Obydwoje z Harrym leżeliśmy na łóżku, związani plątaniną rąk i nóg, próbując unormować oddech. Jego ręką obejmowała mnie w tali, a ja rysowałam palcem wzorki na jego nagiej klatce piersiowej.
- Mówiłem, że moja noga jest już sprawna.
- Nie wydaje mi się, że to noga była ci potrzebna do seksu.
- Cóż, cokolwiek, ważne, że było niesamowicie - pocałował mnie w czubek głowy, na co ja mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Wzięłaś tabletkę rano. prawda?
- Tak, biorę je codziennie. Uwierz, nie marzy mi się rozdarty dzieciak biegający po domu.
- Ja tam nie mam nic przeciwko dzieciom, zwłaszcza naszym - powiedział, a moje ciało zesztywniało.
- Nie wydaję mi się, żeby to kiedykolwiek nastąpiło - powiedziałam cicho.
- Nie chcesz mieć dzieci?
- To nie tak. Po prostu nie uważam, że byłabym dobrą matką.
- Nie przesadzaj, na pewno nie byłoby tak źle.
- Możemy o tym nie rozmawiać? Błagam.
- Jak chcesz. Ale wiesz, mamy już po dwadzieścia cztery lata, niedługo będziemy sie musieli nad tym zastanowić.
- Wiem - odparłam - I ej! Mam dwadzieścia trzy lata, nie postarzaj mnie! - udawałam oburzoną.
- Przypominam, że masz urodziny za miesiąc.
- A to znaczy, że jeszcze przez miesiąc mam dwadzieścia trzy lata, a ty nie masz prawa mnie postarzać.
- Jak tam chcesz.
Leżeliśmy tak jeszcze chwilę, nic nie mówiąc. Było już po północy, więc byłam zmęczona. Jeszcze mocniej wtuliłam się w Harry'ego i zamknęłam oczy. Poczułam jeszcze jak chłopak całuje mnie w czoło i zasnęłam.
Rano zostałam obudzona przez Harry'ego, który przyniósł mi śniadanie do łóżka. Położył mi tace na kolanach i nachylił się, żeby złożyć pocałunek na moich ustach.
- Szczęśliwych walentynek, skarbie, kocham cię - powiedział, wręczając mi prezent.
Szybko otworzyłam pudełko, w którym znajdował się polaroid.
- Pomyślałem, że mamy razem za mało zdjęć, mam nadzieję, że ci się spodoba.
- Jest świetny, dziękuję. Teraz każda ściana w tym domu będzie obwieszona zdjęciami.
- Mogłem bardziej przemyśleć ten prezent - zaśmiał się, na co ja rzuciłam w niego poduszką.
Ostrożnie, aby nie przewrócić tacy, wyjęłam z szafki prezent dla mojego chłopaka. Wyciągnęłam pudełko i podałam Harry'emu.
- Twoja kolej, otwieraj.
Brunet powoli podniósł pokrywkę, a gdy tylko zobaczył prezent, popatrzył na mnie wielkimi oczami.
- Rolex? Żartujesz sobie?
- Nie, dlaczego? Nie podoba ci się?
- Nie oto chodzi. Jest świetny, ale musiał kosztować majątek.
- No i co? Przecież wiesz, że ... - zaczęłam, ale on mi przerwał.
- Że cię na to stać - dokończył za mnie.
- Wciąż nie rozumiem. Mogę kupić ci coś innego, jeśli nie chcesz tego zegarka - powiedziałam zmieszana.
- To jest właśnie to! Twoje pieniądze mnie przytłaczają. Czuję się jak idiota, kiedy ty kupujesz mi te wszystkie drogie prezenty, a ja nie mogę kupić ci niczego fajnego. To chłopak powinien rozpieszczać swoją dziewczynę, a nie na odwrót.
- Nie.
- Co 'nie'?
- Uważam, że nie masz racji. Przecież rozpieszczasz mnie cały czas.
- Jak? - zapytał zdziwiony - Przecież nie kupuję ci wielu prezentów.
- Ale to nie znaczy, że mnie nie rozpieszczasz. Ja kupuję ci prezenty, bo nie jestem najlepsza w okazywaniu emocji, a chcę, żebyś czuł, że mi na tobie zależy. Za to ty ciągle o mnie dbasz. Przytulasz mnie, całujesz, zabierasz mnie na randki. Wszystkie te małe rzeczy sprawiają, że czuję się przez ciebie kochana i chyba o to chodzi, prawda?
- No chyba masz rację - przyznał - W takim razie chodź tu do mnie - rozłożył ramiona, a ja odłożyłam tacę z jedzeniem na bok, żeby się do niego przytulić.
***
- Harry! Widziałeś moje czarne botki? - krzyknęłam przewalając wszystko w poszukiwaniu butów.
- Chodzi ci o te krótkie kozaki?
- Tak, właśnie o nie.
- Leża rzucone w kącie w przedpokoju - oznajmił, wskazując na leżące w rogu buty - Jesteś gotowa?
- Tak, możemy już jechać. Dzwoniłeś do Grety? - zapytałam, obwiązując się szalikiem.
- Tak, spakowała Suzy wszystkie rzeczy. Mała jest już gotowa. Ale musimy ją odstawić do ośrodka jutro przed trzecią, ma przyjechać jakaś rodzina, która chcę ją adoptować.
- Wygląda na to, że wreszcie dostanie to, na co zasługuje - szczęśliwą rodzinę - uśmiechnęłam się na myśl o Suzy, która ma spędzić u nas noc.
Po godzinie jazdy dotarliśmy do domu dziecka, gdzie przed wejściem czekała na nas Greta z Suzy, która trzymała w ręce różowy plecak, który był dwa razy większy od niej. Harry chwycił mnie za rękę i podeszliśmy do dziewczynki, która od razu wpadła w ramiona mojego chłopaka.
- Harry! - pisnęła z radości, niewyraźnie wymawiając jego imię.
Brunet podniósł ją i okręcił ich wokół własnej osi. Ta dwójka razem to zdecydowanie jedna z najsłodszych rzeczy, jakie miałam okazję widzieć.
- Ej, bo robię się zazdrosna. Nie zapominaj, że to mój chłopak, księżniczko - zaśmiałam się, na co ona wyswobodziła się z jego uścisku i przylgnęła do mnie.
- Tęskniła za tobą, Emma - powiedziała mała, wtulając się we mnie.
- Ja za tobą też, mała.
Wzięłam ją na ręce, a Harry zabrał jej plecak, po czym pożegnaliśmy Gretę, ustalając z nią wszytsko i odjechaliśmy.
- Kto ma ochotę na McDonalds? - zapytał Harry.
- Ja! - krzyknęła mała - Pojedziemy? Proszę, proszę, proszę.
- Jasne.
Po piętnastu minutach dotarliśmy do lokalu. Zamówiliśmy trzy happy meal'e, żeby Suzy mogła dostać nasze zabawki. Dziewczynka wpychała do buzi po trzy frytki. Jadła tak szybko, że baliśmy się, że się zadławi.
- Ej spokojnie, kochanie, to nie tak, że ktoś ci to zje - zaśmiał się Harry.
- Ale Harry - dziewczynka wskazała na mnie, kiedy podkradałam jej frytkę.
- Naprawdę Emma? Zabierasz jedzenie małemu, bezbronnemu dziecku?
- No co? Chyba nie sądziłeś, że najem się malutkim zestawem dziecięcym.
- Może po prostu coś ci jeszcze zamówię? - zaproponował.
- Mógłbyś? Chcę duże frytki, cheeseburgera i ciastko, albo nie, dwa ciastka.
Chłopak popatrzył na mnie zdziwiony, na co ja wzruszyłam tylko ramionami, więc on poszedł po moje jedzenie.
- Emma - Suzy zwróciła się do mnie, kiedy oglądaliśmy wszyscy "Krainę lodu" w salonie - Mogę dzisiaj spać z tobą?
- Jasne, Harry może spać na kanapie, a ty położysz się ze mną.
- Ale ja chcę, żeby Harry też z nami spał.
- W takim razie będziemy spali we trójkę - oznajmiłam, na co ona klasnęła w dłonie.
- Umyłaś zęby? - zapytałam, kiedy Suzy leżała już w łóżku.
- Tak.
- Wysikałaś się przed snem?
- Tak - mała znowu pokiwała głową.
- A masz .. - już miałam zadać kolejne pytanie, ale Harry oczywiście musiał mi przerwać.
- Daj jej spokój i chodź się z nami połóż.
Położyłam się na swojej stronie łóżka, uważając, żeby nie zgnieść przy tym Suzy. Dziewczynka przysunęła się blisko mnie i oparła główkę o moje ramię.
- Wiesz co powiedziała mi pani Greta? - zapytała, a jej oczy już zamykały się ze zmęczenia.
- Co?
- Powiedziała, że przyjedzie do mnie rodzina, która będzie chciała, żebym z nimi mieszkała.
- To chyba fajnie, prawda?
- Nie - powiedziała cicho - Ja się nie cieszę.
- Dlaczego?
- Bo nie chcę mieszkać z jakimiś dziwnymi ludźmi.
- Na pewno będą super. Od razu ich polubisz.
- Ale ja bym chciała, żebyście wy byli moimi rodzicami - powiedziała, ziewając i zamknęła oczy, zasypiając.
_____________________________________________
Jest i rozdział 38. Kolejny rozdział tak właściwie o niczym. Mimo to mam nadzieję, że wam się spodoba, Liczę na waszą opinie w komentarzach, których jest niestety coraz mniej.
Zabierałam się za ten rozdział strasznie długo. Ostatnio coraz gorzej mi się pisze i mam coraz mniej weny. Dlatego postanowiłam trochę zmienić moje plany, co do tego ff i skończę go wcześniej, niż podejrzewałam. Główna akcja będzie odbywać się w kolejnych rozdziałach i myślę, że opowiadanie skończy się w granicach 45 - 50 rozdziału. Przepraszam, że ciągle zawodzę, ale nie chcę, żeby rozdziały traciły na jakości.
Mimo wszystko mam nadzieję, że rozdział chociaż trochę się wam spodobał i naprawdę liczę na komentarze. Wasze opinie są dla mnie bardzo bardzo ważne.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Rozdział świetny jak zawsze �� chciałabym cie bardzo przeprosić za to ze nie pisze komentarzy pod każdym prze czytanym rozdziałem ale nie zawsze mam czas żeby czytać ff i jak juz czytam (tak jak dzisiaj) to nadrabiam po kilka rozdziałów i nie chce mi się pisać pod każdym komentarza tylko pisze jeden. Chciałabym żebyś wiedziała że czytam twojego ff chociaż ze nie zostawia komentarza i ze nie czytam tak jak kiedyś każdego rozdziału od razu w ten sam dzień kiedy go dodasz. ��
OdpowiedzUsuńBtw uwielbiam tego ff ���������� chciałabym żeby on nigdy się nie skończył �� @Magdalovesfood