Mam do was ogromną prośbę. Moglibyście zostawiać po sobie komentarze? Chcę po prostu wiedzieć, ile osób to czyta i jakie są wasze opinie. Przyjmuję krytykę, więc jeśli coś wam się nie podoba, to również możecie mi to napisać. Oczywiście lubię też te pochlebne komentarze :)
Jest mi na prawdę przykro, że pod ostatnim rozdziałem znajdują się trzy komentarze, podczas gdy na początku było ich po dziesięć. Czy robię coś nie tak?
Wiem, że dodaje rozdziały rzadko, za co niezmiernie mi przykro, ale mam na prawdę mało czasu. Na prawdę nie chcę was zawodzić.
Więc jeśli tylko możecie to zostawicie po sobie komentarz lub napiszcie mi na twitterze (@niallsabae) co sądzicie.
A teraz zapraszam na rozdział, ENJOY ♥
__________________________________________________
- Hej kochanie - powiedziałam, wchodząc do szpitalnej sali, w której leżał Harry.
Zrobiłam to, co zwykłam robić przez ostatnie trzy tygodnie. Odwiesiłam swój płaszcz, postawiłam dwa kubki kawy na szafce obok łóżka chłopaka, po czym wczorajszą, już zimną, kawę wyrzuciłam do kosza. Następnie usiadłam na krześle i nachyliłam się, alby złożyć pocałunek na miękkich ustach bruneta.
To była nowa taktyka, którą przyjęłam. Udawałam, że wszystko jest w porządku, że Harry nie jest w śpiączce i że życie toczy się dalej. Codziennie do niego przychodziłam i opowiadałam mu o swoim dniu, o tym co czuję. Wmawiałam sobie, że on mnie słucha. Lekarze na początku patrzyli na mnie dziwnym wzrokiem, ale myślę, że teraz również oni wciągnęli się w tę "grę". Cóż, myślę, że to głównie dlatego, że nie chcieli mnie dołować, ale to pomagało.
- Miałam dzisiaj strasznie męczący dzień w pracy - zaczęłam, upijając łyk kawy. - Wszystkie spotkania ciągnęły się w nieskończoność, a na dodatek musiałam zjeść biznesowy lunch z tym starym dupkiem Frostem. Uh, jak ja go nienawidzę. Pieprzony skurwiel, nie chcę podpisać umowy z naszą firmą, bo uważa, że nie otrzyma z tego wystarczającej ilości zysków. To spotkanie zdecydowanie podniosło mi ciśnienie. Ale to jeszcze nic. Kimberly od rana chodziła jakaś spięta i ciągle popełniała jakieś błędy. Była tak rozkojarzona, że wylała na moją nową białą sukienkę kubek kawy! Kazałam jej wracać do domu, żeby nie sprawiała kłopotów, więc przez cały dzień nie miałam asystentki. Ledwo dawałam sobie radę. Dlatego przyszłam dzisiaj nieco później.
Przerwałam moją opowieść, kiedy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Obróciłam się i zobaczyłam lekarza, który wszedł do sali.
- Dzień dobry, doktorze.
- Dzień dobry.
- Co z Harry'm? Jakieś zmiany?
- Jego stan jest niezmienny. Niestety największy problem jest z jego złamaną nogą. Organizm nie funkcjonuje prawidłowo, więc kości nie chcą się zrastać. Jeśli w ciągu dwóch tygodni nie wybudzi się ze śpiączki, a kości nie zaczną się zrastać, będzie konieczna operacja. A jeśli operacja nie pomoże, będziemy zmuszeni amputować część kończyny*.
- Boże - czułam, jakby coś stanęło mi w gardle, a łzy zbierały mi się w kącikach oczy. - Nie możecie spróbować wybudzić go ze śpiączki w jakiś sposób?
- Zasadniczo, moglibyśmy to zrobić, jednak nie wiemy, czy jego organizm to wytrzyma. Jeśli byśmy go wybudzili, a jego serce nie byłoby w stanie działaś prawidłowo, mogłoby dojść do zgonu pacjenta.
Czułam się całkowicie bezsilna. Rozpłakałam się. Łzy spływały ciurkiem po mojej twarzy. Doktor posłał mi współczujące spojrzenie i pogłaskał mnie uspokajająco po plecach.
- Zostawię was samych - powiedział. - I proszę się nie martwić. On jest silny, da sobie radę. Na pewno niedługo się wybudzi. W końcu musi tęsknić za taką cudowną dziewczyną.
Posłałam mu lekki uśmiech, a on wyszedł z sali, zostawiając nas samych.
***
Zbliżała się dwunasta, a ja siedziałam u siebie w biurze, kończąc papierkowa robotę przed lunchem. Byłam umówiona z Zaynem, który miał zabrać mnie do jakiejś małej knajpki. Wstałam z fotela i rozprostowałam dłońmi ciemno zieloną sukienką, którą miałam na sobie. Ktoś zapukał do drzwi, a po chwili Kimberly weszła do środka.
- Pan Malik czeka na panią przed budynkiem.
- Proszę mu przekazać, że już schodzę - ruszyłam w stronę windy. - Oh, i... Kimberly? Kiedy mam kolejne spotkanie?
- O 14.
- Postaram się być na czas. Jeśli się spóźnię, zajmij ich czymś.
- Oczywiście.
Zjechałam windą na dół i opuściłam budynek firmy. Zayn stał oparty o swój samochód, paląc papierosa. Podeszłam do niego, a on wyrzucił papierosa na ziemię, przydeptując go butem.
- Cześć słoneczko.
- Hej Zayn.
- Jak się trzymasz? Co z Harry'm?
- Nie jest najlepiej - powiedziałam smutno, a on rozłożył ręce, aby mnie przytulić.
Wtuliłam się w niego, a on mocniej przyciągnął mnie do siebie. Obejmował mnie, a jedną ręką głaskał uspokajająco moje plecy.
- Nie martw się. Znam go wystarczająco długo, żeby wiedzieć, że nigdy się nie poddaje.
- Obyś miał nadzieję - odparłam cicho, odsuwając się od niego. - Idziemy jeść?
- Jasne.
Po dwudziestu minutach jazdy samochodem dojechaliśmy pod małą restaurację. Weszliśmy do środka i zajęliśmy mały stolik w kącie. Obydwoje zamówiliśmy ciepłą herbatę i spaghetti. Opowiedziałam chłopakowi dokładnie o stanie Harry'ego.
- Nie wiedziałem, że jego stan jest taki poważny - powiedział zmartwiony.
- Sama też się tego nie spodziewałam. Niestety. Pozostaje mi tylko wierzyć w to, że niedługo się wybudzi i wszystko będzie dobrze.
- Grunt to pozytywne myślenie - stwierdził i wrócił do jedzenia.
Siedzieliśmy tak jeszcze przez godzinę, jedząc, śmiejąc się, żartując. Spędziliśmy czas na prawdę miło. Przez chwilę zapomniałam o problemach zdrowotnych mojego chłopaka i cieszyłam się z tego. Niestety to było chwilowe. Po lunchu wróciłam do pracy, starając skupić się na tym, co miałam robić. Jednak ciągle myślałam o Harry'm i próbowałam zapewnić sama siebie, że wszystko będzie w porządku.
***
Dzisiaj pierwszy lutego - urodziny Harry'ego. Jak codziennie, przyszłam do szpitala. Przyniosłam ze sobą tort urodzinowy, którego chłopak i tak nie zje, ale w końcu to jego urodziny i nawet jeśli jest w śpiączce, należy mu się tort.
Weszłam do sali, pocałowałam chłopaka i zaśpiewałam mu ciche sto lat.
- Masz już dwadzieścia cztery lata** staruszku - westchnęłam się i zgarnęłam włosy z jego twarzy - Przyniosłam ci tort. Wygląda na prawdę dobrze. Cóż, w końcu to nie ja go piekłam. Chyba go spróbuję. Ty i tak go nie zjesz.
- Czy jest czekoladowy? - usłyszałam zachrypnięty, cichy głos, przerywający moją paplaninę.
- Co? - zapytałam zszokowana, rozglądając się dookoła, ale nikogo nie było.
- Czy ten tort jest czekoladowy?
- Harry? Obudziłeś sie? - spojrzałam na chłopaka, który właśnie otworzył oczy. - O mój boże! Kochanie, tak się cieszę.
Pochyliłam się nad nim, aby go przytulić i obcałowałam jego twarz. Chłopak syknął z bólu, co dało mi do zrozumienia, że zbyt mocno go do siebie przyciągnęłam, więc się odsunęłam.
- Gdzie jestem? - zapytał, rozglądając się dookoła.
- W szpitalu.
- A ty kim jesteś? - kiedy tylko to usłyszałam, moje serce jakby przestało bić.
- Nie rozumiem, Harry. O co ci chodzi?
- Harry? Tak mam na imię?
- O mój Boże. To nie może być prawa - wymamrotałam sama do siebie. - Muszę iść po doktora. teraz.
Gwałtownie podniosłam się z krzesła i ruszyłam w stronę drzwi.
- Emma, uspokój się - usłyszałam głos Harry'ego i odwróciłam się, żeby zobaczyć jego twarz pokrytą głupkowatym uśmieszkiem - Żartowałem.
- Ty pieprzony dupku. Myślałam, że dostanę zawału. Uważasz, że to zabawne.
- Cóż, w zasadzie to całkiem śmieszne - zaczął się śmiać, a ja po chwili do niego dołączyłam.
Wróciłam na moje krzesło i chwyciłam dłoń chłopaka.
- Pamiętasz, dlaczego tu jesteś?
- Niestety tak. Chociaż wolałbym usunąć to z pamięci.
- Tak strasznie mi przykro. Jeśli chcesz, żeby odeszła to po prostu powiedz. Na prawdę nie chciałam cię ranić. Przepraszam, tak strasznie przepraszam.
- Kocham Cię - powiedział, przerywając mi. - Po prostu zapomnijmy o tym. A teraz chodź to i mnie pocałuj, żebym jak najszybciej wymazał to wspomnienie z pamięci.
Przybliżyłam się do chłopaka i ujęłam jego twarz w dłonie. Przywarłam do niego swoimi ustami, a on oddał pocałunek. Całowaliśmy sie no stop. nie biorąc nawet przerwy na oddech. Przerwał nam dopiero lekarz, który wszedł do sali.
- Widzę, że ktoś tu się obudził - powiedział głośno, kiedy oderwaliśmy się od siebie.
- Na to wygląda - westchnął Harry.
- Niezmiernie się cieszę, panie Styles, że jest pan już z nami. Jednak prosiłbym, żeby pan się jeszcze nie przemęczał - wskazał palcem na mnie, a moje poje policzki lekko się zaróżowiły. - Wyniki są w normie. Jutro wykonamy szczegółowe badania. Teraz zostawię was samych, pańska dziewczyna na prawdę długo na pana czekała. Oh, i przy okazji - wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
Doktor wyszedł z pomieszczenia, a my popatrzyliśmy się na siebie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Mój Harry nareszcie się obudził i jest tu ze mną.
- Może się położysz? Pewnie jesteś zmęczony - zasugerowałam z troską.
- Na pewno nie idę spać. W ostatnim czasie na prawdę dużo spałem.
________________________________________________
* Nie znam sie na medycynie, więc po prostu wymyśliłam tą sytuacją z niezrastającą się nogą. Wybaczcie, jeśli nie ma to sensu.
** Wiem, że Harry nie ma dwudziesty czterech lat, ale napisałam to na potrzeby opowiadania. Po prostu w tym fanfiction jest straszy niż w rzeczywistości.
No i mamy za sobą rozdział 36. Mam co do niego mieszane uczucia, więc nie powiem wam, czy mi się podoba czy nie. Mam nadzieję, że wam tak.
Na prawdę proszę was o opinie w komentarzach pod rozdziałem, na twitterze lub na wattpadzie. To dużo dla mnie znaczy i tylko motywuje do pisania.
PRZEPRASZAM za zwlekanie z rozdziałem, ale na prawdę nie miałam czasu (mimo świątecznej przerwy). Na prawdę się staram. Po prostu oprócz czasu, brakowało m także weny i spędziłam długie godziny nad pisaniem tego rozdziału.
DZIĘKUJĘ za ponad 12 tysięcy wyświetleń! Nawet nie wiecie, jak się cieszę. Oby liczba komentarzy zaczęła odzwierciedlać liczbę wyświetleń.
Przy okazji chciałabym zaprosić was do odsłuchanie MOJEGO COVERU, którego niedawno nagrałam. Mam nadzieję, że się wam spodoba i liczę na wasze opinie.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Do następnego xx
Fajny rozdział czekam na next
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział - @osnapitzarielka xx
OdpowiedzUsuńBardzo przepraszam ze dawno nie komentowałaz żadnego rozdziału ale to dlatego że nie miałam czasu na czytanie :/ na szczęście dzisiaj mi się udało i nadrobiłam wszystko :D te 3 rozdziały które teraz przeczytała były świetne oby tak dalej ❤❤ pozdrawiam i życzę ci wszystkiego co najlepsze w nowym roku i dużo świetnych pomysłów na to opowiadanie i oczywiście żeby więcej osób je czytało i komentowało ☺ (wiem że to trochę za późno na takie życzenia no ale stwierdziłam że ci je napiszę) @Magdalovesfood
OdpowiedzUsuńSłuchałem przed chwilą twojego coveru i jestem zakochana w twoim głosie *_* jesteś świetna. Nagrywaj ich więcej ❤ mam jedno pytanie. Masz swój kanał na YouTube o dadałaś też tam ten cover? Jeśli tak to moglabyś podać mi do niego link? ☺
UsuńNiestety nie mam swojego kanału. Myślę, że założę go dopiero wtedy, gdy będę miała nagraną wystarczającą ilość coverów. Strasznie się cieszę, że cover przypadł ci do gustu. To na prawdę wiele dla mnie znaczy.
UsuńOh i dziękuję za życzenia. Ja tak śpieszyłam się, żeby oddać rozdział, że nawet o tym zapomniałam. Zaraz dodam je pod rozdziałem.
Naprawdę świetne ff! Zapraszam na torn-ff.blogspot.com/ PS. Czekam na następny x
OdpowiedzUsuńNaprawdę uwielbiam to ff :)
OdpowiedzUsuńRozdział świetny!!
Bardzo się cieszę, ze Harry wyłudził się ze śpiączki:)
Już czekam na next :)
"Czy ten tort jest czekoladowy?"! Ja jebie. To było genialne! Po prostu zajebiste! Czekam na kolejny rozdział kochanie ♥ @SillyDreamer_Me
OdpowiedzUsuń