak myślicie, z Harrym to coś poważnego? Sama się o niego martwię.
Co myślicie o rozdziale? Podoba wam się? Według mnie jest taki sobie, ale musiałam jakoś dojść do tej dramy.
LICZĘ NA WASZ KOMENTARZE I SZCZERZE OPINIE.
Tak przy okazji to PRZEPRASZAM za zwłokę z rozdziałem, ale naprawdę mam mało czasu, a przede mną w grudniu próbne, więc muszę się przygotowywać. Postaram się dodać rozdział do dwóch tygodni, ale nie mogę tego zagwarantować. Obiecuję, że podczas przerwy świątecznej wszystko nadrobię.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Do następnego xx
o kurwa
OdpowiedzUsuńkurwakurwakurwakurwakurwakurwakurwakurwa
jezu, dziewczyno, ja zejdę na zawał
wiedziałam, że luke to skurwiel, ew
tylko zrób tak, żeby harry z tego wyszedł, proooooszę (:
no nie wytrzymam asknjdaskdnaskjndjkanjdkjamsjd
rozdział zajebisty, ale teraz się boję strasznie o harrego :(
@Luvmyleighxx
Świetny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńHarry :o
Czekam na następny x
Witaj cna niewiasto, dziewojo o pięknych poematach literackich... Hej, stop, to XXI wiek, starczy tego! Wiwiwitaj ma autoreczko! (To "witaj"'isło przypominać coś w stylu jąkania się). A więc, obiecalam komentarz pod rozdziałem - więc jest komentarz pod rozdziałdm. I muszę cię zdziwić, ale spodziewałam się takiej scenki, choć moim zdaniem, Harry powinien zobaczyć, że ona go odpycha etc. Ale dobrze, to nie ja jestem tu autorką x
OdpowiedzUsuńHeri ma wypadek, ups. Troche mnie denerwuje, ale wiesz, to ja. Ja mam dziwne wymagania i szczerze, nadal shippuje Em z Zenem :-):-):-):-)///
Wiesz co, musze cię uświadomić, że mam mały problem z odmienieniem imienia Luke. Wiem, że to dziwne, ale moim zdaniem, lepiej byłoby napisac np. Lukiem a nie Luke'iem, a ty jak sądzisz?
Nie wiem właściwie co napisać, więc powiem jedno, (może się powtarzam, ale) coraz lepiej radzisz sobie z interpukcją bo ortografia to dla ciebie napewno pestka. Oki x
Iskaiskaiska twa beta, ktorej powinnas przestać dziękowac
O BOZE! PRZECZYTALAM WSZYSTKO ZA JEDNYM RAZEM I NIE MOGE SIE DOCZEKAC NOWEGO ROZDZIALU! TO JEST SWIETNE!��
OdpowiedzUsuńOMG!!
OdpowiedzUsuńPrzeczytłam całe twoje ff i stwierdzam, że jest genialne !! WTF!? Harry miał wypadek !? Mam nadzieje, że nic mu się nie stanie +.+ Od teraz jestem wielką fanką tego ff !! Masz ogromny talent kochana !! Powodzenia na testach !!